LUDZIE MOTYWACJA

Dziękuję wszystkim zjebom

suszarka


Bo gdyby nie oni, nie byłoby mnie tutaj.

Jak być może wiecie, Sam Smith odebrał w tym roku cztery Grammy’s. Pamiętacie co powiedział, gdy miał swoje pięć minut przemówienia? Ja bardzo dobrze – podziękował facetowi, który złamał mu serce, bo to o nim była piosenka, za którą zgarnął nagrody. Gdyby nie on, Sam nie stałby na tej scenie.

Wiele rzeczy w naszym życiu osiągamy dzięki tym, którzy rzucają nam kłody pod nogi, wyśmiewają nasze ambicje, nie wierzą w nas, wykorzystują albo łamią nam serca.

Dobrze, że oni są

Wielokrotnie w swoim życiu traciłam motywację, załamywałam się i stwierdzałam, że może czas sobie odpuścić. Już miałam się poddać, ale wtedy przychodzili oni. Szeptali za moimi plecami, że o tak, mówiłem, o, to ta co wiadomo było, że jej nie wyjdzie. No kurwa, wyobrażacie sobie lepszy moment na to, żeby odwrócić się, powiedzieć im:

Tak? No to kurwa patrzcie!

i zrobić wszystko, by osiągnąć cel?

odpuść sobie

Nie zliczę ile razy w swoim życiu usłyszałam, że nie uda mi się czegoś zrobić. Nie zliczę ile było takich „odpuść sobie, to na marne”. Wy na pewno też.

Nauczycielka od polskiego przez trzy lata potrafiła mi wbić do głowy, że mogę przestać marzyć o zdanej maturze i że nie jestem w stanie napisać niczego, co ktokolwiek będzie chciał czytać. Hmm… gdyby nie ona, pewnie bym nie spróbowała.

Nigdy ćwiczenia nie szły mi lepiej niż wtedy, gdy usłyszałam od trenera, że z obecną formą mogę się pożegnać z dobrym wynikiem na turnieju. Gdyby nie on, nie robiłabym tylu dodatkowych brzuszków i nie wygrała tamtych zawodów.

Nigdy nie schudłam szybciej niż po zerwaniu z chłopakiem. Gdyby nie on, pewnie nie wyglądałabym tak dobrze na studniówce.

Nigdy nie miałam lepszego nastawienia do świata niż po zakończeniu toksycznego związku, w którym byłam przytłaczana. Gdybym nie chciała mu pokazać, jak świetnie daję sobie radę, pewnie nadal leżałabym w łóżku.

blog

Mówili mi też:

Blog? Daj sobie spokój, jest pełno blogów, nie da się już przebić, nie masz szans.

To był jeden z pierwszych impulsów, który popchnął mnie w stronę założenia hania.es. Pewnie gdyby nie te słowa, nie czytalibyście teraz mojego tekstu.

na złość

Na pewno Wy też mieliście mnóstwo sytuacji w życiu, w których dążyliście do celu tylko dlatego, żeby komuś pokazać. Żeby zrobić na złość, na przekór. Żeby się wszyscy, kurwa, zdziwili.

Doceńcie to, że ktoś w Was nie wierzył. Gdyby nie on, może bylibyście dziś o wiele dalej od sukcesu.


Nie zrozumcie mnie źle – tylko i wyłącznie taka motywacja nie jest zdrowa. To rozwija w Was też negatywne emocje, dlatego trzeba pamiętać, by nie była główną i jedyną rzeczą, która kopie Was do przodu, bo zrobicie sobie krzywdę. Ale jeśli zdarza się tak, że nie macie już siły dążyć do celu dla siebie, zróbcie to na złość innym.

Dlatego dziś dziękuję wszystkim, którzy we mnie nie wierzyli.

Chuj Wam w dupę.

IMG_3233

  • Kiedy przeczytam coś o dobrych nauczycielach. Przecież oni gdzieś są.

    Mnie nie-motywacja wykopała do Krakowa. I do Bangkoku. W sumie spoko.

    • Kiedyś coś napiszę o dobrych nauczycielach. Jak ich znajdę.

  • Maciej Cąderek

    Rozumiem, że teraz z motywacją wszystko w porządku? W razie czego mogę napisać coś w stylu „Hania się kończy” :) A tak całkiem serio to odkąd czytam nie zauważyłem u Ciebie spadku formy – wręcz przeciwnie. Chyba musi cie otaczać bardzo dużo zjebów;)

    • Jasne, że w porządku. Nawet wstaję czasem z łóżka. Po czekoladę.

      A co do zjebów – wychodzę z założenia, że jest tu zachowana równowaga. Im więcej masz super ludzi wokół siebie, tym więcej zjebów. Im więcej Żabek za Tobą stoi, tym więcej masz hejterów. Taki lajf, z dobrem przychodzi śmierdzące gówno i jakoś trzeba z tym żyć.

