LUDZIE RELACJE

Bycie samemu jest super

kobieta sama


Jak cholernie straszne musi być życie, kiedy się tego nie wie.

Jest tylko jedna osoba, z którą spędzicie każdy dzień swojego życia. Tylko jedna, od której nie możecie wziąć urlopu, separacji, zrobić sobie przerwy. Niezależnie od pory roku, dnia, humoru czy sytuacji – nigdy nie będziecie mieć takiej możliwości.

Jaką tragedią musi być bycie skazanym na kogoś, kogo się nie lubi?

Rozmawiałam niedawno ze znajomą, która opowiadała mi, że nigdzie nie ma dla niej właściwego miejsca. W ciągu półtora roku przeprowadziła się siedem razy, bo twierdziła, że musi gdzieś znaleźć szczęście. W końcu poszła do psychologa i zrozumiała na czym polega problem.

Gdziekolwiek nie wyjedziesz, zawsze zabierasz siebie.

typ facet sam mgła

W liceum mieszkałam sama. Wracałam do pustego mieszkania, zakluczałam drzwi i rzucałam „już jestem!” gdzieś w eter, bez żadnego celu. Spędzałam mnóstwo czasu bez nikogo, często brałam książkę i chodziłam na plażę, biegałam na siłownię. Ani razu nie pomyślałam, że to smutne, przygnębiające czy dołujące, jak sugerowali inni. Ba! Ja bardzo to lubię.

Zakumplowanie się ze sobą to przyjaźń na całe życie

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której brak towarzystwa byłby dla mnie hamulcem i przeszkodą. Gdzie byłabym uzależniona od innych, a sama nie umiałabym być w pełni szczęśliwa. Nie potrzebuję nikogo do tego, by mieć dobry dzień i cieszyć się z tego, co się dzieje dookoła.

Mogę sama spacerować, pracować, oglądać filmy i gotować. Mogę sama chodzić do kina, na koncerty i zakupy. Na urlop za granicę też chętnie sama wyjadę, bo ani trochę nie przeraża ani nie smuci mnie wizja podróżowania i zwiedzania świata w pojedynkę.

1917605_106876026012011_4523191_n

Być samemu nie znaczy być samotnym

Jeszcze coś ważnego – lubienie siebie nie polega na odpychaniu innych. Absolutnie zgadzam się z tym, że rodzina i przyjaciele to superważne postacie w naszych życiach, prawie tak jak jednorożce. Nie twierdzę, że powinniśmy się od nich odcinać, ale uzależnianie swojego szczęścia od osób trzecich zawsze prowadzi do rozczarowań. Owszem, człowiek z natury to zwierzę stadne, ale jeśli nie jest w stanie działać w pojedynkę, przypomina inwalidę.

Miłość

Powiem Wam, że najszczęśliwsze miłości to te, które łączą dwie osoby świadome tego, że bycie samemu jest super. Jeśli to brzmi dla Was trochę abstrakcyjnie, zastanówcie się chwilę. Kontakty z ludźmi, którzy lubią samych siebie są zawsze bardzo przyjemne, bo oni mają dystans do świata, znajdują rozwiązania, a nie problemy i racjonalnie myślą. Nie potrzebują się nawzajem rozpaczliwie, nie urządzają bezsensownych dram i kochają się nie będąc dla siebie żadnym ciężarem.

koles mysli

W każdym innym wypadku w grę wchodzi w którymś momencie szantaż emocjonalny. Tak dzieje się zawsze, gdy obciążymy osobę trzecią całkowitą odpowiedzialnością za nasze szczęście – a robimy to wtedy, gdy nie wiemy, że bez nich też całkiem spoko z nas goście.
Że bycie samemu to super sprawa i że bez nikogo też jest nam dobrze.

Bo jeśli Wy nie chcecie spędzać ze sobą czasu, dlaczego ktokolwiek inny ma tego chcieć?

  • Ula Trepczynska

    Jejaaa! Jakie to prawdziwe co piszesz. Ja też tak mam. To dla mnie nie problem cały dzień spędzić ze sobą, bo ja faktycznie, strasznie siebie kocham <3 Hihihi… Może to troche aroganckie, ale ja się z tym dobrz czuję:-)

  • Konrad Norowski

    Prawie jak jednorożce? No weź Hania, bez przesady.

  • Maciej Cąderek

    Perełka. Podpisuję się obiema rencyma;)

  • Paweł Majcher

    Najlepiej podróżować samemu, bo:
    A. Sam(a) decydujesz o swoich planach
    B. Możesz lecieć pojedynczymi biletami last minute

    Mi tyle wystarczy.

  • Aveline Neve

    Bardzo dobry wpis. Wydaje mi się, że problem polega na tym, że wiele osób odczuwa presję społeczeństwa by być z kimś czy „mieć kogoś”, przez co wydaje im się, że bycie samemu jest najgorszą rzeczą, jaka może ich spotkać. Cóż…
    Pozdrawiam ciepło.

