WYOBRAŹNIA

Chwile paragony

! ;)


Jest późny wieczór, siedzę, popijam białą herbatę i przez głowę przebija mi się błyszcząca myśl, że to teraz, to ona, jedna z tych chwil-paragonów.

Nie wierzę w coś takiego jak „jestem szczęśliwy/a” jako opis stanu ogólnego, względnie stałego. W moim prywatnym słowniku szczęśliwym się nie jest, ale ewentualnie bywa. Bo dla mnie to za duże słowo – kojarzy mi się z takim uwielbieniem do życia, z miłością, dobrem, z głębokim oddechem, spokojem i czystą pewnością, że wszystko jest na swoim miejscu.

No i sorry, ale nikt mi nie powie, że ma tak cały czas (miałam dopisać „nie będąc ciągle pod wpływem nielegalnych substancji”, ale przecież ludzie uzależniają się dlatego, że rzadko bywają szczęśliwi). Jasne – może być przez tydzień ogólnie dobrze albo ogólnie słabo, ale są przecież te przebłyski. Te momenty, kiedy uderzysz się w kant łóżka małym palcem i przeklinasz cały świat albo w drugą stronę – kiedy ssie Cię z głodu, a Ty wkładasz do ust pierwszy kęs ulubionego dania. Jeśli jesteś zdrowym człowiekiem, to choć jest raczej spoko albo raczej kiepsko, nigdy nie jest to stałe, jednoznaczne.

Dlatego myślę, że szczęścia nie liczy się w tygodniach, dniach, nawet godzinach. To są raczej sekundy, przy dobrych wiatrach minuty. Żulczyk napisał kiedyś takie ładne wyrażenie „chwile-paragony” i odkąd je przeczytałam, kojarzy mi się z takimi właśnie krótkimi zrywami szczęścia. Zbieram je namiętnie w portfelu i przeglądam każdy po kolei, obracając w dłoniach po trzydzieści tysięcy razy.

Biorę łyk ulubionej herbaty, ma teraz idealną temperaturę, nie jest ani za ciepła, ani za zimna. Patrzę na zegarek, 23.17, jutro o tej porze będę kilkaset kilometrów stąd. Jestem podekscytowana, bo najprawdopodobniej w moim życiu wydarzy się zaraz wiele bardzo znaczących rzeczy, ale mimo wiru zmian i mozolnego pokonywania przeszkód, które ciągle rzuca mi życie, czuję się bezpiecznie. Kolejny raz przechylam kubek, w powietrzu cichy dźwięk gitary tańczy z zapachem cynamonowej świeczki.

Nadal 23.17, a ja tu siedzę i herbata, zmiany, ekscytacja, bezpieczeństwo, spokój, gitara, cynamon, ciepło. Wtem, łapię myśl, która krzyczy „to teraz!”. Uśmiecham się do siebie, bo nagle oblewa mnie uczucie dobra i miłości, cieszę się z każdego z tych fragmentów rzeczywistości, które oplatają mnie jak pluszowy koc. Mam to. Chwila-paragon. Jestem szczęśliwa.

23.18. Otwieram dziennik i piszę „cały ten ból, syf, czerń, cierpienie, które kończy się marzeniem o śmierci w pozycji embrionalnej – może jednak warto to wszystko przeżyć. warto. tylko dla tych chwil-paragonów”.

  • Barbara

    Jak czytałam o tej herbacie, cynamonie i gitarze, to aż poczułam jakieś takie wewnętrzne ciepło. Tekst napisany doskonale, oby jak najwięcej takich chwil – paragonów.

  • Szela

    Kiedy przeczytałam tytuł pierwszym skojarzeniem było to, że musimy płacić za te dobre chwile stąd te paragony 😂

  • Lena

    Absolutnie to jest jeden z literacko i merytorycznie najpiękniejszych tekstów jakie u Ciebie przeczytałam! Dziękuję! :)

  • Agnieszka

    Bycie szczęśliwym nie musi oznaczać perfekcyjnej chwili – paragonu, bo w każdej sytuacji można poczuć się dobrze (pomijając te skrajne, kiedy dostajesz patelnią od żony w łeb). Przynajmniej ja odbieram je jako coś bardziej trwałego, a nie ten przysłowiowy odlot, kiedy wiesz, że jesteś królem świata. Ale właściwie to zależy od punktu patrzenia.
    A wstawki o herbacie, cynamonowej świecące i dźwiękach gitary są bardzo przyjemne. :)
    I życzę dużo chwil – paragonów i rozwoju bloga, bo fajny jest!

  • Daria

    Rany, w końcu znalazłam kogoś, kto też uważa, że szczęście to chwile, a nie stan permanentny! ❤️

  • Bardzo podoba mi się to określenie i wydaje mi się, że teraz tak będę patrzeć na to całe odczuwanie „szczęścia” :)

  • Oby jak najwięcej tych paragonów było u Ciebie:)

  • Dokładnie tak samo postrzegam szczęście. Nie da się być permanentnie szczęśliwym przez kilka dni, czy tygodni. Szczęście to te kilka minut, kiedy wiemy, że jest baardzo dobrze.

Przeczytaj poprzedni wpis:
couple
Pierwsza kłótnia

Nic tak nie mówi o przyszłości relacji jak to, w jaki sposób zachowujecie się, gdy jesteście na siebie wkurzeni.

Zamknij