LUDZIE

Chodzące wyrzuty sumienia

buty ładne zdjęcie nogi


Chociaż lepiej wygląda, jak nazywa się to „inspiracje”.

Wkurwia mnie, że tyle ich jest.

Cieszę się szczęściem innych, mam nadzieję, że Wy też. Lubię, jak komuś wychodzi i zawsze jakoś milej, kiedy ktoś przekracza swoje granice. To inspiruje i motywuje – absolutnie nie przeczę, bo i mnie najbardziej kopie do działania to, gdy widzę, że ktoś spełnia sobie moje marzenia.

Ale czasem, poza inspirowaniem i motywowaniem, to też wkurwia. Wkurwia, że tyle tego jest.

kiedyś

Wyrzutem sumienia jest to, że Mozart miał 8 lat, gdy stworzył swoje pierwsze utwory, potem podziwiane na całym świecie. Co Wy robiliście, gdy mieliście 8 lat?
Niedawno czytałam o 14-letniej Polce, która zbudowała sprzęt medyczny, żeby posłuchać ludzkich organów. Ekstra, a co Wy robiliście, gdy mieliście 14 lat?
A Mark Zuckerberg miał 20 lat, gdy stworzył Facebooka. Niezły pomysł, co Wy robiliście, gdy mieliście 20 lat?

dorosłość

I wiecie: nie wszyscy jesteśmy genialni, katastrofalna większość z nas nigdy nie będzie na tym poziomie i dorosłością jest znać swoje ograniczenia – że na przykład ja nie zbuduję maszyny do słuchania organów, bo mam w dupie słuchanie swojej dwunastnicy, kiedy ciężko mi nawet posłuchać swojej wątroby na imprezie.

Cieszę się, że ta nastolatka się spełnia słuchając ludzkich wnętrzności i fajnie, że jej wychodzi, ale umówmy się – jest to wkurwiające. Nie to, że jej wychodzi, absolutnie.

To, że nam nie, bo my w tym wieku czytaliśmy „Pamiętnik narkomanki” i piliśmy pierwszą wódkę w opuszczonym sanatorium, myśląc, że jesteśmy nieśmiertelni, że jak spadniemy z klifu, to ziemia roztrzaska się o nas, że nam nic nie może się stać.

A już na pewno bardziej w głowie było nam planowanie ucieczek z domu i zdemolowanie szkoły niż jakieś budowanie sprzętu medycznego do słuchania flaków; i myśląc o naszym i jej czternastoletnim życiu, zdajemy sobie sprawę, że my lepsi jesteśmy pewnie tylko w marnowaniu życia.

wyrzut

No i jest w tym jakiś wyrzut sumienia, że przecież wszyscy robią teraz wszystko, a my nadal nic, no i z jakiegoś powodu wydaje się to gorszą sytuacją. Przypałęta się takie poczucie zmarnowanego życia i zaraz orientujesz się, że to strasznie smutne, że na tle innych wypadasz – powiedzmy delikatnie – słabo, a z kolei na tle swoich wymagań wobec siebie – jeszcze słabiej.

I to wszystko nie powinno, ale jest, bywa wyrzutami sumienia i wkurwia. A potem nagle słyszysz, żeby nie porównywać się do innych i cztery godziny leżysz w łóżku, zastanawiając się, jak to w ogóle jest, tak czasami do nikogo się nie porównywać.

  • Weronika

    Uważam, że gdyby każdy był geniuszem świat byłby nudny. Oczywiście lubimy się czuć w czymś dobrzy, najlepsi, ale to nie oznacza, że tak musi być zawsze i wszędzie. Dużo prawdy jest w tym, aby się nie porównywać do innych, chociaż powszechnie wiadomo, że jest to trudne. Porównania nic nie wnoszą do życia, zabierają tylko cenny czas. Chyba ambitnym ludziom trudniej jest w życiu, ciągła presja wywierana na sobie przez samego siebie „dalej, lepiej, więcej”. Moim zdaniem trzeba w tym znaleźć jakiś zdrowy umiar, chyba, że komuś to odpowiada. Nie wnikam. Po prostu myślę, że dobrze jest pogodzić się z tym, że nie trzeba być we wszystkim najlepszym i uświadomić sobie, że to nie jest nic złego.

