DZIECI

7 powodów, dla których warto bić dzieci

pięść1


Szach mat, zwolennicy wychowania bez przemocy! 

Skoro tyle rodziców daje klapsy swoim dzieciom, muszą mieć jakieś sensowne powody, prawda? Postanowiłam przyjrzeć się bliżej ich argumentacji i zrozumiałam – mają rację. Całkowitą! No bo zobaczcie sami, ile dobrego się stanie, kiedy zaczniesz bić dzieci.

1. Pokażesz siłę

Jak pierdolniesz malucha raz czy dwa przez łeb, to na pewno doceni Twoją siłę i zrozumie, że na coś się wreszcie sprawdziło to Twoje chodzenie na siłownię. Niech wie, że nie ćwiczysz na marne!

2. Przestraszysz

Twój potomek musi się Ciebie bać, bo inaczej słaby z Ciebie rodzic. Jasna sprawa.

3. Dasz do myślenia

Wiadomo, że klaps to jedyny sposób na to, żeby zmusić dziecko do myślenia nad swoim niewłaściwym zachowaniem.

4. Nauczysz dyscypliny

Jeśli Twój maluch wiecznie się kręci, coś przewraca, może nawet brudzi, najwyraźniej czas wprowadzić dyscyplinę! Nie może tak być, że dziecko wywraca się podczas zabawy, a przy jedzeniu spada mu coś z talerza – to niedopuszczalne! Jedno manto powinno załatwić sprawę.

5. Zatrzymasz pyskowanie

Żeby małolat przestał wyrażać swoje bzdurne zdanie, pytać o wszystko i wygadywać głupoty, wystarczy użyć trochę siły. I już, gotowe!

6. Zyskasz czas

Komu chciałoby się tłumaczyć te wszystkie kwestie po kilka razy – że nie można bawić się ogniem, tłuc szklanek i zabierać cudzych rzeczy? Jedno zamachnięcie ręką na pewno poskutkuje, a ile to zaoszczędzonych godzin gadania.

7. Nauczysz posłuszeństwa

Przecież nie masz w domu pełnoprawnego człowieka, tylko niewolnika, który ma być Ci posłuszny, a nie wyjeżdżać z jakimś własnym zdaniem albo humorem!


Ach, jak dobrze, że ci wszyscy ludzie, którzy nie dali się ogłupić tej całej modzie na wychowywanie bez przemocy, przedstawiają tak sensowne i logiczne powody, dla których warto bić dzieci. Na szczęście – jest głos rozsądku!

  • Konrad Norowski

    Na szczęście są jeszcze ludzie tacy jak Ty, którzy nie dali się opętać bezstresowemu wychowywaniu przez które faceci noszą rurki a kobiety wychodzą z kuchni. Musisz jednak uważać, nasze opresyjne państwo gani jedyną słuszną metodę wychowywania i może odebrać Ci Twoje dzieci i oddać jakimś Niemcom.

  • Nareszcie ktoś powiedział na głos to, o czym myśli większość z nas ale boi się do tego przyznać. Brawo Hania!

  • Do tego dochodzą jeszcze pobudki religijne, uczenie „szacunku” i przygotowanie do „prawdziwego życia”.

    • No wiadomo, bo tak działa prawdziwe życie! Nie przyjdziesz do pracy – klaps od szefa. Nie zaliczysz sesji – wpierdol od dziekana. Normalka.

  • Paczaj, a moje dzieci się krzywią na karę chłosty i klęczenie na grochu, muszę im to dać do przeczytania ;)

    • Konrad Norowski

      Uważaj, bo wychowasz jakieś „pedalstwo”. I sąsiedzi będą gadać.

      • Podrzucę im kilka ulotek PO, zadzwonię gdzie trzeba i ich smutni panowie w czarnych sutan… eee mundurach zawiną i wtedy przestaną gadać. Gorzej jak wygadają za dużo na przesłuchaniu… Ale może wtedy już będę w Holandii siedział, bo tam tolerancja i ciastka z gandzią.

  • Mnie się wydaje, że każdemu czasem mogą puścić nerwy. Zdarzy się dać dziecku klapsa. Zazwyczaj potem rodzice mają straszne wyrzuty sumienia i się nie usprawiedliwiają. Nie żebym ich usprawiedliwiała czy coś, ale jestem w stanie to zrozumieć. Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy ktoś uważa bicie za metodę wychowawczą i nie widzi nic złego w dawaniu klapsa przy każdej okazji. No, wtedy to już patologia.

