LUDZIE

Czternaście nieistotnych faktów o mnie

IMG_0973o


Jeśli zaliczacie się do tej grupy czytelników, których interesuje kto stoi za całym tym blogiem – dzisiaj ciekawostki o mnie, autorce.

Wiem, że część z Was ma to w dupie, a ciekawostki o mnie są Wam potrzebne do życia bardziej niż prezerwatywa rudemu. Ale wiem też, że mam tu trochę Żabek, które przychodzą na bloga jak na domówkę do koleżanki i chętnie się czegoś o niej dowiedzą.

A więc próbujemy – czternaście zbędnych, dziwnych i nieistotnych dla większości ludzkości rzeczy na mój temat.


1. Nie da się mnie obudzić – obok ucha może mi grać Rammstein, telefon dzwonić pięćset razy, a nawet nie przeszkadza mi ktoś obok krzyczący moje imię – i tak obudzę się dopiero, kiedy pasek energii załaduje mi się do końca, jak w Simsach.

2. Fcuk, nie fuck – jak byłam mała, myślałam, że to angielskie brzydkie słowo to fcuk, a nie fuck. Nie wiem dlaczego, ale przyznajcie – to brzmiałoby dziwnie.

3. Sztućce i kubki są ważne – nawet bardzo. Mam na przykład inne łyżeczki do mieszania kawy i do jedzenia jogurtów. A kubki to już w ogóle! Jest kilka takich, których nie pozwalam ruszać nikomu pod żadnym pozorem i sądzę, że kawa w tym w żaby smakuje lepiej niż normalnie.

1512220_887040717995534_8773515353698004302_o

4. Śpię z otwartymi oczami – właśnie, coś jeszcze co do snu. Zasypiam z zamkniętymi, śpię z otwartymi. Jak byłam w podstawówce na obozie, koleżanka myślała, że umarłam i obudziła mnie dopiero spanikowana wychowawczyni klepiąca mnie po policzku.

5. Jestem głucha, ale wybiórczo – no nie, że głucha, ale prawie. Jak z kimś rozmawiam to czuję się jak debil, bo często muszę pytać sto razy „cooo?”. Mimo to, wibracje telefonu słyszę nawet, gdy jest dwa pokoje dalej.

6. Lubię kłucie – wszelkie pobierania krwi i zastrzyki są dla mnie przyjemnością. Bałam się i darłam jak przeciętne dziecko, a od pierwszego pobytu w szpitalu w drugiej klasie podstawówki niecierpliwie wyczekiwałam kolejnej wizyty u pielęgniarki.

7. Nie mam brwi – to znaczy mam, ale delikatne i w kolorze skóry. Jak ich nie namaluję, wyglądam jak po chemioterapii.

8. Upiłam się jak miałam 6 lat – moi rodzice organizowali imprezę, było mnóstwo gości i beczka z piwem. Od każdego spijałam piankę, aż ktoś podszedł do mojej mamy z pytaniem „czy to Twoja córka tam śpi oparta o beczkę?”. Tak, zasnęłam pijana na stojąco.

9. Jestem klonem swojej mamy – tak mówią i zauważam to coraz bardziej.

10. Mogłabym być mamą – w mojej rodzinie większość kobiet rodziła w wieku 18-21 lat. Od zawsze wydawało mi się to spoko opcją i gdybym miała mieć teraz dziecko, wcale nie byłoby to dla mnie problemem.

11. Mam problem z nazwami świąt – w sensie: teraz wiem, że jest Wigilia i Wielkanoc, ale notorycznie zapominam tych słów. Mówię na nie „te z jajkiem/zającem” i „te z choinką/prezentami”.

12. Maskowałam ból przed trenerem – w połowie obozu tanecznego skręciłam sobie kostkę. Nie chciałam opuszczać treningów, więc zabandażowałam spuchniętą nogę tak mocno, żeby nie było tego widać. Kłamałam trenerowi, że wszystko okej i tańczyłam kolejne kilka dni na tabletkach przeciwbólowych. Po powrocie poszłam do lekarza i dwa tygodnie nosiłam gips.

