LUDZIE PSYCHOLOGIA WYOBRAŹNIA

Dorosłość? O nie!

pudlo


Cały czas się boimy, że ktoś przyłapie nas na tym, że nie jesteśmy dorośli.

Nawet nie wiem kiedy to się stało, ale w pewnym momencie odpowiedzialność za moje życie niebezpiecznie przeniosła się na mnie, odciążając moich rodziców. Oprócz tego, że płacę za prąd czy papier toaletowy i sama zapisuję się do dentysty, to jeszcze mam podejmować jakieś dorosłe decyzje i ponosić ich konsekwencje. Co – jak wszystko – ma swoje dobre i złe strony.

No i niby fajnie, przecież jak byłam w przedszkolu to często mówiłam, że chcę już być duzia i dolosła (miałam leżakowanie, czego jeszcze można pragnąć od życia?!), niby spoko, bo nikt mi nie wyłącza routera, jeśli nie śpię po nocach (tato, nie zapomnę Ci tego, jak kiedyś nie skończyłam przeglądać demotów i potem nie wiedziałam, o co chodzi, gdy koledzy z 6b śmiali się na długiej przerwie), niby wygryw po całości, ale jednak okazuje się, że to wszystko nie jest takie zabawne i zajebiste. Bo mimo satysfakcji, którą daje samodzielność i podejmowanie ważnych decyzji, zaczynamy taplać się w wielkim bagnie lęku.

Niedawno zaczęłam się zastanawiać dlaczego. I doszłam do prostej, acz smutnej odpowiedzi – przez innych.

(Bardzo lubię zrzucać winę za całe zło na wszystkich dookoła, więc tu też to robię.) Mam wrażenie, że za cały ten strach i ogólne przerażenie wywołane wyprowadzką od rodziców, pierwszą poważną pracą czy inną alegorią niezależności, odpowiedzialny jest ten powszechny pogląd, że dorośli ludzie są poważni, wielu rzeczy im nie wypada (na przykład kolekcjonować pluszowych żab!) i z reguły zachowują się rozsądnie, sensownie, nie mają odpałów i nie płaczą w poduszkę, gdy zgubią ulubiony ołówek. (Tak, byłam do niego bardzo przywiązana.)

A – powiedzmy sobie szczerze – każdemu z nas się to zdarza. Może nie akcja z ołówkiem (przyznaję się, mam naprawdę wyjątkowo dużo miłości dla akcesoriów papierniczych i kubków), ale wszyscy jesteśmy walnięci na jakimś punkcie i miewamy bardzo niepoważne głupawki.

No i czasem zachowywałam się jak ten dzieciak i byłam przekonana, że skoro już jestem dorosła (a płacę za prąd, czyli jestem), to mi tak nie wolno i w ogóle mega siara – więc wpadałam w panikę.
Mój lęk krzyczał

AAA, zaraz ktoś się zorientuje, że ja WCALE NIE JESTEM DOROSŁA!

I ponoć nie jestem w tym lęku sama, bo tak ma spory procent ludzi (tych dorosłych!). Tylko że już wiem, że ten niepokój jest bezpodstawny, bo…

wejście w dorosłość wcale nie oznacza skończenia z dzieciństwem.

Ktoś popełnił błąd w założeniu, że trzeba wybierać na stałe, że są tylko dwie opcje – albo jesteś dorosły i odpowiedzialny, albo jesteś nieogarniętym dzieciakiem. No i skoro mamy podjąć decyzję na całe życie, to faktycznie niedziwne, że buzuje w nas lęk, a przerażenie naciska na klatkę piersiową. Tylko że to bzdura, bo wcale nie trzeba.

Czuję się o wiele lepiej i mam większy luz odkąd zrozumiałam, że to nie jest złe, że czasem nie mam siły być dorosła, odpowiedzialna, rozsądna czy opanowana. Że nie muszę się tego wstydzić, że nie robię nic złego, żeby bać się bycia przyłapaną.

Każdy, nawet najpoważniejszy dorosły, musi czasem nakarmić swoje wewnętrzne dziecko, a jeśli zamknął je tak głęboko, że nie ma do niego dostępu to… musi być strasznie nudnym człowiekiem! A tego przecież nie chcemy.

  • Konrad Norowski

    To co, powrót na bloga? ;>

    • A jak to wygląda? :D
      No i proszę pamiętać, że jutro odcinek!

      • Konrad Norowski

        Aye. Zobaczymy w którą stronę teraz Ci odbije :D

  • Kiedyś mówiłam, że zawsze będę dzieckiem. , ,Dorośli są głupi, ja zawsze będę miła”. Po prostu widziałam jak wszyscy uczestniczą w wyścigu szczurów i sama nie chciałam. Ale i chyba mnie to dopadnie.
    Cieszę się, że wróciłaś ♡

  • Barbara

    Doskonale napisane! Akurat dzisiaj cały dzień o tym myślałam.
    Tęskniłam za tym. Fajnie, że wróciłaś :)

    • Nawet nie wiecie jak mi miło od tych kilku komentarzy. Dla takich czytelników to się chce wracać. ;)

  • Tak bardzo, Hania. Idealnie wpasowałaś się w moje dzisiejsze rozkminy.

  • Noo nareszcie! Na to czekałem. Wreszcie jakiś wpis na Twoim blogu :) Kurcze, ale fajnie się Ciebie czyta Haniu…
    Co do samego wpisu, too…
    Uważam, że absolutnie w niektórych sprawach nie powinnaś kończyć ze swoją „dziecinnością”? (nie wiem, czy to dobre określenie, ale chu z tym…). Dlaczego niby jako dorosła osoba masz nie kolekcjonować pluszowych miśków np. żab? Jeżeli to lubisz, to rób to! Nie patrz na głupie komentarze innych osób, które robią o wiele bardziej dziecinne rzeczy. Różnica między Wami polega na tym, że Ty jesteś prawdziwa i się do tego przyznajesz, a oni? To zwykli tchórze, którzy nie potrafią być szczerzy i prawdziwi w tym co robią.
    Pozdro! ;)

    • Dawno nie pisałam, więc dobrze wiedzieć, że wciąż da się to czytać!

      • Ojj da! Sam niedawno zacząłem pisać swojego bloga i powiem szczerze – trochę się inspiruję Twoimi wpisami, bo są naprawdę fajne. A jak się uczyć to od samych mistrzów :) Rozwijaj też kanał na YT, bo również jest spoko!

  • Trii (kuunelakk.blogspot.com)

    So true! Mieszkam sama, znaczy z chłopakiem, ale bez rodziców ponad rok. Szybko zrozumieliśmy że bycie dorosłym to wszystko to, na co rodzice nie pozwalali albo… Patrzyli krzywo jak pojscie na sanki o 23 kiedy na drugi dzień trzeba wstać z rana do pracy. Teraz decydujemy sami o sobie i zupełnie nie mamy ochoty pozbyć się pierwiastka dziecka które w nas zostało ;) może jesteśmy inni niż wszyscy ale mając 24 i 27 lat dalej chodzimy na bajki do kina i zamawiamy pizzę jak nie chce nam się gotować xD

  • Pingback: Lampki i goździki – hania.es()

  • Pierwszy post na Twoim blogu który czytam – wcześniej tylko YT – trafiasz w sedno :) Lecę czytać dalej, więcej!!

Przeczytaj poprzedni wpis:
ZDJ
Blog poczeka, czas ratować siebie – o intensywnej terapii

W pewnym momencie doszłam do wniosku, że czas skupić się na sobie. Ponoć świat się nie zawali, gdy na jakiś...

Zamknij