KULTURA I MEDIA ZDROWIE

Fenomen Chodakowskiej

68def-chodak


Ewa Chodakowska. Myślę, że nie muszę tłumaczyć kto to, wszyscy wiedzą o kim mówimy. Trenerka całej Polski, już celebrytka. Na Facebookowym fanpage’u ma prawie półtora miliona fanów. Jej antyfanpage również znalazł swoich odbiorców, ale tu w liczbie niecałych dziesięciu tysięcy ludzi. Tylko dlaczego mnie wcale nie interesują jej programy?

W Polsce zaistniała dzięki współpracy z magazynem Shape. Wtedy zaczęło być o niej głośno, Ewa wystartowała z Fejsem – jej aktywność, kontakt z ludźmi, reakcje, wszystko to jest godne podziwu. Możemy znaleźć tam pewnego rodzaju „sektę”, grupę osób, która Chodakowską bezkrytycznie uwielbia. Zasłużyła sobie na to, bo to jedna z niewielu osób z showbiznesu, które rozumieją, że relacje z fanami to jeden z najważniejszych czynników potrzebnych do tego, żeby się przebić. Ale my dziś nie o faktach. Fakty są nudne, fakty wszyscy znają. Popatrzmy inaczej.

No dobra, spróbuję!

Pomyślałam, że sprawdzę na własnej skórze jak to jest, co tak poruszyło Polską. Postanowiłam więc ubrać się w treningowe ciuszki, wyciągnąć matę i włączyć jeden z jej programów na YouTube. Nie odmówię Ewce tego, że te ćwiczenia dają efekty, że znajdą spore grono odbiorców, bo są dobrze dobrane. Sama postać Chodakowskiej w mediach jest charyzmatyczna i bardzo wyraźna… no

ALE!!

Cholera! Sama trenerka powiedziała kiedyś, że ciągnęło ją do aktorstwa. I to widać! Włącz sobie jakikolwiek jej program. Linkuję do Skalpela, to jeden z najbardziej uwielbianych przez jej fanki. I teraz zwróć uwagę na prowadzącą – wyraz twarzy i poziom zmęczenia w piątej minucie i w ostatniej.
Tak samo, co?
No to spróbuj poćwiczyć. Po piętnastu minutach będziesz mokra od potu kląć, krzyczeć i wołać o koniec. Ona nie, nigdy. Ja nie lubię ćwiczyć z osobą, która cały czas idealnie oddycha, nie ma nigdy dość, nic jej nie boli. Tak, gdyby sapała, mówiła, że zaraz umrze i chce przed telewizor – byłoby słabo, bo to marna motywacja. Tylko przeczucie, że trenuję z jakimś nadczłowiekiem, który nigdy się nie męczy i słyszę pięknie, idealnie wypowiadane „super, jeszcze jedna seria kochana, dasz radę” bez żadnego problemu, a ja już padam, już nie chcę, już przeklinam te całe interwały – nie jest dla mnie motywujące.

A dlaczego to mnie nie motywuje?

Może dla ludzi to jest jakaś motywacja, że kiedyś wytrzymają tak jak ona, ale… nie wiem, nie dla mnie. Wszyscy, którzy w to wierzycie – musicie być albo zajebiście naiwni albo silni. Bo coś takiego, taka kontrola i świadomość może nastąpić po kilku latach treningu. A wszyscy przecież mamy tyle cierpliwości, nie? Jakieś 95% ludzi, którzy ćwiczą z YouTubem chce po prostu schudnąć.
Najpierw myśli się o kilogramach, potem dopiero o tym, ile minut uda się wytrzymać Skalpela bez przyspieszonego oddechu. To nie jest sprawa pierwszorzędna, bo generalnie jak chce się zrobić kondycje to idzie się na trening personalny, na ćwiczenia siłowe czy biegać maratony, a nie ćwiczyć z Ewką.

 

wszystkie zdjęcia z posta: facebook.com/chodakowskaewa
amazing booty!

Kto lubi się czuć gorszy? Nikt. A ćwiczenie z Ewą przypomina mi trening z jakimś nadludzkim ideałem. I tu nie chodzi o to, że nie mam siły, ani trochę! Tylko…te 40 minut jest pozbawione jakichkolwiek emocji. Jak jej fanpage kipi od uczuć i emocji, tak programy są…nudne? Dla mnie zbyt czyste, nieskazitelne.

Wolę włączyć Mel B, która spocona mi krzyknie „auuuu! It sucks so much but don’t quit, you will have an amazing booty!” niż Ewę z idealną wymową mimo setnego przysiadu i bez śladu potu. Przy Mel czuję się normalnie, tak jak ona. Przy Chodakowskiej jakbym była jakaś ułomna, a tak przecież nikt nie chce się czuć.

 

Ale przecież miliony much nie mogą się mylić.