  • Bycie samemu ma swoje wady i zalety, jak wszystko. Gorzej jest, gdy trwa za długo. Gdy ma się lat 20 bycie samemu faktycznie jest super, później już jakby niekoniecznie.

  • Ale fajny tekst. Też lubię być sam, ale do tego jestem trochę mizantropem, bo niespecjalnie lubię innych ludzi.

  • SYongNeul

    Świetny tekst. Chciałabym siebie polubić, ale najpierw muszę coś ze sobą zrobić.

  • Brzeska

    Dokładnie. Gdziekolwiek się nie wyleci, zawsze się zabiera siebie. Nawet w miłości, najzajebistrzym związku pod słońcem uważam, że powinny być chwile samotności. A samotne mieszkanke osobiście rownież uwielbiam – jest genialne

  • Świetny tekst. Bardzo potrzebuje,żeby mi to ktoś powiedział i żeby mi to ktoś powtarzał (i chyba bede tu wpadac i czytać go sobie regularnie). Sama tez jestem super, kurwancka mać ;D

    • Uwaga, powtarzam: bycie samemu jest super! :D

  • Hania Lewandowska

    Święta prawda! Ja do pewnego momentu miałam z tym problem, bo wydawało mi się, że tylko w towarzystwie innych jest fajnie, a siedząc sama w pokoju robię źle. Potem gdy zaczęłam zamykać się sama, stwierdziłam, że tego potrzebuję. Jednocześnie słyszałam, że staję się socjopatą i nie mam żadnych przyjaciół. Są dni, kiedy mam ochotę być cały dzień ze znajomymi i rodziną, ale lubię też być sama. Niestety nie wszyscy to rozumieją.

    • rozszczepiona

      Nie rozumieją tego, że czyjeś „ja” może stanowić dla siebie najlepsze towarzystwo.

  • Dobra pointa na koniec, ostatnie zdanie tak bardzo mądre i prawdziwe. Choć ja uważam, że ze sobą wytrzymam, ale ktoś ze mną nie bardzo i nie zniesie mojego charakteru.

  • Agata Byczkowska

    Masz rację! Życie razem nabiera smaku dopiero wtedy, gdy sami ze sobą jesteśmy szczęśliwi i potrafimy podzielić się szczęściem, radością i optymizmem z drugą osobą. Życie bez uśmiechu, bez pasji byłoby dla mnie męczarnią.

  • Wanda Pawłowska

    Ogólnie wszystko, co napisałaś to prawda, choć po tytule spodziewałam się czegoś innego. Jednak fajnie, że podjęłaś taką tematykę, choć dla mnie wizja podróżowania z przyjaciółmi wygląda trochę lepiej niż samotnie, ale oczywiście to zależy od miejsca/celu podróży, ogólnie masy czynników.

    • Podróże samemu też są super! Nie mówię, że z kimś to do dupy, nie nie, ale wizja podróżowania bez towarzystwa to mega fajna rzecz.

  • Marta

    Fajnie jest wiedzieć, że nie tylko ja tak myślę… Czasami mam wrażenie, że gdy mieszkasz sama, jesteś singlem, masz full zainteresowań, to ludzie patrzą na Ciebie jak na odludka, który łapie się każdej możliwej odskoczni od swojej samotności. No cóż, chyba nie do końca. Ja dopiera niedawno zaczęłam lubić siebie, doceniać siebie.. dbać o siebie. I współczuję tym, którzy bez innych nie są w stanie siebie odnaleźć, polubić, no i wiesz, po prostu ze sobą trochę pobyć. Pozdrawiam(uff.. mój pierwszy komentarz tutaj ;))

    • Dokładnie. Chciałabym, żeby ktoś w gimnazjum pokazał mi ten tekst. Tak, ten który napisałam. Dlaczego? Wtedy bardzo lubiłam być sama (tak jak teraz), ale ciągle wydawało mi się, że coś jest z tym nie tak. A to jest bardzo tak!
      Dbaj o siebie, bo jak nie Ty to kto? I uff – fajnie, że napisałaś! :)

  • Zgadzam się całkowicie! Świetny tekst! :)

  • Ale trafiłaś. Wczoraj w nocy zacząłem niemal identyczny tekst. Podobny, bo dotyczył życia w samotności, ale pod kątem budowania związków. Zawsze wychodziłem z założenia, że aby być z kimś, najpierw trzeba umieć być samemu. Jak ktoś jest zadowolony, szczęśliwy z własnego życia, to to samo będzie mógł zaoferować drugiej osobie. Nie będziesz pijawką emocjonalną, zdesperowanym bałwanem, tylko po prostu osobą, która chętnie spędzi czas z drugą osobą. W końcu na tym polega związek. Nawet jeśli mieszka się już razem.

  • Pamietam, ze jeszcze jako dziecko, gdy wspomnialam MAMO, NUDZI MI SIE! Mama odpowiadala- CORECZKO, JESLI TY SIE SAMA ZE SOBA NUDZISZ, POMYSL JAK INNI MUSZA SIE Z TOBA NUDZIC. Tak to we mnie wroslo, ze od samego dziecinstwa uczylam sie lubic sama ze soba przebywac, czyli lubic siebie!

