LUDZIE

Po co komu fajerwerki?

fajerwerki


Dzisiaj Sylwester. Kolejna okazja by posiedzieć ze znajomymi, napić się i spisać mnóstwo obietnic, których i tak nie spełnimy. No i wszystko okej, jak kto lubi. Tylko po chuj strzelać?

Puszczanie petard to jedna z tych totalnie bezsensownych, do niczego niepotrzebnych i egoistycznych rzeczy, na które jest jakieś społeczne przyzwolenie. A ja go nie daję. Dlaczego? Bo nie widzę w tym realnego sensu.

Bezpieczeństwo

No przecież co roku musi się coś stać. Jakiś dzieciak musi urwać sobie rękę. Jeszcze nie pamiętam Sylwestra, w którym nie byłoby takiej sytuacji, szpitala, a mój wujek, który jest ratownikiem medycznym miałby choć chwilę przerwy w pracy. W zasadzie zastanawia mnie to, że nadal nie jest to zabronione. Potrzeba nam więcej tych wypadków?

Dzieci

Te średnie, których głównym celem dziś jest dotrwać do północy się cieszą i przeżywają, bo ładnie i głośno. Ale te małe, które dopiero zaczęły fokusować na Ciebie wzrok? Są przerażone, nie wiedzą co się dzieje i nie mogą spać – no chyba, że trafi Wam się maluch w wersji 2.0. No ale najczęściej rodzice mają w grudniu najgorszą z nieprzespanych nocy, dzieciaki kupę strachu i kosztuje je to dużo nerwów i płaczu.
Po co? Tak naprawdę tylko po to, żeby zaspokoić bezsensowne widzimisię tabunu egoistów. Sounds legit.

Zwierzęta

Tu jest gorzej, bo prawie wszystkie zwierzaki w Sylwestra są załamane bardziej niż uczeń gimnazjum poproszony do odpowiedzi i nie potrafią zrozumieć, że fajerwerki nie są dla nich bezpośrednim zagrożeniem – więc takim się stają. Często na tyle, że trzeba dać im zastrzyki uspokajające i siedzieć z nimi w piwnicy pół nocy. Panika, strach, niepewność, poczucie zagrożenia, szok – to właśnie to, co zwierzęta przeżywają pod koniec grudnia. A wystarczyłoby trochę empatii, mózgu i można by tego uniknąć.

Ja nie strzelam, ale oni tak

A na koniec coś dla tych niewinnych, którzy cierpią za głupotę innych. Małe dziecko najlepiej położyć spać w jak najbardziej wyciszonym miejscu i o północy położyć się obok zapewniając, że żadna krzywda się nie dzieje. U nas się sprawdziło, inni znajomi musieli przygotowywać syropy i zioła uspokajające.

Ze zwierzętami – niektórym wystarczy siedzenie z nimi w łazience (gdzie nie ma okien i nie widać fajerwerków), innym trzeba podać zastrzyk, po którym osiem godzin chodzą jak naćpane. Mimo wszystko postarajcie się zrozumieć strach swoich pupili i nie iść o północy na szampana zostawiając ich samych ze swoją paniką. Niestety, to dla większości z nich najtrudniejszy dzień w roku pod tym względem.

Czy jest to tego warte?

Nie. To wszystko jest zbyt dużą ceną za kilka minut zabawy, naszej egoistycznej radości i oglądania ładnych wzorków i światełek na niebie. Sylwester może być tak samo udany bez strzelania. Jeśli potrzebujecie czegoś wyjątkowego na ten dzień – kupcie sobie zimne ognie i bawcie się dobrze, tylko myślcie o swoim i innych bezpieczeństwie i komforcie. Tak wszystkim będzie lepiej.

A więc życzę Wam niezapomnianej zabawy sylwestrowej bez niepotrzebnego, głupiego strzelania, braku kaca jutro i dużo szczęścia w 2015!

  • Mnie nie przeszkadzałyby te petardy tak bardzo gdyby ludzie rzeczywiście strzelali nimi po 24:00, przez powiedzmy 5-10 minut. Ale NIEEEEEEEE. Oni muszą nimi naparzać już od rana, przez cały boży dzień.

    • Tak!

      PS Liczyłam na Ciebie! Jako że koniec roku, sprawdziłam statystyki i otrzymujesz miano Top Komentatorki 2014 na hania.es!;) Dzięki!

      • Wiadoma sprawa. Wybitne blogerki tak już mają.
        P.S. Bardzo mi miło. Masz masę komentujących. Nie sądziłam, że tak się w tym tłumie wybiję.

        • Agnieszka Piątkowska

          Ja w swoim życiu jeszcze nie widziałam Sylwestra żeby nie strzelali 3 dni przed i po imprezie. Cały dzień, całą noc.

  • anonimowy

    Podczas wigilii niektórzy też mają zwyczaj puszczać fajerwerki. Mój pies był akurat na dworze i zaczął skakać po oknie ze strachu. Zgadzam się całkowicie.

  • Piotrek

    Jak jeden z tatusiów poszedł krok dalej, chciał oszczędzić dzieciakom niepotrzebnego stresu i schował je do piwnicy, to zrobili z niego zbója :(.

