NA SZYBKO

Złote myśli złotym gównem

garnitur


Nie mam nic przeciwko ludziom, którzy zarabiają. Nie mam nic przeciwko tym, którzy zarabiają na mówieniu. Ale jeśli ktoś zarabia miliony na pierdoleniu głupot, to już budzi moją ciekawość.

Wpadłam wczoraj na zestawienie polskich coachów, którzy ponoć zarabiają grube sumy za swoje porady. Generalnie miałabym to w dupie, ale w tekście zawarte były ich złote myśli. Za takie pieniądze jasne, że złote, ale żeby od razu mówić o myśleniu… Przyjrzymy się temu z bliska i zobaczycie sami.

To nie jest tak, że nie jesteś pewny siebie z zasady – prawdę mówiąc zawsze jesteś pewny siebie. Np. w chwili gdy myjesz rano zęby, to nie zastanawiasz się, czy szczoteczka cię odrzuci.
Mateusz Grzesiak

Nigdy o tym tak nie myślałam! Słuchajcie, Wasza szczoteczka codziennie wybiera Was. Nie kogoś bogatszego albo ładniejszego – a właśnie Was. Musicie być wspaniali!

drzewo

Jak ja chodzę na siłownię to podniosę sztangę, której ciężar wynosi 20-30 kg, to ja wiem, że dzięki niej nie urosnę. Natomiast jak podniosę 200 kg to ona mnie zmiażdży.
Mateusz Grzesiak

Ponoć ceny pakietów poradniczych u niego wahają się od 11,7 do 43 tysięcy złotych. Mi to trener powiedział za stówkę.

Nasze myśli są w naszej głowie, a nasza głowa to my. To my myślimy te myśli, a więc te myśli są nami. To ja jestem tym, co myślę i jestem tym, co uważa, kiedy myśli to, co myśli.
Agnieszka Wroczyńska

Wait… WUT.

Przychodzę do domu, widzę rozrzucone skarpetki. Skarpetki są bodźcem i mi mówią „aha, mój partner mnie nie kocha, bo mówiłam mu żeby nie rozrzucał skarpetek”.
Agnieszka Wroczyńska

Czyli: krótki przepis na dramę w związku. A więc to po to chodzi się na spotkania motywacyjne?

To ‚EKHM’, czyli odchrząkanie, też nie jest nigdy przypadkowe. To zawsze świadczy o mówieniu o rzeczy, z którą ma się problem.
Klaudia Pingot

Wyobraźcie sobie rozmawianie z nią podczas zapalenia płuc. Wzięłaby Was za jakichś pojebów z milionem problemów. Trochę strach przełknąć ślinę, bo się okaże, że macie kompleksy.

scena

Cześć, jestem Michał Pasterski i jestem uzależniony od myślenia. Jeśli masz ten sam nałóg to znaczy, że jesteśmy tacy sami.

No! Tego już lubię. Trochę się zagalopował, bo gdyby wszyscy myślący ludzie byli tacy sami to życie byłoby bardzo smutne, ale i tak spoko.

Jest też Jakóbiak, na którego wykładzie byłam (relacja tu) i chociaż traktowałam to spotkanie raczej jako ciekawostkę przyrodniczą, a nie dwie godziny, które miały zmienić moje życie – było spoko.

Porażka i zwycięstwo to są dla mnie takie dwie osoby, które idą po plaży i zostawiają ślady.
Paweł Jan Mróz

A życie jest jak płynięcie ciężką łodzią po oceanie doświadczeń… dobre? Nadaję się?

Nic piękniejszego nie mogło mi się przytrafić. To był jedno z najwspanialszych doświadczeń, jakich kiedykolwiek w życiu doznałem. Upadłem po prostu na ryj.
Fryderyk Karzełek

Nie wiem jak to skomentować. Naprawdę nie wiem. Może upadnę na ryj i coś mnie olśni.

Z rozwojem osobistym jest tak jak z wiosłowaniem pod prąd – kto tego nie robi, ten cofa się.
Fryderyk Karzełek

Mówiłam, mówiłam! Po oceanie doświadczeń!

Media społecznościowe są jak seks – wszyscy o tym mówią, wszyscy chcą to robić, ale naprawdę niewielu wie jak.
Piotr Bucki

A życie jest jak płynięcie ciężką łodzią…

cztery miliardy złotych

Dobra, koniec, już. To są właśnie złote myśli polskich coachów (wzięte stąd), których rynek jest wyceniany na cztery miliardy złotych rocznie. A to zdecydowanie najbardziej motywujący cytat z dzisiejszego tekstu.

pieniadze

Absolutnie nie chcę żebyście pomyśleli, że mam problem z tym, że ci ludzie zarabiają miliony. A niech zarabiają, ja się bardzo cieszę, jak komuś się udaje! Nie mam też nic przeciwko temu, że zarabiają na pierdoleniu od rzeczy.