    • Pewnie, każdemu mogą puścić nerwy. Np. mój mąż, jak się wkurzy, czasem trzaśnie mnie z liścia w twarz. Zazwyczaj potem ma straszne wyrzuty sumienia, a nie powinien. Jestem w stanie go zrozumieć. Problem pojawiłby się dopiero wtedy, gdyby nie widział nic złego w biciu mnie po twarzy przy każdej okazji. No, wtedy to już patologia.

      • Zależy, czy faktycznie miałby jakiś konkretny powód takiego trzaskania z liścia. Są takie baby, przy których naprawdę bardzo ciężko zachować anielską cierpliwość i aż dziw, że nie obrywają codziennie. Czasami też kobieta jest histeryczką i niestety taki liść jest jej niezbędny na uspokojenie (znam taki przypadek…), bo inaczej tłucze i rzuca, co popadnie.

        • Rozumiem, że uważasz, iż kobieta też powinna czasem uderzyć swego męża w twarz, jeśli histeryzuje?

          • No jeśli histeryzuje, to koniecznie.

          • A w inne części ciała też można, czy tylko w twarz?

          • Po dupie jeszcze można, jak zajdzie taka potrzeba.

          • Ja już nawet nie wiem, czy żartujesz, czy tak serio :D

          • Ten fakt już na zawsze pozostanie okryty tajemnicą.

          • Chwilę mnie nie było, a tak sobie ładnie same radzicie z trollingiem! Doskonale!

      • Wiesz, mój tata raz w życiu dał mi klapsa. W moim odczuciu słusznie. Wybaczyłam mu i nie przestałam go kochać. Nawet nie wyobrażasz sobie, jak byłam zdziwiona, kiedy pół roku temu mi powiedział, że ciąży mu to na sercu i nie może tego przeboleć. 20 lat później, a ten wciąż pamiętał i bał się, że go za to nienawidzę. Moim zdaniem jest najlepszym tatą na świecie i jeden klaps niczego nie przekreśla. A już na pewno nie robi z niego potwora lejącego swoje dzieci. Moja mama raz wypłaciła mi z liścia. Jak miałam 12 lat i powiedziałam przy niej „Kurwa”. Do dziś przy niej nie przeklinam. A nawet wtedy widziałam u niej strach w oczach. Pewnie psycholodzy uznają to za błąd wychowawczy i pewnie mogła załatwić to inaczej. Ale nie ma ludzi idealnych. I tak ją kocham i nie uważam, że się nade mną znęcała. Problemem są ludzie, którzy leją dzieci codziennie, bo nie potrafią z nimi rozmawiać, nie uznają innych sposobów wychowawczych i uważają, że to jest ok. Nie czują ani wstydu ani poniesionej porażki, bo danie klapsa zawsze jest pewnego rodzaju porażką. Nie porównywałabym bicia żony do dania klapsa rozwydrzonemu dziecku. No, ale let’s agree to disagree.

        • Ale to nie jest „moi rodzice są super, bo mnie bili”, tylko „moi rodzice są super, POMIMO ŻE mnie uderzyli”. Po prostu. Tak, to był błąd i dobrze, że Twój tata o tym pamięta, ale to nie jest takie normalne. Jest mnóstwo rodziców, którzy naprawdę sądzą, że to jest okej i stosują klapsa za każde przewinienie. Meh.

          • No, ale napisałam przecież, że rodzice, którzy sądzą, że dawanie klapsa jest okej i jest dobrą metodą wychowawczą nie są normalni.

        • A w czym jest dziecko gorsze od żony, że można je ewentualnie od czasu do czasu uderzyć, prócz tego, że jest bezbronne, kocha i ufa bezwarunkowo, a w związku z tym – łatwiej wybacza?

    • I to jest jedyne stanowisko, pod którym mogę się podpisać. Klaps może być dobrym środkiem wychowawczym, o ile nie staje się metodą na załatwianie sobie świętego spokoju.

      • Dla mnie zdanie, które ma w sobie „klaps może być dobrym środkiem wychowawczym” już jest głupie. Bo nie, nie może, bo klaps nigdy nie jest dobrym środkiem wychowawczym. Jest po prostu słabością rodzica.