    • O, jeszcze: sprzedałaś się.

  • „Nina, nie dasz rady się przygotować do matury z historii sztuki w niecały rok”=> jeden z najlepszych wyników w szkole. „Widziałam Twoje prace. One się na akademię sztuk PIĘKNYCH nie nadają. ” moja nauczycielkę od wiedzy okulturze pozdrawia studentka ASP. Nie-motywacja górą; )

    • Ha! Brawo!

    • Jeśli ich zdaniem w niecały rok nie da się przygotować do matury, to jak wyjaśnią ewenement studentów, którzy olewają studia cały rok, zakuwają materiał tydzień przed sesją i zdają egzaminy? :)

  • To w sumie przewrotne i zabawne, że zwykle ta negatywna mobilizacja daje wiekszego kopa niż głaski i zapewnienia, że na pewno ci się uda i w ogóle.

    • Nie zapominajmy, że ta dobra – wsparcie, bliscy, pomoc, rada – są mega ważne i nie można tego pomijać, ale kurde, nie zliczę ile razy w życiu stwierdziłam, że „ja im jeszcze pokażę!” i postanowiłam, że mi się uda. Najlepiej zachować równowagę, czyli jak już wkurwiasz się, że komuś coś udowodnisz to idziesz do kogoś innego i on Cię popiera. I nagle można wszystko. ;)

      • To jest chyba tak. Ta wkurwiona motywacja pcha cię, aby zrobić pierwszy ktok, zacząć. Ta poztytywna jest potrzebna by kontnuować :) A przynajmniej siakoś tak ja to widzę :)

  • Genialny wpis i jakże motywujący :3

  • No i inspirację znalazłem do tekstu – kiedy wywalili mnie ze studiów i kiedy wszyscy dookoła mówili, że gnój, znój i poruta mnie czeka, to moi rodzice na zachętę zakręcili kurek z kasą, bo nie warto i nic z tego nie będzie. Mogłem albo odbić się od dna albo się na tym dnie położyć. Taka negatywna motywacja działa cuda :)

    • Właśnie negatywna motywacja zaprowadziła mnie do miejsca, w którym mogę o wiele więcej niż kiedykolwiek. Yay.

  • Nie da się zaprzeczyć, że coś w tym jest. Mój były śmiał się, że uczę się pisać proste zdania po chińsku. No, bo każdy kto uczy się języka od razu zaczyna od tekstów sądowych i artykułów o polityce… Dwa tygodnie później składałam podanie o stypendium naukowe. Kilka miesięcy później pojechałam sobie do Chin na rok prawie za darmo.

  • Do tego, żeby tak podchodzić do takich ludzi trzeba mieć przekorną naturę. Ty masz szczeście ją mieć, ja w zasadzie też (zawsze jak mysle o tym ile osiągnięłam w artystycznym zawodzie wspominam nauczycieli, którzy patrzyli na mnie z politowaniem próbując mi powiedzieć, że się nie nadaje), mam grono znajomych którzy mają podobnie. Ale znam tez ludzi, którzy tej przekory w charakterze nie mają. I ich porażki nie przekuwają się w tak prostej linii do sukcesu. W zasadzie duzo bardziej ich spowalniają i nawet gdy sie podnoszą to są pokiereszowani a nie uzbrojeni w pancerz.

    • Jasne, tego się trzeba nauczyć.
      Niedawno pewna blogerka napisała mi, że nie może się pozbierać po ataku hejterów. Pogadałam z nią chwilę i teraz mówi, że to jedna z lepszych rzeczy, które jej się przytrafiły w blogowaniu, bo zaczęła się bardziej starać by pokazać, że jest w stanie to zrobić lepiej. :)
      Dlatego często trzeba czasu, nikt się taki nie rodzi. No i pamiętajmy, że ważna jest równowaga – sama negatywna motywacja to nic dobrego. Potrzebujemy obu.

      • Zgadza sie :)
        Tylko mowie ze nie kazdy ma przekorna nature i jak mu ktos (zwlaszcza bliski) powie zeby sobie odpuscil to sie nie zaprze i nie zrobi.
        Nie zawsze przekora idzie w parze z tym ze z kolejnymi trudnosciami jestesmy silniejsi :)

  • Ubrałaś w słowa moje myśli. :) Też powinnam dziękować wszystkim, którzy mi wmawiali, że nic nie osiągnę. Ostatnio miałam ochotę widząc swoja panią od polskiego powiedzieć jej, że zarabiam pisząc, a ona nie chciała abym podchodziła do matury. Jeszcze pół roku temu najbliższa rodzina nie wierzyła, że mi się uda spełnić marzenia a teraz sami mnie pchają aby nie rezygnowała, dając mi zielone światło i swoją pomoc.