Ale to jest dopiero motywujące! Bo skoro ktoś potrafi zrobić biznes z takiego coelhowego gadania, to chyba należą mu się gratulacje i pewien podziw, nie? Przecież Wy na pierdoleniu głupot możecie zarobić co najwyżej w ryj.

złota myśl

Zakończmy więc złotą myślą:

Jeśli ktoś potrafi dopłynąć na łodzi z gówna do zatoki sukcesu, dlaczego Ty miałbyś nie móc?

  • O cholera, tyle coelhizmów z rana i to po świętach… Nie jestem w stanie tego udźwignąć :)

    Wszak Jakóbiaka oraz Walkiewicza zawsze chętnie posłucham.

    • Konrad Norowski

      Walkiewicza kojarzę tylko wystąpienie „Pełna moc odwagi”. Z tekstami tego typu ( nie ze wszystkimi) czasem jest ten problem że są „takie oczywiste” jak już ktoś je powie, ale nie każdy wpadnie na takie przemyślenia.

      • Niby tak, ale szfaak – szczoteczka?! :D

        • Konrad Norowski

          Tak jak pisałem – nie wszystkich tekstów to dotyczy. Szczoteczka akurat niszczyyy :D

      • Boomer

        Konrad,
        to zresztą sam Walkiewicz tłumaczył, że istnieje pojęcie „błysku” – zdanie, które było dla nas „oczywiste” słyszymy po raz tysięczny, ale nagle nabiera nowego sensu i wreszcie je rozumiemy, a nie „przelewa” nam się przez uszy. Miałem tak wielokrotnie z konkretnymi zdaniami z jego wykładu :)

        W dużej mierze zależy to od otwartości człowieka na zmiany i nowe treści, które dopuszcza do swojej głowy. Dlatego też wiele osób będzie traktowało te przemówienia jedynie jako stek banałów…

        • Konrad Norowski

          Nie oszukujmy się, część tych zdań – niezależnie od naszej otwartości- to są banały, albo treści sprowadzone do absurdu – choćby ta szczoteczka :D
          Fajnie wiedzieć że myślę jak Walkiewicz, albo może kiedyś to słyszałem i mi zostało w głowie ;) Chociaż mi bardziej chodziło o coś co po przeczytaniu wywołuje myśl ” phi, pałlo koelo, banał” a tak naprawdę samemu niekoniecznie do tego doszedł.

          • Boomer

            Za szczoteczkę nie odpowiadam, nie wiem, co za nią stało :)

          • Konrad Norowski

            Pewnie lustro stało, jak to zwykle ze szczoteczkami bywa.

            *lustro – a więc pewność siebie!*
            *treści podprogowe*
            *czy coache to reptilianie?*

          • *to-nie-nadinterpretacja-to-po-prostu-głęboka-myśl*

    • Walkiewicz i jego camper zawsze okej :-)

      • Kurczę nie znam, a chyba aż sprawdzę kto to i co tam opowiada, skoro tak chwalicie.

        • Konrad Norowski

          Wpisz Pełna moc odwagi walkiewicz na YouTubie, pierwszy film.

        • Dla mnie był motorem do pewnego działania, coś w stylu jednego motywującego kopa. Po więcej kopniaków na rozpęd warto udać się do Lesa Browna lub Nicka Vujicica :)

    • Dbam o Waszą formę po przerwie przy stole! : )

  • Ola

    Haniu, wiesz że Cię uwielbiam ;-) ale jeśli chcesz krytykować czołówkę polskich „kołczingowców” to poznaj trochę ich wykładów, książek, artykułów itp. a nie oceniaj po wyrwanych z kontekstu faktycznie śmiesznych tekstach.

    • No jasne, ale wiesz, te cytaty są przedstawione jako złote myśli, czyli coś, co ma mieć sens nawet bez kontekstu.

      • Boomer

        Hania, wątpię, żeby fragment ze sztangą był taką właśnie złotą myślą, skoro miał on służyć jako przykład tłumaczenia kwestii wielkości problemów, z jaką każdy z nas się zmaga na co dzień.

        • Konrad Norowski

          Akurat ten ze sztangą jest w miarę kompletny – nie zabieraj się za zbyt duże wyzwania, bo sobie nie poradzisz i się zrazisz ;)

        • Przecież wiem, że nie mówił o wyciskaniu na siłce, damn. Trochę dystansu. :D

  • Wydaje mi się, że tak losowo wyjęte cytaty nijak się mają do ich całkowitej działalności. Wiadomo, że zawsze któryś z coachów powie taką myśl, że ocean wysycha, ale jednak musi być powód dla którego ludzie im płacą, chodzą na szkolenia i uważają za godnych polecenia.

    • Ale te cytaty są przedstawione jako złote myśli – czyli powinny mieć wartość i być mądre nawet bez kontekstu.
      I jasne, że musi być powód, dla którego ludzie im płacą i właśnie dlatego napisałam ostatni akapit – należą im się gratulacje i podziw. :) Serio, najbardziej inspirujące w takich ludziach jest to, że potrafią zarabiać na takim gadaniu. Jak ktoś się umie sprzedać nawet mówiąc takie głupoty, to chyba wygrał w życie, nie?