13. Pogoda ma mnie w garści – nie znam nikogo, na kogo wpływa tak bardzo, jak na mnie. Nie umiem być smutna w słoneczny dzień, a gdy jest brzydko, ciężej mi się z czegokolwiek cieszyć. Jestem zdecydowanie za snem zimowym.

14. Boję się kamer u innych – będąc w gościach zawsze stresuję się tym, że w całym domu znajomi mają kamery. Jak się u kogoś kąpię wyobrażam sobie, że wszystko ma na nagraniu.

Powiedzcie, że też tak macie. I koniecznie dajcie znać, czy ta forma się Wam podoba.

fot. Idalianna Maj

  • Paweł Majcher

    Po pierwsze: mózg człowieka potrzebuje wyliczanek w stylu BuzzFeed do prawidłowego funkcjonowania, więc forma podoba mi się bardzo!

    Po drugie: 1, 5, 13 i 14 też mam. :D

    • sirulys

      To możemy sobie przybić piątkę, 1, 5, 13, 14. – dokładnie mam tak samo. ;) Głównie z budzeniem; często zdarza mi się, że zasypiam do szkoły i przez całe życie wydawało mi się, że mam zepsuty budzik w telefonie. Telefony sie zmieniały, ale budziki pozostawały niesprawne. Zagadka została rozwiązana 3 tygodnie temu, kiedy to, dzwonił mi budzik przy uchu, a ja smacznie spałam. Zostałam obudzona, ale nie przez alarm, a przez mamę, która usłyszała telefon z 2 pokoju. Przynajmniej już wiadomo, że z budzikami wszystko ok, ze mną za to nie do końca…
      Też ciągle proszę, aby ktoś powtórzył co mówił. Czuję się jak debil, bo czasem pytam się po 5 razy. Ale co zrobisz? No nic nie zrobisz. Niech mówią wyraźniej, bo słuch mam w porządku, jeszcze. :P
      Jesień i zima to najgorsze pory roku, cały czas jestem w depresyjnym nastroju. Nie mogę sobie z tym poradzić. Dodatkowo słyszę, że jestem młoda (liceum), a bez życia i energii. No, nic nie poradzę. Szczęśliwie, na wiosnę zaczynam funkcjonować normalnie.
      Myślałam, że tylko ja mam schizę z kamerami. Takie myśli nie są u mnie nagminne, ale się zdarzają.

      • Nie spotkałam jeszcze nikogo, kto by się nie budził tak bardzo jak ja, ale jak widać – są! Uff!

  • Kacper

    Jeśli chodzi o punkt 14 to wiem o czym mówisz. Mogę u kogoś bywać co weekend, a i tak będę się bał, że gdzieś jest kamera i mnie obserwują. Paskudne uczucie. Dajmy na to, że jest kamera w toalecie więc kumpel widział jak robię siku, albo nagrał mnie jak się myłem lub spałem. Nienawidzę tego.

    • Kiedyś zastanawiałam się po co ktoś miałby wydawać na to kasę i montować kamery w łazience, ale jakoś mój mózg odrzuca logikę i i tak mam te schizy.

  • xfreyahx

    Ma-ło, ma-ło! ;) Ja na przykład mam tak, że zanim wyjdę z wanny to wycieram ręce aż po pachy (co z tego, że zaraz je zmoczę, bo muszę wyciągnąć korek i wstać). Albo mieszam w kubku łyżeczką tylko w lewo. Igły też lubię, od zawsze. Lubiłam nawet zanim zachorowałam na cukrzycę.
    P.S. Bardzo lubię Twojego bloga, o!

    • Skoro Wam mało, może pomyślę i stworzę cykl z takich ciekawostek. :)
      I miło, fajnie, że Ci się podoba!

