NA SZYBKO

Certyfikaty – czy i jakie zdawać?

uczo sie


Jest wrzesień, a w listopadzie i grudniu odbywają się międzynarodowe certyfikaty z języków. Jak co roku, setki tysięcy ludzi staje przed wyborem – podchodzić w tej sesji do certyfikatu czy jeszcze poczekać? Opłaca się?

Odpowiedź brzmi:

tak, opłaca się. 

Skoro wiemy już że warto, skupmy się na pozostałych kwestiach.

Co to daje w praktyce?

Znajomość języka – czy w zasadzie umiejętność czegokolwiek, potwierdzona odpowiednim papierkiem wygląda o wiele lepiej w CV. W niektórych branżach takie dokumenty są wymagane, a jeśli studiujecie i chcecie jechać na wymianę studencką – daje Wam to pierwszeństwo! Tak samo warto jest robić wszelkie kursy z tego, z czym wiążecie przyszłość.

Ja zdałam w tym roku DELFa z francuskiego i egzamin kończący kurs na instruktora sportu. Powiem Wam tyle, wysłałam CV do kilku większych firm z przeświadczeniem – nie no, stąd pewnie nie odpiszą, ale co szkodzi spróbować. I tak, odezwali się. Dopytać o właśnie te pozycje, bo wyróżniały mnie z tłumu innych.

Który wybrać poziom?

Taki, którego nie oblejecie. Certyfikatu nie opłaca się zdawać byle jak, bo inwestujecie w to sporo kasy i wysiłku. Przygotujcie się na konkretny poziom, nie liczcie na farta czy dobre pytania. Musicie wybrać taki, który jesteście pewni że zdacie, nie porywajcie się z motyką na słońce.

Nie lepiej za rok?

Nie. Nie odkładaj tego. Nigdy nie wiesz, czy przez ten rok coś się nie wydarzy i nie porzucisz nauki języka, a ta inwestycja się zwraca, serio. Nie ma co zwlekać, jeśli coś umiesz to warto mieć to na piśmie.

A kiedy zdać kolejny?

Ja jestem za systemem zdawania co drugi poziom. W sensie: jeśli ciągle uczysz się danego języka to jasne, możesz zdawać po kolei wszystkie egzaminy, ale to sporo kosztuje no i trzeba się specjalnie przygotowywać pod daną formę. Lepiej sobie tego oszczędzić i skupić się na praktycznej nauce a swoje tytuły dopełniać co dwa szczeble.

 

 

Trzaskajcie certyfikaty, niech lista punktów Waszego doświadczenia i umiejętności ciągnie się przez długie kilometry, bądźcie najlepsi w tym co robicie i celujcie wyżej niż przeciętny Kowalski.

Chyba, że nic nie umiecie i nie jesteście w niczym najlepsi.

Wtedy nic nie róbcie.

 

zdjęcie audio-luci-store via photopin
  • O, jaki fajny post. Ja się przymierzam do CPE z angielskiego. A potem zobaczymy.

    • Super! Posiadanie takiego certyfikatu jest ekstra – nie dość, że lepiej się czujesz z potwierdzeniem tego, że coś umiesz to naprawdę mega pomaga w znalezieniu pracy itd. Ja na przykład zaczęłam od francuskiego, bo Erasmus, ale też się przymierzam do angielskiego.
      I dzięki, fajnie, że tu jesteś ;)

  • Też jestem zdania, że co drugi poziom bardziej się opłaca. Te między-poziomy czasem sprawiają wrażenie, jakby nie było żadnej różnicy w wymaganiach jakie masz spełnić do ich osiągnięcia (uff, ale długie zdanie).

  • Malwina

    z certyfikatami jest jak z prawem jazdy. możesz jeździć swietnie, być wręcz mistrzem kierownicy, ale jeśli nie masz prawa jazdy, a akurat zatrzyma cię policja – będziesz w stanie to wiarygodnie udowodnić?

Przeczytaj poprzedni wpis:
SONY DSC
Jak przebiec 15 kilometrów? – relacja

Nie planowałam pisać tego tekstu. Ale wczoraj wieczorem wydarzyło się coś, czego się zupełnie nie spodziewałam i nie mogę tego nie...

Zamknij