  • Racja. Ale nigdy nie jest za późno na sukces – ja liczę, że kiedyś i tak mnie olśni. A czy to będzie w wieku ;at trzydziestu czy pięćdziesięciu… Cóż, wyrąbane. :D

    • Problem z sukcesem jest taki, że *każdy chce go mieć, a *nikt nie umie określić jego definicji.
      *prawie

      • To prawda. Sukces wg każdego może „brzmieć” zupełnie inaczej. I im bardziej człowiek poznaje siebie, tym lepiej potrafi zdefiniować, co jest dla niego sukcesem.

  • tajemniczy

    Hania. Wiem, że może nie jest to odpowiednie miejsce, ale napisz posta o osobach, które pierdzą. Wczoraj do metra wsiadły dwie, na pozór normalne dziewczyny. Do czasu, bowiem po około 5 minutach głośno się zje*ały. Najpierw jedna, później druga, głośno się przy tym śmiejąc. Tak głośno, że słyszeli to wszyscy w promieniu około 10m. I nie tylko śmiech, bo pierdnięcie też. Napisz coś o tym, będzie ciekawie xD

    • Doskonały pomysł. Not. Myślę, że moich czytelników kultury osobistej uczą jednak w domu.

  • pozytywnieszurnieta

    Przyzwyczaiłam się do tego, że w niczym nie jestem tak na prawdę dobra. Przez lata nabrałam do tego całego gówna dystansu i postanowiłam, że będę lepszą wersją siebie. Nie muszę się z nikim porównywać, przecież zawsze będę w czymś gorsza. Po cholerę tracić nerwy? Postaram się robić to co robię najlepiej (rozweselać ludzi) i tyle. A że ktoś zbudował coś super-duper-mega-zajebistego w wieku 5 lat- gratki gratki, ale ja zajmę się sobą. :p

  • Paweł Majcher

    Mam nadzieję, że nigdy nie osiągnę takiego ‘sukcesu’ w życiu, bo by mnie chyba szlag trafił.

    • Dlaczego?

      • Paweł Majcher

        Odnoszę wrażenie, że by mnie to przerosło. Nie lubię się wyróżniać (co jest dość dziwne, biorąc pod uwagę moje otoczenie, gdzid wyróżniam się na każdym kroku). Bezpiecznie mi się siedzi w mojej strefie komfortu. Jeśli miałbym zajmować się czymś wielkim, to z tylniego siedzenia.

        Za każdym razem, kiedy ktoś mnie wyróżnia na tle innych (w formie pozytywnej lub negatywnej) to czuję takie omg-po-co-to-mówisz-weź-się-już-zamknij-ok-i-wszyscy-będziemy-szczęśliwi-moim-zdaniem-zacny-pomysł-w-przeciwieństwie-do-tego-co-robisz-teraz.

  • A nie lepiej pokminić, co Ty zrobisz?

  • wyłapywacz myśli

    „mam w dupie słuchanie swojej dwunastnicy, kiedy ciężko mi nawet posłuchać swojej wątroby na imprezie” – HANIALOVE <3

  • Podoba mi się: „Bo my w tym wieku czytaliśmy „Pamiętnik narkomanki” i piliśmy pierwszą wódkę w opuszczonym sanatorium, myśląc, że jesteśmy nieśmiertelni, że jak spadniemy z klifu, to ziemia roztrzaska się o nas, że nam nic nie może się stać.”

  • Pionierka

    Mnie to w ogóle nie wkurwia. Pewnie dlatego, że zupełnie nie rozumiem tego pędu, żeby robić coś jak najwcześniej. Jak czytam książkę, która mnie porusza, to zupełnie mnie nie obchodzi, czy to debiut genialnego 18-latka czy książka kogoś po sześćdziesiątce. Nie miałam nigdy parcia, żeby osiągnąć cokolwiek przez 25, 30 czy którymś tam rokiem życia. To co robię ma wartość niezależnie do tego, kiedy to zrobię.

    • Bardzo mądre podejście do życia :)
      Podobne do mojego..

    • Tak – świetnie, że tak myślisz. Najwyraźniej jesteś przed tymi wszystkimi ludźmi, którzy jeszcze nie mają świadomości, że to wszystko jest nieważne i czują presję, a to nie tak łatwo to wyeliminować, tym bardziej w dzisiejszym pędzącym świecie. :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
dziewczyna szybko miasto bieg spokój
Co Ty, żałobę masz?

Noszę czarne ubrania i mimo, że słyszałam to setki razy – wciąż dziwi mnie, że takie pytanie pada. Zastanawialiście się, jakby...

Zamknij