LUDZIE WEGETARIANIZM WYOBRAŹNIA

Cyrki są chore

cyrk3


Bo tam, gdzie słonie tańczą, lwy skaczą przez obręcze, a małpy kozłują, nie ma nic zdrowego. I trzeba być naprawdę chorym człowiekiem, żeby tego nie rozumieć.

Z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu ludzie uważają, że to, że umieją czytać, robić samojebki i rysować jednorożce czyni ich lepszymi od zwierząt do tego stopnia, że mogą je wykorzystywać dla kilku minut rozrywki, śmiechu i poklepania się po kolanku.

Pojebane

Jeszcze nie zwariowałam na tyle, żeby twierdzić, że jesteśmy na równym poziomie ze zwierzętami. Nie jesteśmy, bo one nie mają pistoletów, paralizatorów ani zapalniczek. Ale czy to, że wykombinowaliśmy sobie narzędzia do zadawania bólu oznacza, że powinniśmy ich używać przeciwko tym, którzy tego nie mają?

Idąc dalej – dlaczego tortury w stosunku do zwierząt są okej, a w stosunku do dzieci to zbrodnia? Przecież to podobnie bezradne i bezbronne stworzenia w obliczu naszej siły czy narzędzi.

cyrk2

Bo chyba nie muszę tłumaczyć, że to co widzicie w cyrku, to efekt długiego znęcania się nad zwierzętami, prawda? Wiadomo, że na ochotnika się tam lwy nie zgłaszają, a żeby tygrys zatańczył, trzeba zrobić coś więcej niż warknąć jak szesnastka w klubie „ej, stary, weź jebnij densa”.

tresura czy tortura?

Serio, nie ma wątpliwości co do tego, że słowo tresura myli się w cyrku ze słowem tortura, bo rażenie prądem, a do tego często głodzenie i maltretowanie wcale nie brzmi jak fajna zabawa.

Cyrk jest więzieniem na kółkach z zaostrzonym rygorem. Tylko czym zawiniły te zwierzęta? Skąd wyrok? Dlaczego?

Dla naszego śmiechu. No bo jasne, ja się zgadzam, to się fajnie ogląda. Super, że wielbłąd umie poloneza, a słoń klaszcze uszami. Na pewno jest to niecodzienny widok i dzieciom sprawi wiele frajdy.

sama frajda

Tylko, kurwa mać, jakim kosztem? A przede wszystkim – jakim prawem stawiamy naszą rozrywkę ponad godnym życiem tych zwierząt? Jakimi skurwielami są ludzie, którzy uważają, że to jest w porządku, a takie wystąpienie jest warte ogromu cierpienia?

No i ej – zwierzęta to nie są zabawki, to nie są przedmioty. Może nie umieją używać Snapchata i nie ogarniają szczególnej teorii względności (damn, jak dziewięćdziesiąt pięć procent społeczeństwa), ale mają i uczucia, i prawa, a łamanie ich to zwyczajne czyny karalne. Albo wymiennie: bycie kutasem.

cyrk1

prawo

Przy okazji rzućcie okiem na fragmenty z artykułu piętnastego ustawy o ochronie zwierząt:

Warunki występów, treningów i tresury oraz metody postępowania ze zwierzętami wykorzystywanymi do celów rozrywkowych nie mogą powodować cierpienia. (…) Tresura zwierząt dla celów widowiskowo-rozrywkowych może być prowadzona tylko w sposób nie powodujący cierpienia zwierzęcia.

Tak, a jak już pisałam, skakania przez płonące obręcze tygrysy uczą się dobrowolnie. Nie cierpią, tylko się doskonale bawią. No no, a jeżdżenie dziesiątek kilometrów w ciasnych klatkach to kolejna z ulubionych rozrywek dzikich zwierząt.

Zabrania się zmuszania zwierząt do wykonywania czynności, które powodują ból lub są sprzeczne z ich naturą.

A jak przecież wszyscy wiemy, tańczenie na środku sceny jest całkowicie zgodne z naturą lwa!

nie pasuje

Ja jebię, jak ograniczonym trzeba być, żeby nie widzieć tu zgrzytów między tym zapisem a cyrkami?! Dlaczego one jeszcze istnieją? Ile jeszcze czasu musi minąć, żeby na arenie zaczęli występować wyłącznie ludzie, a nie ubezwłasnowolnione zwierzęta? Jakim prawem każdego dnia słonie mają pierdolone próby do występów, na których zadaje im się ból?