    • Rodzina.
      Pół roku temu: „blog? Hania, no bez jaj, weź zajmij się czymś porządnym i nie wymyślaj…”
      Wczoraj: „o której nowy tekst?”, kilka dni temu „Młoda, może napiszesz o tym (…)?”.
      <3

  • Podpisuję się pod ostatnim zdaniem. ;)

  • Pamiętam pierwsze zdjęcia Łukasza Piecha na fotoiku (btw istne gniazdo skorpionów i kółko wzajemnej adoracji). Jebali go jak psa. Fakt faktem, gówno wrzucał takie, że szok. Zrobił sobie przerwę na fotoiku słowami „to Wam kurwa jeszcze pokażę”. Dziś ma dział w jednym z popularnych pism fotograficznych, Kenya, czy Daleki Wschód jest jego, trzaska najlepszy strobist, jaki widziała polska fotografia portretowa, glamour i stylizacje, wszystko, co związane z błyskiem. Do tego średnim formatem, na który nie jeden lustrzankowiec się ślinić będzie do końca życia psując rynek, bo strzela ślubniaki za pincet zeta. Gość jest od dłuższego czasu moim przykładem, a zamknąć szarakom mordy w takim stylu, to cudo! Cieszę się, że też tak miałaś. Uważam, że każdy kto tak miał powinien publicznie to opisać ku pokrzepieniu serc i dla bólu dupy tych skromnych i grzecznych przeciętniaków!

    • Super przykład, nie znałam historii! Dzięki! :)

  • Agnieszka

    Świetny tekst! Trzeba podążać za swoimi marzeniami, głosem serca i nie słuchać doradców. Mam koleżankę, która jest dość kontrowersyjną osobą. Ona z kolei ma kumpla, który na okrągło podkłada jej kłody pod nogi, utrudniając dojście do celu. Koleżanka twierdzi,że to ją bardzo motywuje do dalszego działania i daje jej niesamowitego kopa,żeby robić jeszcze więcej. I to jest dobra metoda!

    • Dokładnie, trzeba umieć przekręcić takie przeszkody w coś dobrego. Pozdrowić tych ludzi środkowym palcem, zrobić co w naszej mocy i potem poczekać, aż się zdziwią. Ha.

  • Ha, dla mnie też największą motywacją jest „tak? no to kurwa patrz!”. Nienawidzę, gdy ktoś na siłę próbuje podciąć mi skrzydła i udowodnić, że przecież jest tyle przeszkód i w ogóle to dzisiaj się nic nowego już nie wymyśli. Gówno prawda. Gdyby ludzie tak myśleli to byśmy nadal biegali na golasa i drapali się po pośladkach w lesie.

  • Ale „Wam” na końcu wielką literą, kulturalnie :-)

    Jasne, mówienie „to ja wam teraz kurwa pokażę” jest fajne. Zwłaszcza, jak się uda pokazać. Jednak w życiu nie chodzi o to, czy się udało, czy nie, zrobić coś wbrew takim bucom. Chodzi o to, że gdy ktoś Ci mówi „myślę, że nie dasz rady”, umieć odpowiedzieć z uśmiechem „chuj mnie obchodzi, co myślisz”.

    • Zawsze. Chyba tylko raz tak straciłam do kogoś godność, że napisałam „ty”, serio. http://www.hania.es/lubie-ktos-pisze/

      Generalnie tak, dlatego hejterom nie próbuję niczego udowadniać, ale jeśli ktoś bliski, na czyjej opinii mi zależy (rodzice, przyjaciele, autorytety) mi tak mówią, bardzo chętnie zrobię to im na złość.

      • Maciej Cąderek

        Łomatko, Hania pijana;)

        • Hahah, faktycznie, dopiero widzę co ja napisałam w tym komentarzu. :D Hasztag zmęczenie, już zmieniam! ^^

  • Ja nie zrobię? Nawet mi piwa potrzymać nie musisz!

  • I prawidłowo!
    Też tego nie lubię, no bo do jasnej cholery, anonimowy hejter, albo przypadkowa koleżanka, której za rok nawet nie powiem „hej”, nie będą mi mówili, co zrobię, a czego nie! Moja mądra klasa w gimnazjum mówiła, że nie pójdę na humana, nie odważę się przeciwstawić rodzicom, którzy widzieli mnie na medycynie. Cóż, uczennica profilu humanistyczno-prawnego pozdrawia :))))

  • Pingback: Blue Coaster33()

  • Pingback: tv online, online tv()

  • Pingback: streaming movies()

  • Pingback: watch free movies online()

  • Pingback: Nie masz nikomu imponować - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
szkola
Czy płacić dziecku za oceny?

Skoro dziecko nie chce się uczyć, może dobrze je jakoś dodatkowo zmobilizować? Może pomóc, by miało więcej chęci do nauki?

Zamknij