  • Też mam taki kubek ;3 Ten żółty w sensie, bo wspomniane gdzieś tam żaby to do mnie niespecjalnie przemawiają ;D
    A forma się podoba! :)

    • Super, to może będę robić takie teksty raz na jakiś czas! :)
      A ten kubek jest super, bo jest duży i ma fajny kształt. No i Paryż. Czad.

  • katja

    Punkt 8. Też to przerabiałam! Spijałam wszystkim pianę z piwa od 5. roku życia. Później się dziwili, że taka alkoholiczka ze mnie wyrosła;D

  • Twoje brwi wyglądają jak haszcze, takie gęste i ciemne:)

    • To dlatego, że Hania maluje je wyjątkowo gęsto owłosioną kredką. Sprawdzone info.

    • Narysowane! :D

  • Artur Kaliś

    Dobra forma :) Wyliczanki sa super. A do tego ten ciety jezyk…moj ulubiony. Pzdr

  • Białe brwi, ehhh, znam ten ból. Spróbuj raz ich nie pomalować, a pytania w stylu „jesteś chora?” będą zadawane zamiast „cześć”….

    • Te przejęte twarze „co się stało?!”, aww.

  • Kubki – dużo, różnych <3, no i ta wybiórcza głuchota. Za dzieciaka piwem gardziłam, za to notorycznie maczałam jęzor w kieliszkach z wódką #alewstyd :)

    • Kubki – duże i piękne! I w żaby, logo hania.es albo Paryż. Yay!

  • Ania

    Te notoryczne „cooo?” to moja zmora. Jak dobrze, że o tym napisałaś, miło wiedzieć, że nie tylko ja tak mam. I fakt, człowiek czuje się wtedy jak idiota. A co do mocnego snu – współlokatorka odkurzała dziś rano mieszkanie, pięć minut po fakcie wyszłam zaspana z pokoju, a ona zaczęła mnie przepraszać, że obudziła. Popatrzyłam na nią nic nierozumiejącym wzrokiem i okazało się, że nie usłyszałam wyjącego mi nad głową odkurzacza :D

    Haniu, kiedy wycieczka do Krk i piwko z czytelnikami? :D

    • Eee, odkurzacz to jeszcze nic. Mnie nawet wiertarka nie budzi, ha.

      A akurat się składa, że w Krakowie będę za tydzień. :) Szukaj info na fanpage, jak będą chętni to no problem!

  • Ha, dobre. Fajna siostra na zdjęciu.
    Weź ją na Smoka.

    • Sorry, moja mama wtedy wygina szpagaty na turnieju, lol.
      *typowi-rodzice*

  • Agnieszka Piątkowska

    Miałam taki duży, żółty kubas na herbatę ale pękł ;< Mój ukochany kubek ;< Też lubię igły i też się tak upiłam ale byłam młodsza :D A o ciągłym "co?" nie będę wspominać, chyba mój mózg odrzuca pewne informacje :D Czasami też mam tak że ktoś do mnie coś gada, a ja nagle po paru minutach: "Co? Coś mówiłeś?" Widzę że mamy wiele wspólnego :D

  • Punkt 14! Już myślałem, że to jakiś syndrom Trumana, który dotknął tylko mnie.

  • AJD

    Najgorzej jest, gdy za tym setnym razem nadal się nic nie usłyszy i człowiek zaczyna się głupkowato uśmiechać. Wtedy okazuje się, że to niedosłyszane „coś” było pytaniem i wychodzi się na debila. Skąd ja to znam… :D
    Fajnie napisane :)

    • Po trzecim „co?” zostaje tylko się uśmiechać dla niepoznaki, pokiwać głową i mieć nadzieję, że to nie było pytanie. Albo próbować coś uniwersalnego, „w pewnym sensie” się często sprawdza. Dopóki to nie jest „jestem gruba?”.