        • A cios w szczękę może być dobrym argumentem w dyskusji, o ile nie jest metodą na załatwienie sobie świętego spokoju. Jasne.

  • A i pamiętajmy, że wychowanie bez klapsa też nie daje gwarancji na dobre wychowanie dziecka. Poza tym nawet dzieci z tak zwanych dobrych domów też mogą popaść w depresję, narkotyki, anoreksję, wybuchać gniewem bez powodu i popełniać inne błędy. Często niezależnie od rodziców i ich metod wychowawczych. Zrzucanie wszystkiego na barki rodziców jest często niesprawiedliwe, bo rodzice mogą tłumaczyć, mówić, dawać szlabany, a czasami dzieciak i tak zrobi swoje.

    • Czy Ty się właśnie kłócisz z tezami, których nikt nie postawił?

      • Nie. :) Po prostu dopisuję w moim odczuciu ważną kwestię, bo coraz częściej słyszę, że dzieciaki są takie a nie inne z powodu rodziców. Myślę, że to kwestia warta poruszenia w komentarzach, takie pole do dalszej dyskusji o wychowaniu dzieciaków, bo u ciebie pojawiają się takie posty i widać, że interesujesz się tematem. Wyszłam z założenia, że czytelnicy też i chciałabym wiedzieć, jak to widzą. Wiem, że to nie jakieś forum, ale blogi to fajne miejsce do dzielenia się swoim punktem widzenia z konkretnymi ludźmi, a u ciebie czytelnicy są fajni.

        • Konrad Norowski

          Rodzic w początkowej fazie rozwoju dziecka ma największy wpływ na nie, więc często bezrefleksyjnie uznaje się że złe zachowanie dziecka = wina rodzica.

    • Maciej Cąderek

      Niby wszystko prawda, ale te wszystkie rzeczy raczej nie dzieją się z powodu braku bicia, choć nie wykluczam, że lanie pewnie nie jedną osobę uchroniło od popełnienia głupstw (być może powodując w zamian więcej szkód w psychice, być może nie). Ceteris paribus bicie jest raczej szkodliwe.

      • Pewnie, że jest szkodliwe, ale też brak klapsa nie daje gwarancji na wychowanie dobrego dziecka. Gdzieś czytałam artykuł (żałuję, że nie zapisałam, bo teraz nie potrafię go wygooglować), w którym naukowcy z jakiegoś amerykańskiego uniwersytetu zrobili badania i doszli do wniosku, że rodzice, którzy nie biją dzieci, ale są niekonsekwentni w karaniu albo czekają z karą kilka godzin doprowadzają do dezorientacji dziecka. W takim wypadku dziecko często nie wie za, co jest karane, czuje się zagubione i nie rozumie o co rodzicom chodzi. Zaczynają nim targać negatywne emocje, co burzy jego poczucie bezpieczeństwa. W tym wypadku, ich zdaniem, dzieci, które dostały klapsa lepiej radziły sobie z sytuacją, bo były świadome, co zrobiły źle, przepraszały i tuliły się do rodziców od razu. Wniosek był taki: klapsów nie należy stosować, jako metody wychowawczej, ale należy karę dziecku nakładać od razu (np. nabroiło w przedszkolu to od razu po wyjściu, jeszcze zanim dojdziemy do auta, mówimy mu co zrobiło źle i dlaczego dziś ma szlaban na tableta) i być w niej konsekwentnym.

        • Kurwa, ale głupoty.
          Ty czytałaś artykuł amerykańskich naukowców zapewne, do tego przeprowadzony w bardzo ograniczony sposób (albo kara od razu, albo kara później to nie są wszystkie opcje), ja polecam badania i książki naukowców, którzy piszą o tym, jak wychowywać dzieci bez karnego jeżyka, szlabanów na tableta i chłosty. Serio.

