LUDZIE WEGETARIANIZM

Co jest głupie w byciu wege?

IMG_3233


Zawsze mówię, że to super dieta i wszystko związane z nią jest w porządku, ale to nieprawda. Jest kilka rzeczy, które są mega głupie w byciu wege.

GADKI SZMATKI

Mega problematyczne okazało się wysłuchiwanie innych ludzi. Nie żeby wcześniej było to takie proste (vide Uwaga! Ludzie to chuje!), ale teraz przeginają. Wiedzą lepiej ile jakich witamin mi brakuje, są ekspertami od humanitarnego zabijania i etyki. Pamiętacie 20 tekstów, które usłyszy każdy wegetarianin? No właśnie.

DAJ GRYZA

To bardzo smutny podpunkt. Idziecie z kimś do restauracji i wybieracie z dań wegetariańskich. Ten ktoś oczywiście bierze sobie najczęściej coś z mięsem. Nie żeby przeszkadzało mi to, że ktoś obok mnie zamawia coś, czego ja nie jem, ale branie dwóch dań na pół, czy próbowanie od znajomych czegoś nowego jest super. A tak niestety – tylko ja mogę się podzielić.

KNAJPY

No właśnie, knajpy. Jasne, że w pizzerii zamówimy wersję bez mięsa, w naleśnikarni zjemy takiego z serem czy na słodko, a w susharnii weźmiemy wersję bez ryby, ale jeśli chcemy kogoś zabrać na jakieś typowo wege-jedzenie z kotletami z soczewicy i falafelami to niestety, tym bardziej w mniejszych miastach, trzeba się trochę naszukać.

PATRZ, SZYNKA

To zaskakujące i zaskakująco przykre, ale nawet dorośli ludzie potrafią zachowywać się jak debile z IQ niższym niż moja paprotka. Autentycznie, zostałam kiedyś obudzona tym, że położono mi na ręce plastry szynki. A kiedy ktoś je kabanosa musi mi obowiązkowo pomachać nim przed nosem. Podczas wcinania kebaba oczywiście opowiadać, jakie to dobre i jaka jestem głupia, że tego nie jem. Serio, ludzie, serio?

***

Na szczęście staram się otaczać normalnymi ludźmi, na głupie teksty już nawet nie reaguję, a po przeprowadzce do Warszawy nie mam problemu ze znalezieniem wegemiejsca na dobry obiad, by zaciągnąć znajomych na coś pysznego, więc wciąż znajduję więcej plusów niż minusów bycia roślinożercą.

Ale powiem Wam jedno, wbrew ogólnej opinii, największe problemy wegetarian to wcale nie te, że nie mogą wszamać cheeseburgera w Maku. Tak naprawdę najgorsze jest życie z debilami i znoszenie ich pojebanych zachowań.

  • Beata

    Ostatni akapit – w samo sedno :)
    Niestety…
    Pozdrawiam :)

  • Jem martwe zwierzęta, ale jakby mi ktoś machał przed nosem kiełbaską, kebabem, kładł szynkę na dłoni albo nawet wachlował mnie pasztetem sojowym, to wziąłbym to jedzenie i wepchnąłbym tej osobie do gardła.
    Przez dupę.
    Popychając parasolem
    Otwartym.

    Takich ludzi eliminuj ze swojego otoczenia szybciej niż tych mówiących minutę po północy „dzisiaj” na „jutro”. Możesz nawet fizycznie.

    • W miarę możliwości – robię to! No bo damn, ludzie, jak dużo debila mieści się w jednym człowieku.

      • No bo Ty nie masz problemu z byciem wege, tylko z ludźmi. Typowy problem nietuzinkowych jednostek. Ale spoko, z doświadczenia powiem Ci, że przed trzydziestką obojętniejemy na debilizm otoczenia.

        • No właśnie nie wiem, czy to jest dobre. Nie chciałabym się przyzwyczajać do tego, że jestem wśród debili.

          • Nie mówię, że się przyzwyczaisz, bo to niemożliwe. Ale zobojętniejesz. Zero emocji na widok debila. Będziesz eliminować bez mrugnięcia powieką…

          • Już tak robię z hejtami przed banowaniem, może to kolejny krok… ;o

        • pauluZ

          Bartosz – no w końcu jakiś celny komentarz … thx

          • E, Cichy, „NO W KOŃCU”. :D

          • Ktoś musiał ;)

          • Ale że „w końcu od Cicharskiego”, czy „w końcu pod tym tekstem”, czy „w końcu na tym blogu”, czy „w końcu w tym temacie”… bo tak rzucisz pochwałą, człowieku, a potem mam się domyślać ;)

    • Zapomniałeś dodać, że to miał być parasol ogrodowy.