      • no wiadomo, że tak. powiesz coś co Ci przyjdzie na język i będąc już guru wszyscy pójdą to robić traktując jako życiową misję :D czego chcieć więcej.

      • Konrad Norowski

        Jak widać nie zawsze treść jest najważniejsza, emocje sie liczą! :) Jeśli ktoś ma prezencję, charyzmę, trochę empatii, inteligencji emocjonalnej i innych dziwnych rzeczy o których przeciętny Kowalski niekoniecznie musi mieć pojęcie, to dostaje się bonusowe punkty na starcie, i nawet coelhizmy przejdą (efekt halo, efekt Galatei)

  • Hania, wygrałaś wszystko ;)

    • Czyli już mogę być coachem?

      • Maciej Cąderek

        Hania Ty jesteś kołczem – dla wszystkich żabek. Uczysz kumania;)

  • Moja szczoteczka do zębów dzisiaj rano mnie odrzuciła. Czułam się z tym źle, bo przecież jest tyle osób na świecie a czuje się jakbym była jedyną odrzuconą przez swoją szczoteczkę do zębów istotą. Twoje słowa wyciągnęły mnie z tego krateru żałości i smutku – z pewnością nadajesz się na coacha :D

  • Adam

    Najbardziej motywujący tekst ever.
    Ale.. ten ranking to tak na serio był?

    • Też się zastanawiałam, ale chyba tak. :D

      • Boomer

        Podasz link do tego zestawienia?

      • Adam

        Damn. Nauczę się jak mówić kompletny bullshit, a później zostanę coachem.
        Piękny plan jest piękny. :D

        • To jak z zostaniem blogerem – teoretycznie kasa leży na ulicy, nie?

          • Adam

            Teoretycznie, tak.

  • Czego mi tu brakuje, to źródła, bo teraz nie wiem, czy mam rozumieć, że autorzy cytowanych wypowiedzi serwują je jak rodzynki bez sernika, czy to ktoś inny uznał, że te rodzynki trzeba wydziabać i serwować osobno. W przypadku pierwszym rzecz by się dała podsumować jako „o.O srsly?”, w drugim za to wydziabującemu bym zasugerowała więcej rozwagi w wydziabywaniu, bo w takich spotkaniach chodzi, wg mnie, o ogólną atmosferę, charyzme i prezentację, i odarte z tych aspektów cytaty się nie sprawdzają czy wręcz brzmią śmiesznie, co widać na załaczonym przykładzie i co nie dziwi, bo nie zostrały „stworzone” do takiego istnienia poza kontekstem.

    • Jest link. :)
      Jasne, że tak, ale były zaserwowane jako złote myśli (co znaczy, że mają mieć sens bez kontekstu). No i zgadzam się – jak pisałam relację z Jakóbiaka to nie szastałam cytatami i przykładami, a skupiłam się raczej na atmosferze. Taka prawda.

      • No to case drugi ;) i zdecydowanie w tym przypadku akurat same cytaty nie wystarczają, aby cos przekazać.
        (link mi się schował przy czytaniu na podglądzie czytnika rss, mea culpa :) )

      • undulipodia

        Po przeczytaniu artykuły w całości odniosłam wrażenie, że ktoś tam właśnie nie zrozumiał definicji „złotej myśli” :c

  • Uśmiałam się. Really, śmiałam się na głos. Wczoraj miałam rozkminę na temat coachów właśnie. Coach to człowiek, który zarabia na tym, żeby mówić nam, jak dojśc do czegoś w życiu. Tylko, że on sam nie osiągnął w życiu nic, poza tym, że osiągnął sławe i zarobił miliony na mówieniu nam tego. Skąd się biorą coache? Co robią wczesniej, zanim staną się sławnymi bogaczami? Jak docierają do tego miejsca, z którego mówią nam jak żyć?
    No i ludzie. Ludzie, któzy potrzebują słuchania o życiowym oceanie, żeby wstać i ruszyć dupę. Co oni, skad oni? Czy ten ocean faktycznie sprawia, że chce im się bardziej?

