WYOBRAŹNIA

Gdzieś w chmurach

dziewczyna widok


Rzeczywistość nigdzie sobie nie pójdzie.

Być może usłyszeliście kiedyś „przestań bujać w obłokach”, „nie wyobrażaj sobie zbyt wiele” albo „zejdź na ziemię” dlatego, że lubicie wędrować myślami w miejsca, w które nie odważylibyście się pójść nogami.

Prawda jest taka, że na codzień świat nie jest do końca zależny od nas. Często rządzi nami przypadek, nie na wszystko mamy wpływ, nie zawsze możemy kontrolować sytuację. I nigdy się to nie zmieni.

marzenia

A mi ten fakt na przykład średnio pasuje. Bo ja bardzo lubię mieć kontrolę. Czuć, że wszystko jest w moich rękach. Decydować o tym, co będzie dalej. Może dlatego nie wierzę w boga – bo nie podoba mi się wizja, że ktoś nad tym wszystkim panuje i nie jestem to ja.

No więc co?

Pamiętam jak byłam dzieckiem i uświadomiłam sobie, że choćbym nie wiem jak chciała, to rzeczywistość naprawdę mi się nie podporządkuje i nie będę panią wszechświata, która może sterować codziennością. Że ja serio nie mogę mieć na wszystko wpływu.

Ta kilkuletnia ja na chwilę oburzyła się tą myślą. No jak to. Dlaczego. Halo. Przecież chcę.

A potem doszło do mnie, że owszem, ten świat, w którym przyszło mi żyć nie jest zależny ode mnie, ale inny, mój własny, mały i przytulny, mieszczący się gdzieś między moimi uszami – już tak. I wtedy się zaczęło.

ciągle u siebie

Niesamowicie pokochałam włóczenie się bez celu, leżenie godzinami na trawie, siedzenie nad rzeczką za miastem, gdzie nie było ludzi.
Po prostu spędzanie czasu na wyobrażaniu i marzeniu stało się dla mnie niezwykle atrakcyjne. W końcu to kontrolowałam, tam wszystko było moje, los nie mógł nic namieszać, a ja nigdy się nie nudziłam. Świetna sprawa, byłam zachwycona.

odleglosc morze kobieta milosc

Ale pewnego dnia, tego samego, kiedy przejechałam cztery przystanki, bo siedziałam w autobusie, patrzyłam się przez okno i miałam akurat bardzo ważne marzenie, usłyszałam od nauczycielki „Przestań tak bujać w obłokach!”.

Zaczęłam się zastanawiać o co jej chodzi i dlaczego niby miałabym rezygnować z czegoś tak wspaniałego?! Chwilę później zrobiło mi się przykro, bo ta pani najwyraźniej nie spędza czasu w swoim wspaniałym, wymyślonym świecie i nie wie, co to jest siedzieć i uśmiechać się do swojej wyobraźni, cieszyć się z tego, że można tak łatwo przenieść się do miejsca, w którym wszystko jest takie, jakie chcesz, żeby było.

Pomyślałam chwilę, spojrzałam jej w oczy i powiedziałam „Ale przecież rzeczywistość nigdzie sobie nie pójdzie”. Teraz wiem, że nauczycielka po prostu chciała, żebym zajęła się zadaniem, ale nadal sądzę, że moja wyobraźnia była ważniejsza niż jakaś tam czytanka.

produktywność: milion

Kilka lat później, gdy osiągnęłam maksimum swojej produktywności i wydajności, świetnie się uczyłam, ciągle rozwijałam nowe zainteresowania, codziennie chodziłam na treningi, pracowałam, próbowałam aktorstwa i chłonęłam wiedzę z wypiekami na policzkach – ktoś spytał mnie, jak ja to wszystko robię i kiedy odpoczywam. Odruchowo odpowiedziałam, że nigdy czy tam że w nocy, ale dzisiaj wiem, że to nieprawda.

Bo wbrew pozorom, żadne drzemki czy medytacje nie naładowałyby mi baterii tak, jak to wymyślanie przytulnego, swojego, zależnego ode mnie świata, poczucie kontroli, wielkie marzenia i wyobraźnia. To był najlepszy z możliwych odpoczynków, nawet jeśli akurat jechałam z zajęć aktorskich na francuski, ćwiczyłam na gitarze albo o dwudziestej drugiej wracałam z treningu, żeby o czwartej wstać robić zadania z fizyki.

SAMSUNG CSC

I chociaż czasem przez to przejechałam kilka stacji, zapomniałam plecaka do szkoły albo zachorowałam, leżąc na zimnej trawie, to siedzenie w swoim świecie dawało mi to, czego niesamowicie potrzebowałam do życia – odskoku od codzienności i rzeczywistości, poczucie kontroli, wpływ na kolej rzeczy i panowanie nad wszystkim.

***

Dlatego nie dajcie sobie wmówić, że nie można bujać w obłokach i za dużo marzyć. Właśnie, że można!
Róbcie to, myślcie o niebieskich migdałach, wyobrażajcie swoje światy i wymyślajcie a najlepiej korzystajcie z tego tak, by odpocząć od codzienności, naładować baterie i czerpać stamtąd jak najwięcej siły i energii.

Nie bójcie się marzyć. Rzeczywistość naprawdę nigdzie sobie nie pójdzie.

  • Klaudia

    A co w sytuacji, gdy po jakimś czasie czuję zawód, że rzeczywistość nie jest taka jaką sobie wymarzyłam? Robię wszystko by byla, ale przecież nie na wszystko mamy wpływ.

    • Marz ale nie oczekuj. Brak przywiązania do efektu jest tym, co wyróżnia ludzi odnoszących sukcesy :) oni po prostu dają z siebie 200% bo już tacy są :) tez wpadam w tą pułapkę, ale u mnie to bardziej „no kiedyyyyyy w końcu to sie stanie” a przez takie myślenie tylko sabotujemy własną motywacje i chęć działania :) trzeba znaleźc złoty środek

    • Jest takie fajne drzewo decyzyjne:
      Masz problem? Nie -> to się nie martw!
      Masz problem? Tak -> możesz coś z nim zrobić! Nie! -> to się nie martw!
      Masz problem? Tak -> możesz coś z nim zrobić! Tak! -> to się nie martw!

      Jeśli intencjonalnie będziemy w taki sposób myśleć to naprawdę zadziała! Przynajmniej u mnie super się sprawdza!

    • Klaudia

      To wszystko ciężkie jest :/ ale bardzo dziękuję za motywację <3 trzeba się w końcu jakoś ogarnąć.

      • Czasem po prostu potrzeba czasu! Także zaakceptuj to co jest i na co nie masz wpływu i do przodu! A zmień to co możesz! Trzymam kciuki

  • Przybijam Ci wirtualną piątkę za ten tekst.

  • pozytywnieszurnieta

    Mam tak samo! :)

  • Tylko żeby nie utknąć na stałe w tym wymarzonym świecie, bo rzeczywistość może nigdzie nie pójdzie, ale… no właśnie. Nigdzie nie pójdzie, będzie stała w miejscu, podczas gdy ja będę sobie bujać w obłokach – wiem, bo dobrze to znam :) A jednak chciałoby się mieć też fajną rzeczywistość, a nie tylko fajne marzenia. I jak wstałam z tej trawy, to pomogło.

Przeczytaj poprzedni wpis:
book6
13 książek mojego życia

Dziś Światowy Dzień Książki, a więc czas najwyższy podzielić się tymi, które zmieniły moje postrzeganie świata i uderzają mnie tak...

Zamknij