    • Generalnie nudzenie się ze sobą jest spoko, jak akurat chcesz się nudzić. W sensie wiesz, to chyba przeszkadza tylko w dzieciństwie, a potem czas na nudę jest mocno pożądany, nie?

  • Beata

    Strzeliłaś w dziesiątkę tym tekstem. Można być szalenie towarzyską osobą, spotykać się ze znajomymi 7 ni w tygodniu, ale dla niektórych ważne jest, żeby móc później wrócić do własnego mieszkania/pokoju, ot, tak po prostu, bez konieczności odpowiadania na milion grzecznościowych pytań o samopoczucie i miniony dzień.

    Lubię towarzystwo, ale lubię też mieć swoj własny kącik, w którym mogę się zaszyć i nie być przez nikogo niepokojoną. Lubię też spędzać czas sama ze sobą – z wiekiem coraz bardziej. ;)

    Zastanawiam się tylko, czy to jest kwestia sympatii do samego siebie… Czy w takim razie ekstrawertycy z założenia nie lubią siebie?

    • Ekstrawertycy są nastawieni na uzewnętrznianie i kontakt z innymi, ale to nie znaczy, że nie umieją być sami. Nie ma nikogo, kto w każdej sekundzie swojego życia jest przebojowy i towarzyski. Pytanie czy sam ze sobą dobrze się czuje, czy nie umie tego znieść. Jeśli nie jest w stanie ze sobą wytrzymać – coś jest nie tak. :)

  • Magda Turowska

    Czytam i czytam, dowiedziałam się o tobie niedawno i przez dwa dni przeczytałam wszystko! Wciągające i ciekawe przemyślenia! Tak dalej, powodzenia :)

    • Woah, dzięki, miło mi. A jak się tu znalazłaś?

  • Agnieszka Piątkowska

    Ja się ostatnio nie mogę dopasować. Jestem sama – nudzę się. Siedzę z kimś dłuższy czas – mam dość. Potrzebuję zmiany. Tylko jeszcze nie wiem jakiej.

  • Sara

    W dzisiejszych czasach panuje jakaś taka presja dotycząca posiadania dzieci w odpowiednim wieku, partnera, od razu należy brać ślub „no bo jak to można tak żyć na kocią łapę?”. Przeraża mnie to, bo moje życie to moja sprawa i będę w związku dopiero wtedy, kiedy poczuję się do tego odpowiednio przygotowana. Zakochałam się z wzajemnością, zamieszkałam z chłopakiem, kiedy oboje tego naprawdę chcieliśmy. A byłam sama przez 20 lat życia i jakoś nigdy nie było mi nudno :)

  • Uwielbiam te chwile, w których raz na jakiś czas jestem sama. Sama z sobą. Czytam, tańczę, nicnierobię. Mało mam takiego czasu będąc mamą i żoną, ale dbamy o taką równowagę. Każdy z nas na prawo do chwil, wktórych jest sam. To niesamowicie buduje związek. Raz na tydzień, 4-5 godzin takiego detoksu od świata daje powera na cały tydIeń!

  • Martyna Banaś

    Świetny tekst, Hania! Pierwszy raz komentuję, ale sporo czytałam. Podoba mi się jak piszesz, dobra robota :)

    • Dzięki Martyna! :)

      • Ana

        A mogę zapytać, o co kaman z moim nieprzepuszczonym komentarzem? Za mało pochwał?

        • Jak do dzieci, no jak do dzieci… http://www.hania.es/banowanie/
          Normalnie za linki banuję, ale Twój komentarz tylko usunęłam, a teraz… pytasz czemu wyleciał. Tak bardzo chcesz tego bana czy co?

          • Ana

            Wiesz co… nie ja tu jestem dzieckiem. Normalnie, to się robi mądrą selekcję, a nie głupio kasuje jak leci. Banuj, droga wolna – nie będę płakać. I oszczędzę czas. To, co zamieściłam w swoim komentarzu, miało być jego uzupełnieniem, punktem do rozmowy o wspólnym – jakby nie patrzeć – punkcie widzenia, na pewno nie żadną chamską autoreklamą. Podlinkowane było zdanie, nie „pisałam o tym u siebie, zobacz, zostaw komcię”. Smutne, że nie umiesz tego rozdzielać i wszystko wrzucasz do jednego worka. Boisz się, że ktoś przestanie czytać bloga wielkiej blogerki i zajrzy do małego światka kogoś innego?
            PS: Dziękuję za ban.

          • Widzę, że ciężko zrozumieć proste zasady.

          • Ana

            Ciężko to zrozumieć zasadę stworzoną tylko dla samej zasady.

  • Ogarnięcie się samemu ze sobą to podstawa. True.

Przeczytaj poprzedni wpis:
glodowka
Miesiąc detoksu – efekty

Minęły już ponad cztery tygodnie od początku mojego restrykcyjnego oczyszczania. To chyba dobry czas, żeby powiedzieć o pierwszych efektach.

Zamknij