  • Chociaż jestem mięsożerny, klasyfikacja jaj, metraż przestrzeni dla kurczaka i tym podobne wytyczne mnie w ogóle nie interesują, uważam, że kuchnia wegetariańska potrafi obfitować w kreatywne i smaczne dania. Dla mnie kuchnia, to kuchnia. Mielone sojowe kiedyś jadłem i bardzo mi smakowało. Pasztet sojowy też, jak i inne bardziej „wow” wegetariańskie przysmaki. Wystarczy nie mieć dziwnych uprzedzeń. Po co to w ogóle, czy w jedną, czy drugą stronę. To tylko jedzenie. Ma mi smakować. Nie ważne, czy to cycek z kury, czy soczewica. Może dlatego nie miałbym problemów w grupie znajomych wege, zjeść coś dobrego z ichniej kuchni. Znajomi wege też nie robią mi rachunku sumienia. Ot, normalność w stosunkach międzyludzkich.

    • Tak, to jest normalne, ale niestety nie takie częste. Świat byłby fajniejszym miejscem gdyby wszyscy mieli takie podejście jak Ty.

      • Kabi

        A jeszcze fajniejszym gdyby jednak obchodziło ich jak człowiek obchodzi się z naturą. Ale wszystko w swoim czasie :)

  • Olo

  • Jagoda Mazur

    ser nie jest wegetariański. robi się go z cielęcych żołądków

    • Agnieszka

      Ummm, tylko ten z podpuszczką i nie z cielęcych żołądków, tylko z enzymu w tych żołądkach. Jak już zabieramy głos w jakiejś sprawie, to polecam wiedzieć o czym się pisze.

      • Jagoda

        Dobrze wiem o czym mówię. Żeby zrobić ser trzeba zabić cielaka – wychodzi na jedno. Enzym to już roślinka? :)

        • Kabi

          Enzym to białko które może być produkowane przez organizm zwierzęcy, roślinny albo mikroby.
          Jeśli jest pochodzenia roślinnego albo mikrobiologicznego to produkowane przy jego pomocy pożywienie jest wegetariańskie.
          Ciekawostka gratis z innej beczki (GMO): rośliny też mają geny!

      • Jagoda

        Jedyny ser bez podpuszczki to twarog. Raczej nie robi się z nim pizzy :)

        • Agnieszka

          Niestety i ponownie się mylisz. Cheddar (taki prawdziwy) jest serem bezpodpuszczkowym, dodatkowo istnieje coś takiego jak podpuszczka mikrobiologiczna, która nie pochodzi od cieląt. Ale widzę, że zamiast poczytać wolisz iść w zaparte.

          • Jagoda Mazur

            Dlaczego ciągle próbujesz mówić coś o mnie, zamiast prowadzić normalną rozmowę? Większość serów robi się z podpuszczki, więc by zrobić większość serów trzeba zabić cielaka. Takie są fakty. A więc powtarzam DOBRZE WIEM O CZYM MÓWIĘ, większość wegetarian nie zdaję sobie sprawy z tego, jak robi się ser i nie zadaje pytania w restauracji, z jakiej podpuszczki jest wykonany ich ser na pizzy. Proszę, kto produkuje Cheddara bez podpuszczki i gdzie można go dostać.

          • Olga Pędrys

            Jestem wegetarianką i zwracam uwagę na takie rzeczy ;) U mnie (na wsi) w sklepie mamy cały jeden rodzaj cheddara (właściwie dwa – red i mild) i na opakowaniu jest wyraźnie napisane że jest wegetariański. Niestety nie pamiętam jaka firma, ale jeśli komuś to coś powie, to jest on zapakowany w takie czarne plastikowe opakowanie, ze znaczkiem ‚vegetarian’. Generalnie większość serów jest robiona na podpuszczce mikrobiologicznej, bo jest po prostu tańsza. Tylko niektóre, droższe, twarde sery są produkowane na naturalnej. A na przyszłość nie zaszkodzi trochę poczytać, zanim się na jakiś temat wypowie.

    • Jest wegetariański, co najwyżej nie jest wegański.

      • Jagoda Mazur

        By zrobić większość serów trzeba zabić cielaka – czym to się różni od zabijania świnki dla szynki?

        • Wegetarianizm to niejedzenie martwych zwierząt. Nie widziałam jeszcze chodzącego i oddychającego sera żółtego. Niejedzenie produktów, które krzywdzą zwieęzeta to weganizm.

          • Jagoda Mazur

            Okej, w takim razie zabicie cielaka dla wyciągnięcia jego żołądka i enzymu, który trawi mleko krowy, by zrobić ser, jest „krzywdzeniem”, ale już zabicie świnki i zrobienie z niej szynki to co innego. Weganizm wyłącza produkty odzwierzęce, a niekoniecznie te, które „krzywdzą” (pszczoły i miód np).

            Gwoli wyjaśnienia nie jestem nawet wegetarianką.

          • Ada

            Teraz używa się podpuszczki mikrobiologicznej do produkcji serów bo jest o wiele tańsza. Ta z żołądków, jeśli już gdzieś jest, to w tych najdroższych serach, niesprzedawanych w zwykłych sklepach.

          • Ej, ale zanim wypowie się takie zdania, należałoby sprawdzić chociaż czy ma się rację. Już od jakiegoś czasu zwykłe goudy nie leżały nawet obok cielaka, ani jego żołądka, ani enzymów z cielakowego żołądka.
            Obecnie stosuje się podpuszczkę produkowaną przez genetycznie zmodyfikowane mikroorganizmy.
            Więc jednak ser jest wegetariański.