    • Konrad Norowski

      Jak dla mnie „osiągnął sławę i zarobił miliony” to raczej słabe „nic, poza …”

      • Ale on zarobił miliony mówiąc o tym jak zarobić miliony, kiedy sam jeszcze tych milionów nie miał. Taki paradoks mialam na myśli :)

        • Konrad Norowski

          Miał plan na siebie, i osiągnął co chciał. Część coachów to ludzie którzy wiedzą coś na temat psychologii biznesu, psychologii w ogóle i dopóki ktoś nie rzuca Ci „jesteś zwycienzcom!” warto ich posłuchać. Brzmiałaś trochę napastliwie „kim oni są, co oni osiągnęli że mówią nam jak żyć”, albo jestem przewrażliwiony już ;)

          • Nie miało to brzmieć napastliwie, nie mam nic do coachów, w żadnym wypadku. A niech se gadają- ja takich gadek motywacyjnych nie potrzebuje i śmieszą mnie one w większości, niż motywują do zrobienia czegokolwiek, ale widać są ludzie, którzy tego potrzebują, skoro udało się coachom na tym zarobić. Mają u mnie plusa za chcenie i za to, że wyczaili biznes tam, gdzie większość by go nie wyczaiła :)

          • O, i to jest właściwy komentarz! Też takich spotkań motywacyjnych raczej nie potrzebuję, ale dokładnie w taki sposób jak mówisz: szanuję, że osiągnęli co chcieli. :)

    • Co do coachów mam podobne zdanie. Ale to jest pewnego rodzaju geniusz, żeby zarabiać na mówieniu komuś, co powinien robić, a samemu tego nie robiąc :D To, że taka osoba miała pomysł na siebie, nie oznacza, że będzie miała pomysł dla kogoś innego. Bardziej motywujące jest obserwowanie ludzi, którzy faktycznie odnieśli sukces i nie narzucają się z tym nikomu.

      • Ej serio, tak już totalnie bez żartu: trzeba doceniać taki geniusz. Takie narzekanie, że oni nie powinni zarabiać, bo nie robią nic odkrywczego to jak gadanie, że na blogowaniu można robić wielki hajs bez specjalnego wysiłku. Może i tak – ale niech każdy, kto tak mówi, spróbuje. A proszę bardzo, powodzenia. :)

        Czyli: warto ich docenić. Jeśli nie potrzebujesz ich wiedzy, to fajnie wyciągnąć sobie z ich roboty wnioski – dobry pomysł na siebie to przepis na sukces.

        • Nie mam nic do tego, że zarabiają na czymś takim, skoro im się to udaje, to ok. Może bardziej trzeba byłoby się zastanowić nad drugą stroną – czyli dlaczego jest takie zapotrzebowanie na takie usługi, czy jak tego nie nazwać.

          • Konrad Norowski

            Ludzie lubią proste rozwiązania, lubią zwalać odpowiedzialność za siebie na kogo innego, lubią jak ktoś rozwiązuje za nich ich problemy – coache to dają.

    • Skoro jest popyt, to najwyraźniej coache są potrzebni. Tak samo jak blogerzy czy gwiazdy. :) Ja nie rozumiem tych, którzy chcą oglądać plotki o gwiazdach albo słuchać takich pseudometafor, ktoś nie rozumie po co czytać blogi.

      Wiesz, trzeba mieć niesamowitą charyzmę, żeby zebrać widownię, która chce Cię słuchać i dowiadywać się o Twoim życiu. Ludzie z charyzmą potrzebują tylko pomysłu na siebie, a tak to zawsze sobie poradzą.

  • Wiecie czemu dawniej nie było coachów? Bo ludzie mieli przyjaciół, którzy pomagali im poradzić sobie z problemami, doradzali, pomagali z pewnością siebie za darmo.

    • O, gdy zastanawiałam się nad coachami to mi to przyszło do głowy. Po co płacić komuś za coś, co może powiedzieć przyjaciel.

      • Bo się nie ma przyjaciół.

        • Wychodzi, że warto ich mieć. Dla oszczędności.

          • Konrad Norowski

            Faktycznie, świetny powód żeby mieć przyjaciół :D

          • Jeśli jest się materialistą :). Tylko coach może nie ustawić na zawsze, a przyjaciel może być pod telefonem i w środku nocy. To jednak lepszy interes.

          • Hahah, ile materializmu. :D Nie no, jasne, przyjaciele też do tego służą, nie ma co się oszukiwać.

    • Konrad Norowski

      Albo dlatego że jedynym sukcesem na jaki większość ludzi mogła sobie pozwolić były dobre zbiory ziemniaków ;) Na tej samej zasadzie można zdeprecjonować psychologów – przyjaciele za pieniądze.

      • Psycholog leczy choroby i współpracuje z psychiatrą. Coach nie. Oczywiście są zajebiści coache z wyższej półki, którzy doradzają w sprawach biznesowych takim CEO, ale większość powie ci, że pewność siebie zależy od szczoteczki do zębów.

        • Etam, raczej przyjaciel nie powie Ci jak wbił się na wesele Versace, kupił busa i na drugi dzień wyjechał w nieznane albo zrobił własną kolekcję dla H&Mu i sprzedał ją… bez wiedzy H&Mu (przykład z Jakóbiaka).
          Serio, to trochę inny rodzaj motywacji niż ta od przyjaciela. Mocniejsza to mocniej kopie.