  • Zasypiasz z zamkniętymi oczami, ale śpisz z otwartymi więc przed obudzeniem się je zamykasz?
    Bardzo mnie to ciekawi, sama miałam epizody snu z otwartymi oczami i nie mam pojęcia czy ja je zamykałam zanim wracałam z imprezy u Morfeusza czy budziłam się mając łatwy start bo nie musiałam już marnować energii na otwieranie oczu…
    I zawsze było mi w te oczy zimno. Trauma :D

    • Kurde, nie wiem, nie umiem określić, czy budzę się z otwartymi, ale jak ktoś przychodzi mnie obudzić, to mówi, że mam otwarte. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. :D Ale ciekawe, że nie wysychają etc.

  • wyimaginowana

    po pierwsze: jak Ty w takim razie wstajesz jak masz zajęcia na 8?:D a po drugie wyglądasz z mamą jak siostry!!

    • Żywe budziki zabierają mi kołdrę. Najgorzej. :c
      A z mamą – nie wiem, czy się cieszyć czy nie, ale słyszę to cały czas. Damn.

      • wyimaginowana

        to chyba super, będziesz w wieku mamy i będziesz nadal wyglądać na nastolatkę! i to na jaką nastolatkę!

  • Kąpiel i wizja kamer to jeszcze nic, ja regularnie mam wrażenie, że rozmawiam ze szpiegiem i zastanawiam się, czy już się gryźć w język czy jeszcze nie.

  • Dominika Skorupa

    Dawno temu na wakacyjnym obozie miałyśmy dowcipnisiów wracających z imprez po nocach obok naszych namiotów. Dowcipność polegała na tym, że wchodzili do namiotów i rozrzucali rzeczy po lesie albo wypinali tylne śledzie, opuszczając połowę namiotu. No i opuścili tak mój, na moje łóżko poleciało 6 zestawów metalowych menażek, talerzy, sztućców i takich-tam. Do namiotu z histerią wpadły koleżanki, którym rozwalili cały namiot. Oczywiście przespałam wszystko.
    I komu przeszkadzał taki twardy sen? dziś budzi mnie najlżejsze piszczenie mojego psa. Na szczęście wiertarki wciąż mam gdzieś.

    • Wszystko jest okej, dopóki nie mieszka się samemu i nie trzeba wstać na egzamin na siódmą. Wtedy z poczucia odpowiedzialności trzeba iść spać o dwudziestej drugiej, ble.
      Mnie psy też nie ruszały, ale dziecko – zawsze. Czyli: jak będę chciała dobry budzik, to go sobie urodzę, lol.

      • Dominika Skorupa

        piszczenie mojej suńki jest dla mnie równoznaczne z płaczem dziecka, bo Ona to takie trochę moje pierwsze dziecko. Jak wykluje się wreszcie Alien z mojego brzucha, to też pewnie będzie mnie budziło jęknięcie w Jego wykonaniu;)

  • A myślałam, że z tymi kamerami to tylko ja tak mam! Zawsze mam wrażenie, że gdzie bym nie była, wszędzie są i… patrzą na mnie.
    A z mamą naprawdę wyglądacie jak siostry! Ja ze swoją mamy jedynie podobne głosy przez telefon/domofon i już niejednokrotnie nabrali się na to wszyscy. Łącznie z moją rodziną.
    No i co tu dużo mówić – mam swoją ulubioną łyżkę (w dwóch egzemplarzach) i chociaż najchętniej zabierałabym ją wszędzie ze sobą, to jednak z obawy przed zgubieniem, zostawiam ją w domu i żadną inną nie zjem zupy/płatków na mleku czy czego tam jeszcze. Po prostu nie i koniec.

    Świetne są te fakty i przy okazji chciałam napisać, że… jestem tym nieśmiałym, cichym czytelnikiem, co to tylko cieszy oczy Twoimi tekstami a nawet nie pozostawi śladu po sobie. Dzisiaj postanowiłam to zmienić, o! :)

    • Jesteś kolejną osobą w komentarzu, która pisze o tych kamerach. Wow, nie spodziewałam się, że jest nas tyle, serio!
      Ulubione łyżki są super, tylko fakt: strach, że się je zgubi, jest okropny! I nikt nie może nimi jeść, sorry.