          • Na pewno przeczytam, ale wątpię, że przekona mnie wychowywanie bez kar. Wiadomo, najlepiej jest zmienić przekaz na taki pozytywny, ale za dobre sprawowanie należy się nagroda, a za złe kara. Jak pracujesz i spóźniasz się notorycznie do pracy, to też czeka cię kara w formie zwolnienia albo potrącenia pieniędzy wypłaty, chociaż wszyscy menagerowie mówią, że lepiej jest motywować pracownika na różne sposoby i zachęcać do pracy niż karać. Ale jak szef z tobą rozmawia pięć razy i mówi: „Nie spóźniaj się”, a ty to olewasz, to nikt nie pogłaszcze cię po głowie i powie: „No w porządku, w sumie dokończyłeś projekt na czas, więc nic się nie stało”. Prawda jest taka, że teorii o dobrym wychowaniu dzieci są setki i naukowcy wciąż wchodzą w polemikę. I za 100 lat okaże się, że dotychczasowe wnioski były błędne i lepiej na dzieci wpływa taka a taka metoda. Po prostu wspominałam o badaniach, bo ktoś takie przeprowadził i doszedł do takich a nie innych wniosków. Ktoś inny pewnie to przeczytał i stworzył teorię, o której mówisz: „Nie karać”. A pewnie jakbyśmy pogrzebali głębiej to znaleźlibyśmy kolejnych naukowców, którzy powiedzą: „Jednak karać, ale słusznie i z głową”. I tak w kółko.

          • No jasne.
            Ja i tak mam pogląd, że najczęściej jesteśmy takimi samymi rodzicami jakimi byli nasi rodzice, tylko ewentualnie zmieniamy jakieś szczegóły – to, co nam uwierało jako dziecko w mamie czy tacie.

          • I pod tym zdaniem mogę się podpisać. :) Zgoda na 100%.

          • AfterKorpo

            Czyli idąc tym tokiem myślenia zamiast iść na dywanik o 12 w sprawie spóźnienia po godzinie 8 wolałabyś o 8:15 dostać solidnego I bolesnego klapsa przy wszystkich pracownikach? Nie targałyby do 12 Tobą negatywne emocje I wiedziałabyś za co jest kara. I nie mów, że to co innego. Dziecko też jest człowiekiem (surprise!) i klaps też spprawia mu ból i też czują upokorzenie po karze cielesnej, do tego zadanej przez najbliższą osobę. Czytałam książkę (nie napisaną przez amerykańskich naukowców, ale przez ofiarę przemocy w rodzinie, więc bardziej wiarygodną, bo jak opracowuje się często wyniki badań wie każdy kto musiał je robić) i to, że dziecko po klapsie ( w tamtym przypadku po okrutnym akcie przemocy) przytula się do rodzica nie oznacza, że uważa, że wszystko jest już w porządku, ale czuje się tak bardzo zagubione, że potrzebuje bliskości każdego, nawet własnego oprawcy.

          • Mam dla ciebie niespodziankę: dziecko to też człowiek, ale nie myśli jak dorosły, więc przykład z pójściem na dywanik nie jest trafiony. Dorosły jest w stanie zrozumieć i powiązać fakty dużo łatwiej niż dziecko bez względu na odstęp czasu. Oczywiście zależy od wieku dziecka. Surprise! Dziecko to nie jest mały dorosły, tylko dziecko.
            Posłużyłam się przykładem, który poznałam osobiście. Ty znasz inny. Super. Mnie zależało, żeby tym przykładem pokazać, że nie ma jednego złotego środka na jedyną i słuszną metodę wychowawczą dzieci, skoro naukowcy sami się między sobą o to kłócą.

          • AfterKorpo

            Ja nie opowiadam się za żadną słuszną metodą wychowawczą, uważam, że podejście do dziecka powinno być dostosowane do każdego dziecka indywidualnie, każdy z nas ma inny charakter, jak rodzice zamiast obserwować potrzeby swojego dziecka patrzą na to jak każa robić im to naukowcy to good luck. Ale nawet jeśli…w moim mniemaniu klaps nie wpisuje się w żadną metodę wychowawczą. Nie ma dla mnie znaczenia, czy klaps dostanie dziecko 2 letnie (które zrozumie tylko to, że ból zadała mu ukochana osoba) czy 5 letnie, które dodatkowo będzie świadome, że to upokarzające. Znam dzieci, ktorych rodzice zamiast tłumaczyć dają klapsy i widzę, że dają im je notorycznie, bo zrozumienia brak. Znam też dzieci, którym tłumaczy się co im wolno, a co nie i posłuch jest. Moje dwuletnie dziecko zna już zasady panujące w domu i nigdy nie musiałam uciekać się do klapsa. W żadnym wypadku nie próbuję robić z siebie mamy idealnej, jestem świadoma, że mam bardzo grzeczne dziecko, nie wiem ile w tym charakteru, a ile mojej konsekwencji. Zgodzę się z Tobą na pewno, że najważniejsza jest konsekwencja. Mam tylko jedno pytanko na koniec dyskusji – to co wg Ciebie czuje dziecko, które dostaje klapsa zamiast wyjaśnienia (piszesz, że nie myśli jak dorosły, więc zakładam, że wiesz)? Możesz opisać w zależności od wieku, o tym też wspominasz.