          • Większość coachów ci tego nie powie. :) Ale tak na poważnie, to coaching nie jest dla wszystkich. I po jednej i po drugiej stronie. Jeśli ktoś sądzi, że pójdzie do coacha i ten da mu magiczny przepis na pewność siebie, szczęście i spełnienie marzeń, to będzie zawiedziony. Jeśli ktoś myśli, że zostanie coachem i szybko zarobi setki tysięcy złotych, to też będzie zawiedziony. System szkoleniowy jest zapchany masą śmieci. Byłam na kilku szkoleniach, bardzo miło wspominam, nie żałuję i wyniosłam z nich kilka mądrych rzeczy. Całe szczęście nikt nie mówił mi o wiosłowaniu i nie próbował wbić do głowy innych banałów. Po prostu mam niemałą bekę z tych „mondrości”, bo tego typu rzeczy powie ci przyjaciel, kumpel albo nauczycielka z matematyki w liceum. Ta nam całe trzy lata powtarzała, że w dzisiejszych czasach to trzeba biec, bo kto idzie ten stoi w miejscu, a kto stoi w miejscu ten się cofa, a ten kto się cofa zostanie żulem.

          • Konrad Norowski

            To jest problem natury ogólnej – ludzie myślą że ktoś za nich rozwiąże ich problemy, i że zmiana jako taka jest lekarstwem na wszystko. Wyjeżdża potem taki za granicę i się często dziwi że nadal ma podobne problemy.

          • No dokładnie. To tak jak z byciem blogerem!
            Wiesz, jeśli mam iść i słuchać, że jeśli nie będę się rozwijać, to nie pójdę do przodu, to nie czaję sensu, ale historie Jakóbiaka nie były w stylu – Wy też idźcie i wbijcie na wesele Versace, a: patrzcie co da się zrobić i zrozumcie, że Wasze plany wcale nie są niemożliwe. A to spoko, z historiami, zdjęciami i przykładami – mega sprawa. :)

        • Konrad Norowski

          Chodzi mi o taką marginalizację którą można w wielu wypadkach zastosować – kieeeedyś to były czasyyy! nie było tych wszystkich coachów, psychologów, adhd, gejów, dżenderów, depresji… Dzisiaj ludzie mają dużo większe możliwości rozwoju niż kiedyś – kiedyś „coachem” mógł być np wybitny wódz którego kochały masy, inspirował je, ale przecież nie każdy może być wodzem i mieć sukces na miarę takiego wodza, dzisiaj mamy możliwości „małych sukcesów” ;)

          Co do słabych kołczów -w niektórych zawodach przeciętność mocniej wali po oczach.

    • Ja myślę, że byli, tylko inaczej się nazywali.
      Może np. nie coach a lider.

      Zawsze był jakiś lider, którego postać przeszła do historii.
      Dla chrześcijan pierwszym z nich był Jezus.
      Dla niektórych Wałęsa, albo Theodor Roosevelt.

      Ale nie trzeba szukać tak daleko, bo takich ludzi jest bardzo, bardzo dużo. Wydaje mi się, że zawsze szukamy w swoim życiu kogoś, kto będzie nas motywował i wyznaczał ścieżkę. To całkowicie normalne. A czy to jest trener czy lider, to już druga sprawa.

  • Maciek

    Z coachami jest ten problem, że Ci popularni to już maszynka do trzepania hajsu. Jedyna motywująca rzecz wynikająca z ich mądrości to właśnie umiejętność sprzedania siebie jako marki, eksperta od życia. Do tego nie za małe pieniądze bo cenią się wysoko.

    Dlatego, mój punkt widzenia na samorozwój jest taki, że OK jest on potrzebny ale obserwujemy osoby, które same w sobie są inspirujące i nie dajmy się wciągnąć w spiralę szkoleń, kupowania kolejnych super zajebistych poradników życia. Bo o ile da nam to jakieś szersze spojrzenie na otaczający nas świat, to bez szukania nowych doświadczeń dalej będziemy tam gdzie jesteśmy.

    • Konrad Norowski

      Jeśli ktoś za darmo mi przedstawia swoje wartościowe doświadczenia życiowe, to ładnie dziękuję i proszę o więcej ;) Po co mam na własnych błędach się uczyć, skoro mogę ich nie popełniać i uniknąć problemów z tym związanych. Jest tylko jedna sprawa: można się uzależnić od inspiracji, a części ludzi wystarczy słuchanie o cudzym sukcesie, i po tym nie pracują już na swój.

      • Zawsze mnie to dziwi. Ludzie słuchający o czyimś sukcesie dzielą się na trzy grupy:
        – co za kutas, jak on mógł, na pewno wszystko przez znajomości, miał farta, cośtam
        – o, ale zajebisty koleś, szkoda że ja nigdy nie dojdę do czegoś takiego, ale chętnie posłucham
        – ale super, że mu się udało. Podziwiam i wykorzystam to do tego, żeby sam osiągnąć coś takiego, skoro on mógł to ja też.
        Nie czaję pierwszych dwóch.