      Fajnie, że Wam się spodobały, może pomyślę nad robieniem takich faktów raz na jakiś czas. Jeszcze trochę tego uzbieram!
      I super, że się wreszcie tu ujawniłaś. Mega lubię właśnie te komentarze, które Was wyciągają z anonimowości, bo widzę, że jesteście. Będę Cię tu wypatrywać. :)

  • Punkt piąty… gdy już kiedyś porozmawiamy, nie zdziwię się, jeśli będzie to wyglądać tak:
    – Co?
    – Co?
    – Co?
    – Co?

  • Ja miałam tak z kamerami, gdy byłam nianią i opiekowałam się cudzymi dziećmi w ich domach :D Dorabiałam tak sobie na początku studiów, a że po zajęciach bywałam padnięta… Cóż, zwykle spałam. A potem mi płacili. (Skoro płacili, to chyba nie mieli kamer, uff).

    • Hahah, ja bym nie mogła spać, bo by mnie obudzili dopiero jakby wrócili! :D Ale tak, też byłam nianią i też miałam wrażenie, że oni wszystko oglądają. Swoją drogą to trochę niesamowite, bo komu chciałoby się wydawać na to kasę, ale kto by myślał logicznie, kiedy czujesz się obserwowany.

      • Też byłam nianią na pierwszym roku i też miałam takie wrażenie, zwłaszcza wtedy, jak na komodzie zostawili piniondz 100 zł, żeby obczaić, czy go wezmę, czy nie. LOL.

    • piaxie

      Może się naoglądałaś Idealnej niani na TVN Style? :D

      • Moja kariera niani zaczęła się kilka lat przed emisją tego programu ;)

  • Lol, czoto. Zabrakło Ci internetu na literki?
    A tak serio: już jest okej?

    • dobrymjud

      jest pięknie, its bjutiful

      • najwyraźniej miliony Żabek mnie popsuły wczoraj. Już wpadły jednorożce z wiertarką i wszystko naprawione, uff.

  • Marcelina Wozniak

    Haha! Świetne! Czytam i czytam…aż nagle zaczynam się zastanawiać: „Czy ona piszę o mnie?!”. Pewne fakty zgadzają się z moimi, np. Nie da się mnie obudzić (myślę,że gdyby czołg przejechał przez moje mieszkanie,pewnie i tak bym się nie obudziła),Sztućce i kubki są ważne( o nie! Moje kubki to TYLKO moje kubki!), Śpię z otwartymi oczami ( wiele osób się mnie o to pyta,a ja do dziś nie znam odpowiedzi dlaczego tak jest) , Mogłabym być mamą ( u mnie rodziło się dużo później,ale dlaczego ja nie miałabym być pierwsza skoro kocham dzieci),Pogoda ma mnie w garści ( identyko! kiedy widzę deszcz,mam ochotę zostać w łóżku,aż do momentu,gdy nie zawita do mojego pokoju promyk słońca), Boję się kamer u innych ( haha,hit! Nawet kiedyś przez pewien czas miałam zaklejoną własną kamerkę na laptopie i do dziś rozglądam się po pokojach znajomych czy nie ma w nich nic podejrzanego np. Pluszaka….w którego oczach są kamery haha! [za dużo telewizji] ). Bardzo fajny wpis,trochę się pośmiałam przed snem :))))! trzymaj się :)!

  • jeżu, ja też jestem wybiórczo głucha! dobrze, że nie jestem sama ^^

    • Współlokatorki się ze mnie ciągle śmieją. Czasem słyszę jakieś niezidentyfikowane głosy, aż w końcu któraś wchodzi do mnie jedna i mówi „jezu, krzyczę do Ciebie i krzyczę!”. :D

  • Zdecydowanie maskowanie bólu przed trenerem brzmi znajomo! Ja naderwałam sobie ścięgna. Przez cały obóz jednak tańczyłam. Obkładając nieustannie wszystko lodem. Po powrocie okazało się, że moje łydki czeka kilkumiesięczna rehabilitacja. No i kubki brzmią naprawdę znajomo! Do dzisiaj w moim rodzinnym domu mam tylko i wyłącznie swój kubek. Tylko do kawy. W żadnym innym kawa nie smakuje mi tak dobrze. Punkt 5 także mamy wspólny. Ale u mnie jest to wina zbyt dużej ilości koncertów.