    • To tak jakby powiedzieć, że przeczytanie książki nie zapewnia znajomości ortografii. No nie zapewnia, ale lepiej czytać, niż nie czytać, nie?

  • Maciej Cąderek

    Wbrew pozorom nie da się jednoznacznie powiedzieć, że klapsy są złą metodą wychowawczą. Zależy co chcemy osiągnąć, jeśli ważniejszy niż dobro dziecka (pojęcie względne) jest dla nas święty spokój to klapsy są jak najbardziej logiczne.

    • No ale wtedy to nie jest metoda wychowawcza, tylko metoda zastraszenia dziecka, żeby mieć święty spokój.

      • Maciej Cąderek

        Jeśli jedyny powód to święty spokój to zgoda.

    • Konrad Norowski

      Jeśli ktoś ceni święty spokój wyżej niż dobro dziecka (nawet względne) to nie powinien mieć dzieci. Simple as that.

      • Maciej Cąderek

        No fajnie, ale to myślenie życzeniowe – różni ludzie mieli, mają i będą mieć dzieci.

        • AfterKorpo

          czyli coś na zasadzie: Cześć, jestem Beata, biję swoje dzieci, bo ich nie chciałam, więc mam do tego prawo. Dobrze zrozumiałam?

          • Maciej Cąderek

            No nie bardzo.

          • AfterKorpo

            a jak?

          • Maciej Cąderek

            Chodziło mi o to, że mówienie, że ktośtam nie powinien mieć dzieci nic nie wnosi do dyskusji – jałowe stwierdzenie, niemożliwe do wyegzekwowania. Twój komentarz wydaje mi się co najmniej dziwny. Próbujesz mnie atakować za coś czego nie powiedziałem. Nieładnie.

          • AfterKorpo

            ej, ja nikogo nie atakuję, wypraszam sobie :-) Zadałam pytanie, bo tak interpretowałam Twoją wypowiedź. Zgadzam się z Konradem, decyzja o macierzyństwie powinna być bardzo głęboko przemyślana. A fakt, że ktoś ma dziecko nieplanowane, czy ma inną nieciekawą sytuację nie daje mu prawa do bicia go. Nawet doraźnie.

          • Maciej Cąderek

            Nadal nie mam pojęcia jak z moich wypowiedzi wyciągasz wniosek, że jak ktoś nie chciał dziecka to ma prawo je bić. Typowy straw man.

          • AfterKorpo

            ok, niech będzie :-)

    • „nie da się jednoznacznie powiedzieć, że klapsy są złą metodą wychowawczą” – ależ da się, spójrz:

      Klapsy są złą metodą wychowawczą.
      Serio.

      • Maciej Cąderek

        Brawo.

        • Musiałem, inaczej ta wypowiedź byłaby przerażająca. Wiesz, to coś w stylu „nie da się jednoznacznie powiedzieć, że przypierdolenie komuś jest złym sposobem na dyskusję”. Klapsy są dobrym sposobem na osiągnięcie świętego spokoju, o którym piszesz. Ale co to ma wspólnego z wychowaniem?

          • Maciej Cąderek

            Moja wypowiedź nie była w przeciwieństwie do Twojej wartościująca – „zła” w moim komentarzu oznacza „nieskuteczna”. To, że klapsy uważam za zło to zupełnie inny temat. Tekst wyśmiewał „logikę” osób bijących dzieci (a przynajmniej takie odniosłem wrażenie czytając podsumowanie) wiec się do tego odniosłem.

          • W takim wypadku – OK. Ale jeśli już mamy przykładać taką wagę do słów: klapsy być może nie są złą metodą. Ale z pewnością nie są wychowawcze.

