LUDZIE

Czysta kartka nie istnieje

kartka


Wszyscy rozpoczynamy kolejne etapy w naszych życiach. Ale czy to znaczy, że właśnie dostaliśmy nową, czystą kartkę i kolejny długopis? Nie.

Mamy nowy rok. Przeczytałam dziś w Internecie, że leży przede mną pusta, 365-stronicowa książka i piękne pióro. Że mogę zacząć wszystko od nowa, pisać jaki tylko chcę scenariusz na 2015. Ale to przecież nieprawda.

Zmiana

Jeśli myślicie, że pójście do nowej szkoły, przeprowadzka do innego miasta, urodziny czy Nowy Rok to wejście do nowego życia – grubo się mylicie. To nie ma nic wspólnego. Niewykluczone, że dużo zmieni się w Waszych życiach, ale wciąż – nie zaczynacie od zera.

Nie mam nic przeciwko tym wszystkim postanowieniom, planom, życzeniom. Wszystko okej, jeśli to jest dla kogokolwiek motywacja – proszę bardzo, każda lepsza niż żadna. Ale nie wmawiajcie sobie, że macie czystą kartę.

Dlaczego?

Nie macie jej, bo wszędzie gdzie pojedziecie zabierzecie siebie. Do Warszawy, Paryża, do liceum, na studia, w dwudziesty czwarty rok życia, w 2015. i na rozmowę kwalifikacyjną. Nigdzie nie idziecie z czystą kartą, bo zawsze trzymacie w łapie wielką książkę, w której zapisana jest cała Wasza przeszłość, charakter i bagaż doświadczeń, który nosicie na plecach.

Jeśli czekacie na przewrotny moment, w którym otrzymacie czystą kartkę i mnóstwo możliwości by zmienić swoje życie, przestańcie. On nie nadejdzie.

Co robić?

Pogódźcie się ze swoją przeszłością, polubcie ją, zrozumcie i wynieście z niej jak najwięcej lekcji, bo to ona Was tworzy. Nigdy się z nią nie rozstaniecie, nawet jeśli bardzo będziecie chcieli.

I przestańcie szukać tej kartki, którą możecie zapisać. Jej nie ma. Ona jest tylko kontynuacją tego, co od lat bazgrzecie. Bazgrajcie tak, żebyście nie chcieli szukać białej kartki. Bazgrajcie tak, żebyście nie wstydzili się tego, co macie w książce. Bazgrajcie tak, żebyście cieszyli się na nowe wyzwania, a nie na odcięcie od przeszłości.

Bazgrajcie ładnie.

Morderca będzie zawsze mordercą. Nie wierzę w to, że recydywistę można wyedukować. Człowiek, który raz zabije, zabija zawsze. To jest tak jak z alkoholizmem. Można wyjść z nałogu, nie pić, ale całe życie jesteś niepijącym alkoholikiem. Nie ćpasz, ale jesteś ćpunem. Tak samo z prostytucją: puściłaś się raz za pieniądze, potem już się nie puszczasz, ale jesteś dziwką.

„O sobie samej Chylińska”, Marta Szekichowska-Kiziniewicz

  • lubię to!

  • kasia garnek

    Co do pustej książki, to również się nie zgodzę, w końcu nie da się usunąć całego życia. Jeśli jednak chodzi o czystą kartkę – jako pierwszą nowego rozdziału – zgadzam się w stu procentach. Literatura pokazuje, że kolejne części mogą totalnie odwrócić bieg dotychczasowej fabuły. :)

    • Ale ona zawsze uwzględnia tę część książki, którą masz ze sobą. Chodzi mi tu o to, że przeszłość zawsze na nas wpływa i głupie próby odcinania się od niej są pozbawione sensu. :)

      • Konrad Norowski

        Ludzie chcą wierzyć, że dostają drugą, trzecią, czterdziestą szansę na wszystko. Tak jest łatwiej po prostu.

      • kasia garnek

        Próba odcięcia się od ćpania, bycia złodziejem, skrajnym egoistą, terrorystą jest dla Ciebie głupia i pozbawiona sensu? Wow. Ja uważam, że zawsze warto starać się zmienić swoje życie, jeśli tylko jest nam z nim źle.

        • Nie. Próba udawania, że tego nie było, że nie ma to na nas wpływu jest głupia i pozbawiona sensu.