  • Angelika

    Dobrze wiedzieć więcej o Tobie, pisz częściej takie posty :)

    • Super, skoro Wam się podoba to zrobię z tego cykl, może raz w miesiącu będę publikować takie teksty?

      • Esther

        Tak, tak, tak!

        • Szczerze nie spodziewałam się takiego entuzjazmu, ale skoro tak – będę miała to na uwadze. :)

  • TEKSTacja

    Łołmatko, masz siostrę-prawie-bliźniaczkę, która udaje Waszą mamę! :))

    A umiejętność spania z otwartymi oczami przydaje się podczas rozmów –
    interlokutor widzi, że utrzymujesz z nim kontakt wzrokowy i spokojnie
    nawija, co tam ma do nawijania, a Ty potajemnie ładujesz pasek energii –
    umarłam, jak przeczytałam o tym pasku:-))

    • Zawsze chciałam mieć bliźniaczkę! To mam. Tylko starszą.

    • jakby to połączyć z narkolepsją.. to nic tylko zostać posłem na obradach sejmowych.. albo ochroniarzem :D

  • Nie mam kamer w łazience. Możesz być spokojna :D

  • Esther

    3, 5, 6, 7, 10, 13 – tak samo! <3

  • BożoWporzo

    WOW 5 i 6 to dokładnie tak jak ja :D wszyscy mi mówią „częściej myj uszy to będziesz lepiej słyszał”, ale doskonale słyszę kiedy znajomy, który ma do mnie przyjść wychodzi z windy, pomimo że mam zamknięte drzwi od mieszkania i od pokoju. W drugiej klasie miałem mały wypadek, bo zostałem potrącony i miałem lekki uraz głowy nie wymagający pobytu w szpitalu, wtedy polubiłem kłucie typu zastrzyki, pobieranie krwi i szczepionki :D

    • BożoWporzo

      A i tak w ogóle to pierwszy mój komentarz u Ciebie pomimo że czytam Cie od grudnia :) temat o pisaniu komentarzy troszeczkę pomógł :)

      • Oja, ale czytelnik widmo! Dobrze, że się odezwałeś, chociaż ciekawy tekst sobie wybrałeś na coming out. Chyba lubicie tę serię, ani trochę się tego nie spodziewałam – pomyślę o cyklu w tym stylu np. raz w miesiącu. :)

        • BożoWporzo

          Jestem ZA, a nawet PRZED (ohohoho jaka zabawna gra słów, komiczne) :D

  • No dobra, mogłabyś być moją córką :PP. Ja rocznik 75′.
    Obie śliczne…
    ps. Na widok igieł mdleje. Zawsze mam pobierane na leżąco :P. Ostatnio zrobiło mi się słabo jak pobierano krew od mojego 10 letniego Syna…”Mamo, mamo nie mdlej – obiecałaś mi lizaka”…od razu zrobiło mi się lepiej :P

    • Obietnice są ważniejsze niż jakieś tam mdlenie, wiadomo!