        A co do popełniania błędów: fajnie się uczyć na cudzych, chociaż to dość rzadkie. Jakoś na swoich bardziej wchodzi do łba, niestety. Ja łapię się na takim gówniarskim yolo podejściu czasem, bo nie unikam błędów, które bym czasem mogła – chociaż przynajmniej szybko wyciągam wnioski i się uczę. :) Ale polecam uczenie się na czyichś, spoko sprawa.

        • Konrad Norowski

          Wiesz, niektórzy czują się fajnie słysząc o czyimś sukcesie i to po prostu zaspokaja ich głód sukcesu – nie chcą nic więcej. Taki sympatyczny rodzaj empatii.
          Pierwszą grupą można gardzić, ale pogarda nie niesie nic pozytywnego. Mi z biegiem czasu pogarda powoli przechodzi ( szczególnie ostatnio) i teraz mi żal takich ludzi, a jak wiadomo nic bardziej nie wkurza ludzi niż to jak ktoś się nad nimi lituje :D

          Prawdopodobnie ucząc się na cudzych błędach unikamy MASY problemów, ale nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować, bo nie wiemy które błędy popełnilibyśmy ;)

          • Maciek

            Pierwsza grupa powinna być wszystkim obojętna, nieuzasadnioną zazdrość zostawmy samą sobie bo nie ma żadnego korzystnego wpływu na nas.

            Druga to moim zdaniem osoby, które poszukują właśnie tej empatii z kimś kto odniósł sukces. I jest to naprawdę moim zdaniem duży odsetek ludzi, bo kto nigdy nie chciał być jak bohater filmu, książki lub temu podobne. Poszukują pewnego wzorca, ale starcza im dotychczasowe życie.

            Trzecia to ludzie, który jeżeli jeszcze nie inspirują to w najbliższym czasie na pewno będą dla kogoś inspiracją. Sukces innej osoby jest dla nich pozytywnym kopem w dupę, która wymusza na nich działanie żeby samemu też coś osiągnąć.

            O co uczenia się z błędów innych. Jeżeli znamy błędy, które ktoś popełnił to może nie tyle co innych unikniemy, ale wnioski po naszych błędach będą celniejsze bo będziemy posiadać szerszą perspektywę.

          • Wszystko prawda. Mimo wszystko #team3 i polecam taki styl.

          • Maciek

            #team3 dobry hashtag ; ). I tak, ja również wolę ten styl.

  • To są zdania wybrane z kontekstu – rzeczywiście brzmią idiotycznie, ale jak wszystko wyciągnięte z kontekstu.

    Coaching ma to do siebie, że uświadamia oczywistości w taki sposób, żeby do odbiorcy jak najszybciej trafić. Byłaś na wykładzie Łukasza Jakóbiaka, więc powinnaś wiedzieć, że tego typu treści motywacyjne są mielone od dekad i w sumie żaden z tych ludzi nie wnosi żadnej nowej treści, a to, co świat wie i zna ubiera we własne zdania. Tyle.

    Skoro Mateusz Grzesiak na coachingu zarabia gruby hajs, to ja autentycznie wierzę, że poza cytatami, które postanowiłaś zaserwować, ma do powiedzenia znacznie więcej.

    Celem coachingu nie jest i nigdy nie było serwowanie nowości! Kropka.

    • Nie wiem czy ktoś mieli to co Łukasz, raczej niemożliwe. Zobacz sobie moją relację to zrozumiesz o czym mówię. :)
      A Grzesiaka nie znam, przytaczam tylko „złote myśli”, które znalazłam. I nigdzie nie napisałam, że nie wierzę, że poza szczoteczką mówi o czymś więcej, lol.

      A co do nowości w coachingu – nigdzie tego nie napisałam.

      • Czytałam Twoją relację.
        Bardzo wielu mówców motywacyjnych miałam przyjemność słuchać i jedyne, co się różniło to ich miejsce w treściach, które poruszali. W sensie – to wszystko jest ciągle to samo, ale perspektywa inna.

        No nie umiem wyobrazić sobie, że jakiś Trener motywacyjny powiedziałby coś, czego nikt na świecie jeszcze nie słyszał. Na co nikt jeszcze by nie wpadł.
        Na wykład Łukasza się wybiorę. I jestem przekonana, że to, co powie będzie dla mnie ważne, bo cenię sobie tego typu informacje, ale nie spodziewam się, że powie coś, czego świat by nie słyszał.

        Ps. „Nie mam też nic przeciwko temu, że zarabiają na pierdoleniu od rzeczy.”

  • Małgorzata Ciachowska

    piękne :)

  • alice

    Znalazłam swoje powołanie! Zamiast trudzić się, iść na studia, kształcić i mówić mądrze będę pieprzyć głupoty. Ha! całe życie w błędzie :P

    • Bardzo często po studiach ludzie stają się głosicielami farmazonów. Idź na studia.