          • kasia garnek

            Moim zdaniem najlepiej to zaakceptować i zapomnieć, zacząć nowy rozdział czy tom. Viva la tabula raza! ;)

  • Konrad Norowski

    Tak naprawdę nigdy nie zaczynamy od czystej kartki. W pierwszych latach życia ogromny wpływ mają na nas rodzice, zapisując (nawet nieświadomie) początki tej książki.

    • Jasne, wpływ mają na nas rodzice, otoczenie, społeczeństwo, warunki w jakich żyjemy i tak dalej. Dlatego oszukiwanie się, że zaczynamy od początku tyle razy w swoim życiu jest… oszukiwaniem się.

      • Konrad Norowski

        Ludzie lubią się oszukiwać ; )

  • Jeżeli ktoś kradł, ale od lat już nie kradnie, bo całkowicie zmienił swoje życie, to nie jest złodziejem – ewentualnie był złodziejem.
    Jeżeli ktoś się zaniedbał i z własnej głupoty ważył 120 kg, ale wziął się za siebie i schudł, to nie jest grubasem – był grubasem.
    Jeżeli ktoś siedział ciągle w domu i jedyne co robił to hejtował przed komputerem innych, ale wreszcie odkrył swoją pasje i całkowicie z hejterstwa zrezygnował – to nie jest hejterem – był hejterem.
    Znam ludzi, którzy dawną kartkę przy pomocy innych osób spalili, by właśnie zapisać nową.
    I rzeczywiście są rzeczy, których nie da się wymazać, ale wiele można napisać na nowo – w taki sposób, by tych starych kartek nie chciał już nikt czytać.
    Pozdrawiam!
    Bardzo fajny blog!

    • Tak, ale zawsze to, że był złodziejem, grubasem czy hejterem będzie jakoś wpływać na jego życie. Nie da się od tego nigdy totalnie odciąć, przeszłość jest z nami zawsze i albo to zaakceptujemy albo będziemy się oszukiwać.
      Były złodziej myśli kupując nowy telewizor, że mógłby go ukraść, ale już tak nie zrobi. Exgrubas wie, że pizza jest smaczna i zjadłby pięć, ale znając konsekwencje skończy po dwóch kawałkach. Były hejter patrzy na ten blog i chciałby napisać, że jestem głupia i mam przestać pisać, ale przypomina sobie, że nie ma to sensu. Z tym, że zawsze pojawia się w głowie ta myśl. Ważne jest wygrywanie z nią i wybieranie tej drugiej, dobrej opcji, właśnie po to, żeby nowe kartki miały większe znaczenie, ale starych nie spalimy.
      Dzięki, pozdrawiam również!

      • A dlaczego ma wpływać tylko to, co złe. Przez rok był złodziejem i to ma wpływać bardziej niż to, że przez 30 lat był uczciwym człowiekiem? Wszystko nas buduje, a nie tylko negatywne doświadczenia. I one wcale nie muszą dominować.

        • Oczywiście, że tak. Te pozytywne też nas budują, a negatywne jednak wywierają na nas większe emocje i mocniej je zapamiętujemy, dlatego też o nich pisałam.

  • Potwierdzam. Wyjechałam do Chin, bo nie miałam nic. Znaczy, tak mi się wydawało w tamtym okresie. Głęboka deprecha nie minęła, jeszcze przez kilka miesięcy. Nawet Chiński Mur nie pomógł. Chińska wódka nie dała rady. Czas spisał się na medal. To tam zrozumiałam, że jestem zajebista. Nie uciekniecie przed sobą, ale warto spróbować. Efekty bywają zaskakujące.

    • Zacytuję tu ten fragment, żebym mogła dać mu osobnego lajka.

      „To tam zrozumiałam, że jestem zajebista.”

  • A jeśli ktoś raz zabił, a raz uratował człowieka to do końca życia pozostaje bohaterem czy zabójcą?

    • Nie zastanawiałam się nad tym. Zdaje się, że zostaje mordercą, który uratował człowieka. I bohaterem, który kogoś zabił. Nie zeruje się ani żadne z tych wydarzeń się nie przeważa.

Przeczytaj poprzedni wpis:
fajerwerki
Po co komu fajerwerki?

Dzisiaj Sylwester. Kolejna okazja by posiedzieć ze znajomymi, napić się i spisać mnóstwo obietnic, których i tak nie spełnimy. No i...

Zamknij