LUDZIE WYOBRAŹNIA

Autobus

ulica


Innej miłości już nie będzie.

Centrum Warszawy, czekam na autobus. Wczoraj, godzina szesnasta, pełno ludzi, wszyscy uciekają na obrzeża miasta do swoich norek, do domowego WiFi i luźnych dresów. Ci z korpo gotują się w niewygodnych koszulach, gimnazjaliści taszczą ciężkie plecaki z książkami od pszyry, jest też trochę przestylizowanych licealistów.

Tłum, tragedia, większość z nich pewnie już wyłączyła mózg (zakładając, że w ogóle mają co wyłączać) po całym dniu pracy i automatycznie, jak perfekcyjnie zaprogramowane roboty, wracają do siebie. Wszyscy z tą samą myślą przewodnią: byle już być w domu.

Gdzieś pomiędzy nimi ja. Kubek kawy w ręce, słuchawki na uszach, ruszam nogą w rytm Kooksów. Jest słońce, więc jest dobrze. Są oni wszyscy, więc jest źle. Nie lubię jeździć z ludźmi, w ogóle nie lubię ludzi, pieprzony autobus i pieprzona godzina szesnasta w poniedziałek. Parafrazując Żulczyka – nie jestem młodą, piękną duszą; jadę autobusem, bo nie mam na helikopter, bo nie wynaleziono, kurwa, teleportacji. Tak, tylko dlatego.

No i w końcu podjeżdża magiczny pojazd jak z Simsów, tylko wcale nie piętrowy i wcale nie na czas, więc w zasadzie wcale nie jak z Simsów. No ale jest, to ważne. Wszyscy się masowo wlewamy, tacy anonimowi i zwyczajni. Staję na tym zajebistym kółku w środku, wyjmuję Kundelka, opieram się. Nagle oni znikają, a ja czytam sobie książkę o seksuologii i nic poza nią i śpiewającym Pritchardem mnie nie interesuje. Tak mam spędzić kolejne dwadzieścia minut, doczłapać do domu i usiąść do maili i komentarzy, których wczoraj narosło na blogu jak grzybów po deszczu, z czego jestem dumna, bo okazało się, że jesteście fajniejsi niż myślałam.

Coś jednak poszło nie tak, bo The Kooks skończyli grać. Nie chciało mi się wyjmować telefonu, więc stoję tak sobie i zaczynam słyszeć rozmowy współpasażerów. A szczególnie jedną. Zaciekawiona tym, kto jest nadawcą tych słów, kieruję wzrok trochę w bok i powoli, od stóp po sam czubek głowy sprawdzam osobnika.

Buty – czarne prostokąty. Jak pudełka po lodach, tylko że sznurowane. Grube, wysokie, męskie, toporne. Takie jak ma typowy proboszcz albo pan, który wcale nie jest menelem, ale jakoś tak się, ojej, złożyło, że jego miejsce zamieszkania to dworzec centralny.

Dalej spodnie. Jest kancik, elegancja Francja, ale szare, przydługie, podeptane na nogawkach, zmechacone. Niby gwiazdka lansbans gwiazdka, wiadomo, no ale jednak nie do końca. Powoli podnoszę wzrok, a tu sweter. No sweter, co myślicie jak to czytacie, nic wielkiego, co tu dużo mówić. Jak u Janusza czy innego Zbyszka. Trochę za duży, trochę jakby z tej sterty ubrań z krzesła, że jeszcze nie do prania, ale już nie do szafy, trochę taki jakby zmęczony życiem, że gdyby ten sweter był człowiekiem to chodziłby o kulach. No a na ten sweter kurteczka, typowa wiatrówka, kolor khaki. Jakby właśnie w tej chwili w naszym autobusie ktoś oznajmił, że zaczyna się wojna to mógłby się nią okryć i udawać krzak, żodyn by się nie skapnął, taka była khaki.

Wtem, twarz. Stara, cała w zmarszczkach, ciemna. Nie, że murzyńsko ciemna, ale to, no wiecie, taki człowiek brudny starością, rozkładającymi się komórkami i szarym mydłem stosowanym raz na dwa dni. Taki typowy dziadek, który palił osiemdziesiąt dwa lata swojego życia, co daje jakieś osiemdziesiąt dwa procent.