  • Smutne jest to, że są na tym świecie ludzie, którzy te 7 punktów uważają za słuszne. Haniu fajny sposób na napisanie o problemie bicia dzieci.

  • dobrymjud

    Przekonałaś mnie, szkoda, że nie mam. Biłabym!

  • Normalnie daję bana za linki, ale to link do mnie. Jestem zagubiona.

  • Mnie chyba za mało lali w dzieciństwie ale fakt ani ojciec ani matka na siłownię nie chodzili. Teraz sport bardziej modny to można gówniarzowi lepiej i dokładniej przyłożyć.

  • Pingback: Nie masz dystansu - hania.es()

  • Krystian

    Ludzie którzy uważają te punkty za słuszne przekazują przemoc w rodzinie na następne pokolenie. Rodzice czasami nie myślą czy bicie sprawia ból. Pokażesz siłę… moim zdaniem ten punkt był najgłupszy w tej głupocie. Pokazywać siłę możesz kolegą z klasy lub na siłowni . Ale punkt nr. 7… chyba nawet przeciętny Kowalski zgodzi się że mną , że dzieci to nie niewolnicy. Odbiegające od tematu: mnie mama biła wszystkim czym się tylko dało. Paskiem, gałęzią, łapką na muchy, rurą od odkurzacza, kijem od miotły, a także policzkowała mnie :…(. Gdy przeglądałęm ten artykuł straciłęm wiarę w ludzi. A AUTORKA TO CHYBA CHORA PSYCHICZNIE.
    P.S. gdy oglądałęm ten artykuł popłakałęm się trochę:'(
    Znowu trochę do autorki: JEBNIJ SIE W ŁEB JĘDZO. dziecko ci możę kiedyś oddać w ten łeb tyle samo razy ile ty mu tak zrobiłaś. myślę że jeśli stosujesz się do tych rad jesteś bez serca.

    • Owszem, przemoc rodzi przemoc i widzę, że Ty doskonale się czujesz stosując tę psychiczną. Słowa „jebnij się w łeb jędzo” zdają się nie pochodzić od zrównoważonego człowieka.
      Przy okazji: bicie się z kolegami z klasy też nie jest w porządku.
      Polecam zapoznać się z definicją słowa ironia i nauczyć się ją wyczuwać, może się przydać w życiu.
      A o przemocy w rodzinie pisałam tu: http://www.hania.es/klaps/

  • Wesolegoallejuja

    Pani Haniu, mam wrażenie, że pochodzi pani z jakiegoś dziwnego środowiska. Nie wiem czy z patologii, czy z tzw patologii wykształconej, ale w każdym zdaniu, w którym ktoś przedstawia swoje stanowisko pani kontrargumentuje i ma chyba a jakieś psychiczne opory przed zaakceptowaniem zdania innego człowieka. Nie wiem czy wynika to z braku kultury, czy może była pani wychowana bezstresowo i nigdyie dostała pani zasłużonego wpierdol… od rodziców, czy może wręcz na odwrót.
    Proponuję udać się z problemem braku akceptacji zdania innych ludzi do jakiegoś specjalisty. Bo mam wrażenie, że z taką postawą wychowa pani tylko kolejnych tzw. „polaczków”, którzy będą uważać, że tylko ich zdanie się liczy.

    • Nie ma tu miejsca dla osób z takim myśleniem. Nie ma też miejsca na obrażanie mnie i dlatego też nie interesują mnie Twoje wrażenia.
      Nie ma czegoś takiego jak „zasłużony wpierdol” i nie mam zamiaru z tym dyskutować, bo jest to po prostu poniżej mojego poziomu. Nie widzę nic dziwnego i złego w tym, że nie akceptuję poglądów, które propagują agresję.
      Mam nadzieję, że wychowam Polaków (cudzysłów zupełnie niepotrzebny) pewnych siebie i świadomych swojej wartości, a nie muszących się dowartościowywać anonimowymi komentarzami w Internecie.

  • Sebastian Cyrek

    Ja tam lubię czasami dać w ryj z żelazka gówniakowi. Nie dość, że obiad to jeszcze zaspokajam moje sadystyczne potrzeby.

Przeczytaj poprzedni wpis:
dziewczyna zamyslona
Court: Zła kobieta

Dlaczego kobieta jest zła? Tak naprawdę powodów może być mnóstwo. Albo zero.

Zamknij