  • Ludzie zawsze znajdą sobie powód do czepialstwa…

  • Chyba nie ma dnia, żeby mi ktoś nie powiedział, że:
    a) jest mu mnie żal
    b) poprzewracało mi się w głowie, jestem nienormalna, to przesada, itp.
    c) na pewno mam niedobór wszystkiego i moje dni są policzone (najczęściej od osób, których podstawowym posiłkiem jest pizza z mikrofalówki)
    oraz moje ulubione, wyrażone z ostentacyjnym politowaniem:
    d) „Zobaczysz, przejdzie ci. Kiedyś przez tydzień nie jadłem kurczaków, ale dłużej nie wytrzymałem – wiem co mówię” <3

  • O tak! Dogadywanie i „machanie” mięsem przed nosem jest moim zdaniem najgorsze.

    • Nie rozumiem w ogóle jaką logiką posługują się ci ludzie :D

  • Najgorsze jest to, że to działa też w drugą stronę. Ile razy ja się spotkałam z tekstem: „Jak możesz to jeeeeść? Fuj, przecież to było żywe zwierzątko!”. No shit, Sherlock.
    Jem co chcę, inni niech robią to samo. Czemu Polacy mają we krwi wpieprzanie się w każdy temat, to ja nie wiem…

    • Ogólnie patrzenie innym w talerz/łóżko/portfel – 0/10.

  • To wegetarianie nie giną od dotyku mięsa?!

    • Teraz ten tekst, że szach mat wegetarianki, penis to kawałek mięsa a sprawia Wam tyle przyjemności…
      *obowiązkowo-usłyszane-minimum-raz-w-miesiącu*

      • A nawet nie wpadłem na taką ripostę :D

  • Haniu, rób to samo ;) Budź innych liścmi sałaty, machaj im pociętą w paski marchewką przed nosem i wychwalaj pod niebiosa smak sałatki. W dupie miej ;)

    • Mam w dupie, dlatego właśnie w ogóle ich nie budzę i nie macham marchewką. Moja sałata moja sprawa, łetam.

  • Mila Pi

    Za jakieś 10 lat to minie, zapewniam ;) Jestem wegetarianką od 23 lat a weganką od 2, i z takich znajomych z debilnymi gadkami i zachowaniami się wyrasta, albo to oni wyrastają, wsio ryba. Jedynie moja matka uparcie mi proponuje mięsne jedzenie i prawie macha kabanosem i wzdycha wymownie ach jakie to pyszne, gdy wcina jakieś świństwa typu parówki. Bo normalni ludzie jedzą mięso. I śpią na poduszkach, a nie na jaśkach, kto to widział, żeby w domu poduszki nie było, a nawet jak nie używają, to odsuwają tylko na bok trochę, a nie wyrzucają, bo kto to widział.

  • Mam pytanie odnoszące się do wcześniejszych komentarzy. Jakbym chciał być wege i zjeść ser, to muszę najpierw sprawdzić tysiąc stron w encyklopedii, czy coś zawiera podpuszczkę mikrobiologiczną?

    • Myślę, że napisz to w odpowiedzi do tych, którzy tu ten temat poruszali. Ja nie sprawdzałam tysiąca stron i jestem wege. A tak mi się przynajmniej wydaje!

  • Julkamaniurka

    Kooochana! W maku możesz sobie zamówić kanapkę bez miesa! potwierdzone info! :))

    • Wiem, wiem, ale mnie jakoś nie ciągnie. No ale dobrze, że jest możliwość. :)

  • „Patrz, szynka” – kocham to co napisałaś! :) Ja mam wokół samych takich. I jeszcze specjalnie patrzą na mnie czekając na reakcję.

  • Ale serio, dorośli ludzie mają aż taki problem? Bo ja, owszem, dopytuję znajomych, jeśli mam coś gotować, czy ktoś czegoś nie jada/ jest uczulony. Ale poza tym, niespecjalnie się przejmuję tym, co mają na talerzu, bo to ich sprawa.

    • Serio. Możesz się uznać po prostu za tę bardziej ogarniętą, niestety nie wszyscy tak mają. :)

  • Pingback: Miesiąc detoksu - efekty - hania.es()

  • Wanda Pawłowska

    co do tego ostatniego (machanie szynką przed nosem) to wśród części moich znajomych zdziwienie budzi nawet jeśli zamiast opychać się chipasami i zapiekanką kupuję ‚dietetyczne’- ciasteczka owsiane i zwykłą herbatę i już wychodzę na nienormalną xd

  • Dokładnie, najgorsze jest te wysłuchiwanie innych. A przecież wege jest takie super, nie wiedzą, co tracą! :D

    • Akurat mięsożercy zazwyczaj nie mają problemów z jedzeniem wegetariańskich dań, raczej działa to w drugą stronę.

Przeczytaj poprzedni wpis:
koteł2
5 końców, jakie zapewnia kot

Chcę mieć kota. Albo dwa. Ewentualnie siedemdziesiąt trzy. Wypisałam dlaczego jestem o tym tak przekonana i okazało się, że to...

Zamknij