  • Miłka Kierszka

    Z jedną rzeczą się tutaj nie zgadzam, znam osobę która ćwiczy z Chodakowską codziennie od roku, po tym czasie nie ma żadnej zadyszki przy ćwiczeniach i są one dla niej poprostu rutyną. Nie dziwie się, że Ewa, która napewno ćwiczy codziennie, a pewnie przed stworzeniem programu też sama go długo wałkowała, robi to tak jakby nie było w tym nic trudnego. Więc jej brak zmęczenia nie jest wynikiem nadludzkiej kondycji. Co do reszty, to każdego motywuje co innego :), niemniej jednak bardzo wporządku wpis :)

    • Tak – nadludzka kondycja, którą sobie zbudowała. Ja nic do tego nie mam, chodzi tylko o to, że mi to nie pasuje i włączając ją ćwiczę z jakimś niedoścignionym ideałem, a to wcale nie motywuje ;)

  • Nie ćwiczyłam z Chodakowską, ale mnie własnie inspirują tacy nadludzie :) Chodzę codziennie na jogę i specjalnie wybieram takich instruktorów, których umiejętności wydają mi się niedoścignione. Ale po rozmowach z innymi wiem, że niektórzy wolą yoginki, z którymi mogą się bardziej indentyfikować. Co kogo kręci :)

    • Na jodze też odpowiadały mi te najlepsze instruktorki – może dlatego, że tam jest potrzebna bardzo specjalistyczna wiedza. Poza tym fitness jest o wiele bardziej energiczny i do tego obraz takiego stoickiego spokoju mi po prostu nie pasuje :) z całym szacunkiem do Ewki i jej niezaprzeczalnie dobrej formy i kondycji – moim zdaniem to po prostu nie jest motywujące i dla przeciętnego człowieka nie sprawia wrażenia czegoś ludzkiego.

    • Na jodze też odpowiadały mi te najlepsze instruktorki – może dlatego, że tam jest potrzebna bardzo specjalistyczna wiedza. Poza tym fitness jest o wiele bardziej energiczny i do tego obraz takiego stoickiego spokoju mi po prostu nie pasuje :) z całym szacunkiem do Ewki i jej niezaprzeczalnie dobrej formy i kondycji – moim zdaniem to po prostu nie jest motywujące i dla przeciętnego człowieka nie sprawia wrażenia czegoś ludzkiego.

  • Kasia Dropińska

    Bardzo dużo prawdy jest w tym, co piszesz. Pod względem motywacji w trakcie ćwiczeń, też wolę Mel B. Prawdą jest jednak, że już po 2 tygodniach skalpel jest dużo łatwiejszy, te 30 minut mija bardzo szybko. Tyle, że to jednak nie jest program dla ludzi mało zdeterminowanych, albo, którzy potrzebują kopa, żeby się przykładać. Ja miałam świadomość, że pani Ewa w normalnych warunkach męczyłaby się, trochę może spociła (bądźmy szczerzy, dla niej taki skalpel to rozgrzewka :D), ale jest tak a nie inaczej, pewnie to nie od niej zależało w jaki sposób zostanie program nakręcony ;) Plus, kwestia oddechu to kwestia wyćwiczenia i przyzwyczajenia- wdech nosem, wydech ustami. Taki długi wdech, dopóki nie będzie pełny. Nie zawsze tak, jak dyktuje Chodakowska „wdech- wydech, wdech-wydech”. :)

    • Jasne! Mega Ewę szanuję i nie podważam jej mega sukcesu (zresztą to jedna z niewielu osób publicznych o tak dużym zasięgu, która ma świetny kontakt z fanami i wie jak robić Social Media), zdaję sobie sprawę z tego, że ten skalpelek to dla niej pryszcz, ale nie zmienia to faktu, że jak z nią ćwiczę to czuję się nieludzko – a nie tego chcę. ;) Mel B jest dla mnie totalnie bardziej motywująca i tym, w moim prywatnym rankingu, wygrywa.

    • Kasia Dropińska

      Aha, no i jeszcze to, że najpierw była stronka na fb, potem dopiero współpraca z Shape i zmiana nazwy i celu stronki ;) Jeśli już o kimś piszesz, to sugerowałabym zapoznać się w temacie.

      • O, szukałam informacji o tym co było pierwsze i znalazłam, że zaczęła być znana przez Shape. No i czy tak nie było?
        Napisałam, że zaistniała przez ten magazyn, a „wystartowała z fejsem” znaczy, że zaczęła zbierać tam społeczność. Fanpage mógł wcześniej istnieć, ale nie był niczym głośnym na początku.

        • Kasia Dropińska

          Tak, ale najpierw wystartowała z fejsem, a potem zrobiło się o niej głośno, chodzi o tą kolejność. Wcześniej też miała jakąś tam drobną, w stosunku do teraźniejszej, liczbę fanów, ale to tam już nic.. xd

          • Nie nie, to ja mówię przez co zaistniała tak serio. :)

  • wege

    Też nie przepadam za Chodakowską. Pozdrawiam ;)

  • Ola Wu

    Zgadzam się z Tobą ! :)

  • Agata Byczkowska

    Nie do końca się z Tobą zgodzę. Skalpel nie jest programem cardio, mnie ciężko się przy nim spocić a nie jestem zawodowcem tak jak Ewa.

  • Pingback: Egoizm - Twoje drugie imię - hania.es()

  • Pingback: Metro zmian - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
3864b-2014-03-2807-15-53
W dupie mam co wypada

Nie rób tego. Nie odzywaj się tak. Nie krzycz. Nie ubieraj się tak. Nie rób tatuażu. Nie mów tak o...

Zamknij