    #niemiałempomysłunakomentarz
    #chciałemzaznaczyćżeprzeczytałem

    • E, to słabo się postarał, mógł w piwnicy zrobić fajną, konkurencyjną imprezę, a nie! ;>

      *dobrze-że-przeczytałeś*

  • Jak dla mnie powinno być ograniczenie polegające na tym, że fajerwerki nie byłby niedostepne w każdym sklepie po świętach. Jakby nie było możliwości kupienia ich na każdym kroku i trzeba by było się narzeżbić żeby je mieć to by się szybko okazało, że są lepsze rozrywki niż strzelanie petardami.

    • niby jest obowiązek, że sprzedaż tylko za okazaniem dowodu… Ale i tak znajdą się mądrzy, którzy obejdą ten przepis.

    • No nie wiem, czy to by coś dało, bo zawsze najfajniej robić to, czego nie wolno. Ale faktycznie, gdyby trzeba było się nagimnastykować może tym starszym by się odechciało.

  • a ja nie mam problemu z petardami. Część naszej tradycji, która jest pielęgnowana od lat. Jak byłem smarkiem, wychodziliśmy z rodzicami na dwór i strzelało się petardy. Patrzyło jak inne robią prawdziwą furorę na niebie. Piękny widok. Dzisiaj wszystko wszystkim przeszkadza. Kiedyś to były czasy! ;) I tak tradycja petard w Sylwestra powoli odchodzi do lamusa. Owszem, słyszy się je za oknem, ale już nie ma takiego rozmachu jak kiedyś. Nawet ludzi coraz mniej na ulicy o północy…

    • Ty nie masz. A psy? Rodzice małych dzieci?
      Czy wszystko wszystkim przeszkadza? Nie wiem, może uczymy się trochę empatii? Albo jest tyle wkurwiających rzeczy na świecie, że z niektórymi próbujemy walczyć?

      I bardzo dobrze, że ta tradycja odchodzi. Jest głupia.

  • An

    Co do zwierząt to należy je zamknąć w jakimś cichym pomieszczeniu bez okien z włączonym radiem, bo do tego są przyzwyczająne i nie należy ich pocieszać, bo one to odbierają jako „pochwałę” strachu.
    U nas koty bardziej boją się rzutek, bo tablica wydaje z siebie co najmniej podejrzane dźwięki, a fajerwerki za oknem są cichsze xD

    • W takim razie dzieci też nie powinno się przytulać jak płaczą. Co za pomysł.

      • An

        Dziecko zrozumie pocieszenie, zwierze niestety nie, chociaż może intonacje zrozumie. Nie testowałam, bo moje koty traktują fajerwerki i burzę jako coś fajnego.

        • Czemu zakładasz, że dziecko zrozumie więcej niż zwierzę?

          • Bo tak to działa, poczytaj trochę książek Cesara Millana :)

          • Oskar Krekora

            Stawiasz zwierzę na równi z człowiekiem pod względem rozumienia świata?

          • To nie jest pytanie co ja gdzie stawiam, bo zwierzęta i dzieci są różne. Są dzieci, które mają kilka dni i niewiele rozumieją, i są piekielnie inteligentne zwierzęta. Wiem tylko, że i o te, i o te stworzenia dobrze dbać.

  • ejmen!

  • Mój syn, który jutro skończy 5 miesięcy, obudził się chwilkę przed północą. Był troszkę zaniepokojony, ale gdy po kolei braliśmy go na ręce, było już ok. Moje koty – zero problemu, jedynie zaciekawienie. Ale i tak się zgadzam. Widziałem zresztą piękny memik: zdjęcie Stallone’a z pierwszego Rambo, takie plakatowe, i podpis: „NIE STRZELAJ W SYLWESTRA BO SYLWESTER STRZELI W CIEBIE” :D

    • To dobrze, że syn nie rozpaczał za bardzo, bo dla takich maluchów to czasem hardkor przeżycie.

      • Dla niego na szczęście nie. Ale owszem, zaniepokojenie przez pierwszych kilka chwil było.

  • Kasia W.

    Zgadzam się z Tobą w 100% !!! Nigdy nie zrozumiem fenomenu fajerwerków !

    • Nie no okej, ładne to. Ale czy warte tego wszystkiego? Nope.

  • myllo

    Wystarczy psu dac troszke tabletek takich do ludzi na uspokojenie (dla wielkich obrońców możecie iść do weterynarza i popytać, a moze da wam jakieś specjalne) i po kłopocie. Mam w domu 15msc dziecko i tylko sie powierciło jak zaczęli strzelać. Nie róbmy problemu tam gdzie go nie ma. Jak nie fajerwerki to ludzie inaczej by sie kaleczyli, więc twój wujek i tak musiałny pracować.

    • To, że Ty nie masz problemu, nie oznacza, że on nie istnieje. Ja nie mam ani psa, ani dziecka – czy to więc znaczy, że mam być niewrażliwa na problemy innych? Nie wszyscy mają tak jak Ty, nie każdy tak samo reaguje, dzieci się boją, ludzie umierają. Trochę empatii, serio, nie zaszkodzi.
      A zdanie „jak nie fajerwerki to ludzie inaczej by sie kaleczyli” mnie załamało – skąd w ogóle pomysł, żeby coś takiego napisać? Myślisz, że lepiej dawać niemowlakom do rąk noże, bo jak nie, to inaczej się skaleczą?

  • Pingback: Niedziela Nie Działam #11 - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
para milosc
Najlepsze momenty w życiu

Dziś pół dnia spędzam w pociągu z przypadkowymi ludźmi. Tym razem trafiłam na takich, którzy sprawiają wrażenie osób stworzonych do jeżdżenia...

Zamknij