DZIECI LUDZIE

Chłopczyk

chlopiec


Kilka dni temu usłyszałam pod blokiem głos kilkuletniego chłopca. Najsmutniejszego chłopca, który kiedykolwiek stąpał po tej planecie.

Maluch niezwykły. Miał najciemniejsze oczy, jakie widziałam w całym moim życiu i był najmniejszym na świecie uosobieniem świadomości i walki ze sobą.

– Nie wybaczę Ci tego nigdy, powinniście mnie kochać! – na ten krzyk parę dni temu odwróciłam się, rzuciłam okiem i zapamiętałam twarz chłopca rozmawiającego z tatą, który posłał mi tylko spojrzenie w stylu Po Prostu Nie Kupiłem Mu Lizaka.

***

Dziś zobaczyłam tego samego dzieciaka, teraz skulonego na ławce. Szlochał głośno i rozpaczliwie, rozejrzałam się i nie zobaczyłam jego rodziców, więc usiadłam obok. Otarł oczy w kolorze smoły i zaczął mówić.

– Gdyby tylko pani wiedziała. Proszę pani, ja zawsze od kiedy byłem mały to marzyłem, że będę mieć taką rodzinę jak moi koledzy, proszę pani, normalną, gdzie się je razem obiady, ogląda telewizję i gdzie trzeba razem sprzątać mieszkanie.

Znów w jego oczach zaczęły błyszczeć łzy, ale szybko się opanował. Mówił bez ładu, zdenerwowany, strasznie szybko, ale robiąc długie pauzy, myślał jak posklejać swoje emocje w słowa. Jąkał się, był bardzo przejęty, jakby znalazł we mnie dokładnie tę osobę, której chciał wszystko wytłumaczyć, przez którą chciał być wysłuchany i zrozumiany. Każde kolejne zdanie mnie szokowało.

– Ja mam już sześć lat i wiem, że muszę być dorosły i dzielny, bo nie mogę być dla rodziców takim ciężarem, bo oni mają dużo na głowie, bo muszą chodzić do pracy i, proszę pani, jeszcze mnie wychowywać. Ja jestem trudnym dzieckiem, trzeba dawać mi jeść, odprowadzać do przedszkola i czasem też trzeba mnie przytulać w nocy, bo mam koszmary.

Coś, co mną ruszyło, a on powtarzał to jak mantrę.

Ale ja wiem, że nie powinienem, bo muszę już być dużym, dzielnym chłopcem i nie robić tyle kłopotów. Ja się staram, ale ja bym chciał żeby rodzice kiedyś mi powiedzieli, że mnie kochają i że zachowuję się jak dzielny i dorosły mężczyzna, bo ja się tak mocno staram to robić żeby nie sprawiać takich problemów.

***

Dziecko nie powinno nigdy musieć całkowicie dorastać, a już na pewno nie dlatego, że jego rodzice nie są w stanie spełniać swojej roli.

Tylko dzieci potrafią zobaczyć niektóre rzeczy, docenić je, cieszyć się nimi i znajdywać w nich coś niezwykłego. Żaden człowiek nigdy nie powinien być tego pozbawiony, dlatego wszyscy musimy pielęgnować i karmić tę kilkuletnią część nas samych, która każe nam skakać z radości, układać klocki lego z kuzynem i kupować sobie figurki do kolekcji.

Niezależnie od tego, czy macie pięć, dwadzieścia czy czterdzieści lat – nie stawajcie się stuprocentowymi dorosłymi, bo nigdy nie będziecie naprawdę szczęśliwi.

  • Yyy. Nie wiem jak Ty, ale ja bym chyba nie wytrzymał i poszedł tym rodzicom powiedział co myślę.

  • Nie wiem jak rodzice mogli doprowadzić do czegoś takiego, jestem w szoku.

  • chudy

    Cholera, chyba nigdy nie spodziewałbym się takich słów z ust dziecka! Damn.

