NA SZYBKO

Court: poniedziałek

poniedzialek


Dziś jest drugi marca, Dzień Diskordii i pierwszy poniedziałek tego tygodnia. Ach, no właśnie, poniedziałek.

Jako, że jest typowy, przeciętny, zwykły poniedziałek, jest wielu ludzi na świecie, którzy cierpią, płaczą i lamentują. W tej grupie znajdują się też Żabki najbliższe mojemu esowemu serduszku. No więc jak co tydzień odbieram telefon:

– Hania, Hania!

– Nooo? – czekam na lament, że jest źle i tragicznie. Czekam na płacz, że trzeba było wstać rano i że dlaczegoniemogębyćwpiżamie. Jestem gotowa. – Co jest?

– Mówiłam Ci o tym stażyście, który dzisiaj miał u nas zacząć? – pyta całkiem rozentuzjazmowana jak na Ten Najgorszy Dzień Tygodnia.

– Tak, tak. Co z nim?

– No jest! I to lamus jakich mało. Póki co jednym z jego zadań jest robienie nam kawy kiedy poprosimy. A on jest takim frajerem, seeerio. No i wiesz… – zaczęła chichotać i ciągnie dalej – wypiłam już cztery, zaraz coś rozwalę z nadmiaru energii, już nie mogę! Może chcesz wpaść do mnie do biura napić się kawy? Dziś jest taaak fajnie!

Moje Żabki bywają okrutne.

Za to je kocham.

  • Kawa dobra na wszystko.

  • A idź mi w pizdu z tym poniedziałkiem. Miałam gotowy wpis z serii Inspirujących Poniedziałków i wszystko szlag trafił. W przeciwieństwie do koleżanki ja sobie sama zgotowałam ten los. Kiedyś mój poziom nieogarnięcia życiowego doprowadzi mnie na skraj wytrzymałości psychicznej. Nawet kawa nie pomogła na poprawę nastroju. Wszystko dlatego, że nie potrafię obsługiwać kalendarza z terminami. Wybrałam się do Polski do dentystki. Ładnie napisałam to w kalendarzu, który wisi na drzwiach. Jest wielki, ze specjalnymi krateczkami na notatki. Czarnym markerem pisze jak byk: „2.03.-dentysta, dopłać 20 zł”. Więc wstałam po 8:00 rano (Boże, jak ja nienawidzę wstawać przed 11:00), umyłam ząbki, spakowałam się i pojechałam. Szkoda, że miałam się tam wybrać za tydzień.

  • Haha, genialne.
    Ja poniedziałków nienawidzę. No chyba że w w wakacje, wtedy jest inaczej. Ale tak normalnie, w ten dzień wstaję lewą nogą, krzątam się w nieładzie po domu, trochę pokrzyczę na rodzinkę i wychodzę. Ogólnie wychodzę z założenia, że jak poniedziałek minie, to tydzień zginie. Ot, taka filozofia życiowa. W moim wypadku skuteczna :D

  • Też tak działacie na spadek ciśnienia? :O
    Czzylliii jestem takkii isennny,,h……aniu.

Przeczytaj poprzedni wpis:
niedoczynna
Jak żyć z niedoczynnością tarczycy?

Pisałam Wam wczoraj o tym, jak rozpoznać niedoczynność tarczycy. Z chorobą jest wiele problemów i żeby się z nią polubić trzeba...

Zamknij