 

Nie zgadzam się na to i nigdy nie zabiorę dziecka do cyrku. Owszem, może mój maluch nie pośmieje się z tańczącego lwa, ale nie postawię kilku minut rozrywki ponad życiem niewinnych zwierząt.

Jeszcze mnie nie pojebało.

  • Hania Lewandowska

    W cyrku byłam raz w życiu jako dziecko ale jakoś mnie to nie porwało ( może z wyjątkiem gościa leżącego na gwoździach, ale wtedy jeszcze nie ogarnialam jak to działa). Pamiętam, że zapytałam mamy jak to jest, że tygrys wie jak skoczyć, a lew nie zjada ludzi. Kiedy się dowiedziałam, więcej do cyrku nie poszłam.

  • Też ostatni raz byłam w cyrku za dzieciaka – jak hipopotamowi pękła skóra powodując krwawą „fontannę”, skutecznie mnie to zniechęciło. Zresztą… my jak zwykle musimy być 100 lat za murzynami. Na zachodzie typowe cyrki odchodzą do lamusa, a ich miejsce zastępują cyrki nowoczesne (np. Cirque du Soleil), gdzie spektakle są naprawdę niesamowite i nie obejmują tresury.

    • Cyrki powinny być bez zwierząt. Akrobacje ludzi są super, ale to tyle.

  • An

    Podobno teraz do miast nie mogą wjeżdżać cyrki ze zwięrzętami. Ile w tym prawdy, nie wiem, słyszałam od koleżanki.
    Natomiast zawsze bardzo się dziwiłam czemu mama nie chce mnie zabierać do cyrku. Zabrała mnie na dzień ziemi i dowiedziałam się jak są tam traktowane zwierzęta i odechciało mi się cyrku.

  • Ola

    Może to przez to, że dawno (jakieś 15 lat) nie byłam w cyrku, ale wspomnienia mam zupełnie inne. Był pan klaun, który ciągle się wywracał i był też pan magik, który wyciągał chusteczki ludziom zza uszu. I był wielbłąd. Pierwszy raz w życiu widziałam wielbłąda, było fajnie. Wielbłąd chodził sobie w kółko po arenie, prowadzony przez ładnie ubraną panią. Nie przypominam sobie żadnych tańczących tygrysów ani lwów. Chyba była też pani akrobatka. Najwyraźniej nie wszystkie cyrki są chore. :)

    • A wielbłąd to z natury tak chodzi w kółko po arenie?

      • Ola

        No nie, ale wydaje mi się, że akurat to, że został nauczony, że jak ktoś go prowadzi, to powinien chodzić w kółko razem z tym kimś nie wiązało się z żadnym cierpieniem. A przynajmniej nie musiało się wiązać.

        • Wydaje Ci się. A jakieś fakty?

          • Darek

            Może ty też byś jakieś fakty podała? To co opisałaś to też tylko twoja subiektywna opinia bez faktów. Oczywiście masz do tego prawo ale to hipokryzja jak w tej samej sprawie od innych faktów żądasz.

          • Ola

            Fakty? Przecież to dyskusja w Internecie :)
            A tak serio to nie mam pojęcia, w wieku kilku lat chyba bardzo chciałam wierzyć, że świat jest dobry. Co nie zmienia faktu, że MOGĄ istnieć cyrki bez cierpienia.