  • Dominika Łach

    O kurde. I nagle nie wiadomo co powiedzieć, bo dziecko powiedziało wszystko i to w najlepszy i najbardziej trafiający sposób. Ale najgorsze jest chyba to, że słysząc takie słowa ciężko zrobić cokolwiek, co mogłoby zmienić tą sytuację.

  • Anna Kowalska

    Hm, sytuacja brzmi tak nieprawdopodobnie, że trudno mi w nią uwierzyć.
    A może piszesz w przenośni i masz na myśli duże dzieci, których rodzice wymagają, żeby wreszcie dorośli, byli poważni, ustatkowali się i właśnie zabili w sobie to dziecko..? Nie biorą pod uwagę tego, że dziecko jest szczęśliwe w tym, co robi i zamiast je kochać i wspierać, wypychają je w stereotypową, sztywną dorosłość?
    Mam nadzieję, że piszesz w przenośni, bo takie słowa w ustach sześcioletniego chłopca brzmią strasznie.

    • Nie jestem pewna, czy dokładnie tymi słowami, ale ta sytuacja miała miejsce.

      Co do interpretacji – wiesz, opisałam to zdarzenie na blogu właśnie między innymi po to, żeby każdy mógł mieć swoją.

  • Dzieci widzą więcej niż nam się wydaj, szkoda chłopaka.

  • Też byłam takim dzieckiem. Nadwrażliwym. I z bujną wyobraźnią. Godzinami potrafiłam nawet obcym ludziom mówić, jak mi jest źle. W domu siadywałam przed lustrem w przedpokoju i płakałam, bo nikt mnie nie kochał. Prawda jest taka, że rodzice poświęcali mi masę uwagi. Mama chodziła ze mną na plac zabaw po zajęciach w przedszkolu, tata zabierał na lody. W domu nie brakowało ani dyscypliny ani miłości. Normalna i przeciętna rodzina. Do dziś nie wiem skąd mi się wzięło, że nikt mnie nie potrzebuje, że rodzice mnie nie doceniają, itd. Minęło mi mniej więcej w wieku 8 lat. Myślę, że po prostu lubiłam dramatyzować i zwracałam tym na siebie uwagę rodziców. Żeby mnie tulili częściej niż braci i żeby częściej niż im mówili mi jaka jestem wspaniała i cudowna. I obcych, bo jak się dołowałam to mieli masę empatii i naprawdę słuchali, wszystkiego co mam do powiedzenia. Wszyscy w komentarzach krytykują rodziców. Ja podchodzę do tej historii z dystansem. Może z tym dzieckiem jest jak ze mną i wkrótce z tego wyrośnie.

  • Biedny chłopak. Czytając to przypomina mi się moje dzieciństwo, a w zasadzie jego brak bo musiałam stać się za szybko dorosła.

  • Wersje są dwie: to rzeczywiście najsmutniejszy chłopiec świata… albo po prostu trochę wyolbrzymiał. A właściwie, to nie wyolbrzymiał, tylko opowiadał to jak sam widzi – może nie koniecznie jest aż tak źle?
    Mama opowiadała mi niedawno, że na wakacjach w Kołobrzegu notorycznie wyłudzałam watę cukrową i jagodzinaki słowami kierowanymi do sprzedawcy: czy mogłabym prosić tylko jedną porcję? Jestem z bardzo biednej rodziny, a chciałabym skosztować waty/jagodzianki/czegokolwiekco Pan ma.
    Miałam lat sześć, a ojciec jak zorientował się, że prowadzę taki biznes prawie mnie sprał. Także no… Dzieci są różne. ;)

    • „prawie mnie sprał” – ehh, wtedy jeszcze bicie dzieci było „okej”…

  • Aż trudno uwierzyć, że takie słowa mogło powiedzieć sześcioletnie dziecko. Mam wrażenie, że ten dzieciak jest bardziej dorosły ode mnie, ja wciąż czuję się beztrosko :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
dziecko zabawa
10 tekstów z Twojego dzieciństwa

Jeśli w dzieciństwie więcej czasu spędziliście na trzepaku niż na Facebooku, znajdywaliście swoich znajomych na placu zabaw bez robienia strony wydarzenia...

Zamknij