  • dobrymjud

    Oni pewnie dla motywacji codziennie patrzą na ten obrazek i boją się, że będą wyglądać jak „sad coach” :(

  • Haniu, nadajesz się na kołcza! :D
    Ten tekst o myśleniu autorstwa Wroczyńskiej mnie rozwalił. Czytam po raz piąty i wciąż nie rozumiem. :(

    • Jak Ci się uda, to daj znać. Hehe. Pamiętaj, możesz wszystko! *hania-kołcz*

  • Oj tam, większość blogów ma zapędy coachingowe.
    Jak żyć, jak uwierzyć w siebie, jak nie mieć kompleksów…

    • Oj tam, blogerzy są jak coache bez zapędów na porównania do oceanu.

  • Asianna

    Haniu, nie obrażaj Coelho ;)

  • Martyna Rojek

    Mateusz Grzesiak jest the worst. Czytam sobie czasami „mondrości” z
    Cosmopolitan, gdzie on akurat prowadzi „Projekt kobieta” i zacznijmy od
    tego, że już sam fakt, że jakiś facet ma mówić kobietom jakimi kobietami
    powinny być jest jakimś nieporozumieniem, to koleś w swoich artykułach
    proponuje jakieś irracjonalne rozwiązania. Np, cytuję:”Będąc w roli
    partnerki nie powinnaś bawić się w matkę, bo wtedy twój partner traci
    tobą seksualne zainteresowanie.Mężczyźni nie lubią mieć w domu
    matki[..]Podobnie, jeśli zamiast być dorosłą kobietą zaczniesz
    zachowywać się jak mała dziewczynka(czyli jego córka), to czeka cię
    nieświadome zachęcanie go do zdominowania cię i podejmowania za ciebie
    decyzji”. Czyli mamy tutaj pełen zestaw: kobiety muszą tworzyć swój
    „model” żeby przede wszystkim podobać się partnerowi, plus mężczyźni to
    bezmózgi, którzy kierują się wyłącznie popędami
    podświadomości.Podziękuję za takie uczenie „jak rzyć”.

    • Nie znam kolesia i nie znam Cosmo. No i w sumie wiesz, ja też chętnie powiem facetom jakimi mają być facetami, więc jego felietony o kobietach jeszcze mnie nie szokują, ale cytatem zniszczyłaś. :D
      W ogóle mam wrażenie, że te wszystkie Cosmo i tym podobne są targetowane do kobiet, które serio myślą, że ich jedynym celem w życiu jest podobanie się facetom, usługiwanie im i robienie im jak najlepiej loda. I to takich facetów, którzy nie umieją myśleć mózgiem, a wyłącznie innym ośrodkiem. Damn, seeerio? I jak o prasie wiedziałam, że tak bywa (już nie mam siły wnikać dlaczego, meh), tak po Grzesiaku się tego nie spodziewałam.

      • Przecież nie znasz Grzesiaka…

        *Się pogubiłam sie

        • Nie znam, widziałam jeden wykład i kojarzę jego image, z tego co mi wiadomo to taki garnitur, koszula, elegancja, styl, klasa. Dlatego się nie spodziewałam. :)

          • Bardzo dużo sprzeczności jest w Twoim tekście i zdaniu, które wyrażasz w komentarzach.

            Próbuję zrozumieć i nie rozumiem. Ale może to kwestia mojego ograniczonego umysłu, który nie ogrania. :D
            pozdro szejset:)

    • Grzesiak zbliżył się do granicy upadłości biznesu- miał ogromne problemy z wypłacalnością. Finalnie postawił wszystko na 1 kartę – zatrudnił agencję brandingową, która uderzyła w nową grupę odbiorców. To po prostu kreacja pod populizm, i pod określoną grupę odbiorców. Stąd i sukces. Przemyślana strategia, dobre ogranie marketingowe i… brak mięsa.

  • Moja szczoteczka też mnie wybiera. I jeszcze herbata mnie wybiera, żebym ją wypiła, a chleb, żebym go zjadła – taka jestem popularna. No i meble też jeszcze mnie nie odrzuciły, nawet drzwi jakoś ze mną jakoś wytrzymują w tych zawiasach, nie uciekły do tej pory. Faktycznie czuję się zmotywowana, taki kołcz to dobra sprawa.

    • Drzwi mają pewne wahania, ale jednak nigdy nie wykraczają poza ramy! :D

    • Moje życie legło w gruzach. Ciastka regularnie wybierają kogoś innego, zanim zjawię się w kuchni, a ostatnio moja bluza wybrała pójście do szkoły, choć chciałam ją zabrać do pracy.

  • Temu od seksu to nie zapłaciłabym ani grosza. Kurde, to nawet mój pies wie, co robić z suczką, jak jakąś dorwie. Może zrobię z niego social media ninja.

  • prawie nie przeczytałem

    „Jak ja chodzę na siłownię to podniosę sztangę, której ciężar wynosi 20-30 kg, to ja wiem, że dzięki niej nie urosnę. Natomiast jak podniosę 200 kg to ona mnie zmiażdży.”
    Mateusz Grzesiak

    „Ponoć ceny pakietów poradniczych u niego wahają się od 11,7 do 43 tysięcy złotych. Mi to trener powiedział za stówkę.”