      • Dominika Skorupa

        Tu troszkę upraszczasz. Dla konia też nie jest to całkiem naturalne,ale mozna go nauczyć bez używania siły czy przemocy (metoda klikerowa np). Zgadzam się, że transporty ciągłe są nie ok, że żeby porazić zwierze prądem trzeba mieć olbrzymi problem ze sobą,ale na prawde współczesne treningi zwierząt zwykle bardzo różnią się od tego co tu opisałaś.
        ps. Cyrk powinien składać się z ludzi (akrobaci,magicy, takie tam)

  • Wiesz, cyrk w obecnej postaci sięga historią XVIII wieku. Na dobrą sprawę jest taką samą jarmarczną rozrywką, jak kiedyś było kino. Istota kina trochę się zmieniła, a cyrk trwa nadal w dawnych czasach. Cały dowcip w tym, że kiedyś w cyrku, oprócz zwierzaków, pokazywało się kobiety z brodą i facetów z trzema nogami. Potem ktoś się jorgnął, że ludzie (nawet mocno zniekształceni) to nadal ludzie i po prostu nie wypada, karły zaczęły się obrażać, że robi się z nich widowisko i tak dalej. Zwierzęta niestety nie są w stanie same powiedzieć, że im źle. Poza tym komuś, kto zarabia na nich kasę jest wszystko jedno. Zdecydowanie cyrki oparte o ludzi, jak Cirque du Soleil bardziej na propsie.

  • Wanda Pawłowska

    Z całą pewnością nie ma usprawiedliwienia dla dręczenia kogoś, kto jest słabszy i nie może się bronić.

  • Kaja

    Uważasz w takim razie, że jeździectwo to też forma znęcania się nad zwierzętami?

    • A mnie wkurzają milosnicy koni, którzy je uwielbiają, lecz gdy nie są juz im potrzebne, zamykają je w małych boksach w bezruchu w stajni – zwierzęta, ktore ruchu potrzebują tak mocno jak niczego innego.

      • BanujMnieToNieZatrzyma

        u mnie w stadninie tylko na zime i jak jest zimno nocuja w boksach (2×3m) zeby bylo im cieplo ;)

  • piaxie

    Nie bawią mnie cyrki, podobnie jak ZOO.

  • AJD

    „Woda dla słoni” i film i książka potrafią uświadomić o bezmyślności, braku empatii i głupocie ludzkiej.

  • W zeszłym roku po przeciwnej stronie ulicy stanął cyrk. Z żoną stwierdziliśmy – idziemy! Sto lat w cyrku nie byliśmy, poczujemy się jak dzieci! Klauny, akrobaci, magicy – super!

    Wchodzimy na stronę cyrku. Aha, mają zwierzęta.

    Nie poszliśmy.

  • Ale to tak w każdym cyrku?
    Nie żebym je kiedykolwiek lubiła, bo jakoś… nie lubię. Zdecydowanie większa radochę sprawiało mi zawsze wesołe miasteczko, w cyrku nie było nigdy dla mni niczego fajnego.

  • Naprawdę aż 5% społeczeństwa ogarnia STW?

    • Czasem jestem optymistką.

      • BanujMnieToNieZatrzyma

        a w tych 5% na 100% nie ma cb :P

  • Sven

    Nie podoba mi sie to, że tak przeklinasz, to razi ;/

    • To nie wchodź. Myślę, że pomoże.

      • BanujMnieToNieZatrzyma

        to nie pisz mysle ze pomoze

  • Dominika Pastuszak

    Mnie dziadek zabrał do cyrku jak miałam 9 lat. Nie podobało mi się i było mi smutno. To pewnie dlatego, że kilka dni wcześniej byłam u koleżanki i słyszałam z łazienki, jak jej ciotka psioczy na cyrk – w ten sposób się dowiedziałam, dlaczego te zwierzęta tańczą.
    No, ale ja w ogóle jestem taka. Jak kiedyś u rodziny mysz złapała się w łapkę, ale tak niefortunnie, że żyła w niej jeszcze kilka godzin, zanim ją znaleziono, to 3 dni nie mogłam się pozbierać, w głowie mając myśli o tym, jak bardzo to stworzenie musiało być przerażone. Płakałam tak, jakbym to ja czuła się uwięziona przez wielkie, potworne kleszcze, bez nadziei na ratunek.

  • BanujMnieToNieZatrzyma

    nie zawsze zwierzeta tenuje sie sila… konie mozna np. okielznac sluchajac ich+stosowac technike join up

Przeczytaj poprzedni wpis:
scena
Piątek – dialogi

Wszyscy wiemy, że piątek to wyjątkowy dzień, który rządzi się swoimi prawami. Najbliższe mi Żabki rozumieją to doskonale.

Zamknij