    • mi się słabo zrobiło nawet jak oglądałam w telewizji pokazy reanimacji i pierwszej pomocy, dziwne to było bo prawie zemdlałam patrząc jak zawijają w bandaże „ranę” zrobioną przy pomocy czerwonej farby (to też pokazali), jak stałam tak usiadłam i zrobiło mi się kolorowo :D mimo że świadome poglądy mam na to obojętne.. podświadomość dobija :D
      ale lepsza historia to kiedy kiedy koń mojej siostry musiał dostać dwa duże zastrzyki dożylnie w szyję – konik w panice, weterynarz nie mógł nawet podejść, a moja siostra nie miała odwagi wbić tej grubej wielkiej igły w grubą skórę (i jeszcze trafić w żyłę). więc ja.. wszyscy wiedzą że czasem mam odjazd.. wzięłam to narzędzie zbrodni, wbiłam idealnie, podłączyłam strzykawkę, wcisnęłam całą, wyrzuciłam, podłączyłam drugą… i w połowie tej drugiej film mi się urwał :D po 15 minutach jak świat powrócił poinformowano mnie że pacjent przeżył ;)
      więc pociesza mnie fakt że dopóki adrenalina działa to nie panikuję ani nie mdleję.. dopiero jak się zacznę zastanawiać nad sensem życia to adieu :)

      • miałam to samo…ale akurat nie chodziło o konia :PP, ale mojego chłopaka. rozwalił sobie rękę , krew się leje, Ja zamiast mdlec jak to w zwyczaju miałam, ogarnęłam wszystko- zatamowałam krew, szybko się ubraliśmy , taksówka, aby 500 metrów podjechac do szpitala…no i uratowałam mu dłoń…ale jak piszesz, wszystko w wielkiej adrenalinie…jak sobie przypomnę to już mi słabo..tyle krwi …

  • Masz śliczną mamę. Spanie z otwartymi oczami brzmi trochę przerażająco :)

    • Wiem, dzięki. A spanie – owszem, przeraża, ale nie mnie, tylko wszystkich dookoła. Czasem jak ktoś u mnie nocuje to zapominam go uprzedzić i jest rano krzyk. :D

      • Ej, a jak jest jasno i jak śpisz (może Ci się zdarzyło), to też śpisz z otwartymi? Bo tak rozkminiam, jak to działa :D

  • Karolina

    Ja mam nawet czasem wrazenie, ze u mnie w mieszkaniu sa kamery :P, ze mój pluszowy miś zamisat oczu ma kamerki :P

  • 14… cieszę się, że nie jestem sama.

  • Chamsej

    O kurde. Nie skumałam tego krzywego spojrzenia jak piłam z kubka w żaby.
    Sorry, nie wiedziałam! :P

  • materka

    zdecydowanie pisz więcej takich postów, jedna z psychofanek :)

  • u mnie występują: 1, 3, 5, 9, 10, 13
    zwłaszcza sen zimowy – myślę że to najlepszy pomysł świata. Ciekawe czy dało by się to jakoś zalegalizować, np. jakaś religia zimośniących czy orientacja „wolęlato” albo chociaż jakiś fanpejdż 69 pozycji do snu zimowego ;)
    i mamą mogłabym być i już bym chciała bo 27 lat skończyłam, a myslę o tym od 15 roku życia kiedy urodził się mój brat :)
    co do sztućców to mam swoje ulubione do wszystkiego, ale najbardziej to mnie denerwuje brak odpowiedniego noża do krojenia czegokolwiek kiedy jestem u mamy.. ja mam swoj komplecik fińskich noży w drewnianym bloku, w odpowiedniej kolejności zawsze naostrzone, a mama to miliony różnych z biedry czy czegoś i najpierw szykami 5 minut a potem ostrzę 10 minut bo oporne :)

  • Pingback: Blue Coaster33()

  • Pingback: weight loss()

  • Pingback: streaming movies()

  • Pingback: tv online, online tv()

  • Pingback: watch tv show episodes()

  • Ula

    Ja też mam większość! Co prawda brwi mam (grrrr) i jeszcze sie nie upiłam ale reszta… Szczególnie to z kamerami!

  • Pingback: Obojętnością w ryj - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
garnitur
Złote myśli złotym gównem

Nie mam nic przeciwko ludziom, którzy zarabiają. Nie mam nic przeciwko tym, którzy zarabiają na mówieniu. Ale jeśli ktoś zarabia...

Zamknij