    Miałem napisać że ja bym Ci to powiedział za darmo, ale w sumie czemu nie miałbym też przy okazji zarobić. Jeśli będziesz mieć kiedykolwiek jeszcze podobne pytania pisz śmiało, chętnie udzielę Ci podobnych rad powiedzmy za 50 zł

  • Wydaje mi się, że z tymi „trenerami” to jest tak jak z filmami i muzyką. Najpierw tworzy się pierwsze dzieło, dzięki któremu udaje się wybić, a potem powstają kolejne części, które z góry mają już dobry marketing (no bo przecież pierwszy film/piosenka była taka dobra). Tak więc obojętnie co się znajdzie w kolejnych dziełach. Wystarczy zrobić coś dobrze na początku, a kasa sama będzie do nas płynąć.

  • Z tą siłownią było dobre. To akurat wie się samemu. :)

  • Pingback: Blue Coaster33()

  • Pingback: increase leptin()

  • anonim

    Ludzie ! To nie jest coaching ! Mówca motywacyjny to nie coach! Coach nie doradza.. Nie mówi jak żyć.. On towarzyszy Ci w drodze do celu i wspiera Twój rozwój, wierząc w TWÓJ potencjał.. Jak można napisać takie kłamstwa. Lider, doradca, mówca, trener – TO NIE COACH.

  • Pingback: tv online, online tv()

  • Joanna

    Pan Grzesiak jest dla mnie fenomenem. Innych, przyznaję, nie znam. Moi znajomi są jego fanami. Próbowałam kiedyś zgłębić te jego myśli – sterta bełkotu a’la Paulo Coehlo. Żenujące. Cieszę się, że nie jestem sama, bo już myślałam, że coś ze mną nie tak…

  • Pingback: watch movies online()

  • Ven

    Serio ktoś im za to płaci? XD

  • Pingback: Tyle jest z tego życia - hania.es()

  • Pingback: Tinder w podróży - hania.es()

  • Motyw szczoteczki zmiażdżył mój system xD

  • Piękne podsumowanie :)

    Szczerze mówiąc, mam problem z coachingiem – tzn z jednej strony mam poczucie, że może coś w tym być, i że mogą tam się znaleźć ludzie, którzy faktycznie potrafią poukładać mi w głowie, i nawet te oczywiste rzeczy jakoś poustawiać w szeregu. To trochę jak z… nauką fotografii. Kiedyś czytałem mnóstwo na ten temat w sieci. Doskonale wiedziałem czym jest przesłona, jak działa ISO. Ale dopiero konkretny kurs foto poukładał mi tą wiedzę w konkretną całość. Mam wewnętrzne poczucie że coaching mógłby pełnić taką rolę w konteksie poukładania życia.

    Z drugiej strony jest popyt jest podaż. Dziś każdy może być kołczem. Kurs na trenera personalnego to koszt 2000 zł. Licencjowany coach to wydatek 15-25 tys w zależności od szkoły. Studia psychologiczne + kursy – 3 lata i nawet za darmo. Dlatego trzeba bardzo ostrożnie szukać autorytetów i ludzi których się słucha – którzy mogą pokazać „jak żyć”.

    Trzecia i ostatnia sprawa to… Mam czasem wrażenie, że należę do innego świata. Obserwując ludzi nie mogę w to uwierzyć, że tak łatwo ufają drugim ludziom i tak łatwo dają się podjarać. Tłum leci na tego typu trudne zwroty bo…nie są trudne. Trudna to jest fizyka kwantowa. A coaching to tylko słowa która można dowolnie internpretować. Może będzie prościej na przykładzie Pełna moc możliwości: Jacek Walkiewicz na TED- na YT zaraz stuknie 2 mln wyświetleń.

    Oglądałem ten materiał… z 15 razy. Za pierwszym razem WOOOOW okrycie roku, takie świeże spojrzenie, taka wiedza, taki fun, taka mądrość.

    Za 3 razem zacząłem zadawać sobie pytanie… where is the beef?

    Za kolejnymi razami rozkładając ten materiał na części pierwsze…. Tam nic nie zostaje! To naprawdę prócz gładkich słów nie ma żadnego przekazu.

    I choc bardzo lubie dzialalnosć Pana Jacka i bardzo go cenię, to nie potrafię do końca zrozumieć czym ludzie się tak jarają.

    Popełniłem kiedyś na ten temat artykuł zatytułowany Niemyślenie najgorsza choroba ludzkości. Ludzie po prostu nie myślą.

Przeczytaj poprzedni wpis:
OWIDIUSZ
Lekarstwa na miłość, czyli mondrości z Owidiusza

Śmianie się z Glamour czy Rzeczpospolitej jest za proste. W tych czasach dużo piszą takich głupot, więc wzięłam się za...

Zamknij