Zdziwiona słucham, jak kończy zdanie, które rzuca w kierunku kolegi – na oko identyczny tylko niższy i z ciemnoniebieską kurtką, ten mógłby być co najwyżej jeziorem, na krzak to się ni chuja nie nadawał:

– No i wiesz, ja kochałem ją jak diabli, trzymałem za rękę jak odchodziła, to była moja miłość życia i innej już nie będzie.

Serce zabiło trochę szybciej.

A za chwilę znów zagrali Kooksi, nastolatek z irokezem pociągnął mi z bara, a kobieta w marynarce krzyknęła do telefonu „pamiętaj o ziemniakach!”.

Życie.

  • A w tym tłumie taka piękna, prosto od serca miłość zanika…

  • Marta

    Rzucę sloganem, ale czasem warto się zatrzymać na chwilę i posłuchać. Na 80% usłyszymy jakiś bullshit, ale bywa, że trafi się inspiracja.

    • 80% to całkiem optymistyczna wersja, ale fakt. Staruszki i dzieci potrafią być wkurwiające, ale czasem przypadkowo powiedzą coś, że trafi. Mocno gdzieś tam pod lewe żebro.

  • Hmm, to o mnie, za jakieś bardzo, bardzo dużo lat.

  • Tak sobie pomyślałam, że życie pełne jest takich autobusowych historii.
    Dla mnie jedna minuta znaczy zupełnie coś innego, niż dla tego gościa w kurtce khaki.

    • Był nawet taki cytat, że dla Ciebie to minuta, a dla mnie parszywe, pierdolone 60 sekund.

  • Konrad Norowski

    Łał. Jak czytam Cie codziennie to tego nie widzę, ale dziś zauważyłem jak duży postęp w pisaniu zrobiłaś od kiedy zacząłem czytać bloga. Szacuneczek&tęcza!

    • Dzięki Konrad, miło to czytać! Jednorożce! <3

      • Konrad Norowski

        Nadal nie wiem jak Ty to robisz że „przyciagasz wydarzenia „.

        • Ja też nie, ale tu akurat nic specjalnego się teoretycznie nie działo. W dobrym momencie Spotify mi padło, ot co.

          • Konrad Norowski

            Chyba też poszukam takich dobrych momentów, póki co to spotykam wściekłe babcie i panów żuli o niezwykłej kompozycji zapachowej. Chyba robię to źle.

  • serce się łamie trochę. ostatnio zepsuły mi się słuchawki, to też mogłam posłuchać co tam ciekawego w transporcie publicznym. między innymi, jakaś dziewczynka chciala opowiadać mamie o swoich marzeniach, a ona się wkurzała, bo chciała czytać książkę. ciężko było mi nie wybuchnąć śmiechem, jak powiedziała jej, że jej marzeniem jest założenie firmy typu AXA, tylko że ma się nazywać „HAJSO” i w logo ma być penis, bo to przyciąga ludzi. ta dziewczynka miała z 8 lat xD

    • Hahah, to dobra historia! Tak, dzieciaki w ogóle są świetne w takich gadkach, też lubię podsłuchiwać pod przedszkolem.

  • Autobus, metro, pociąg, tramwaj.

    Codziennie miliony zwyczajnych, ludzkich spraw koliduje ze sobą w komunikacji miejskiej. Niemożliwe, żeby każda z ziemskich istot była nastawiona neutralnie do sytuacji, w której się znajduje. Wszyscy coś sobie zawsze myślą.
    Wyobraź sobie, że kobieta stojąca naprzeciw jedzie do domu z zakupami, bo jej dziecko ma grypę. Spójrz na tego gościa po lewej, jedzie zasępiony. Dlatego, że jest pieprzonym gburem? A może dlatego, że musiał dwa dni temu pochować swoją matkę? A ten podekscytowany nastolatek pod oknem? Być może jedzie do swojej koleżanki, żeby pierwszy raz w życiu doprowadzić kobietę do orgazmu. A ten gość w garniturze może właśnie w tej chwili ciężko rozmyśla nad stworzeniem nowego wynalazku rewolucjonizującego ludzkość.

    A ty… ty po prostu się na nich gapisz.

    :)

    • Od dziecka tworzę nieznajomym historie, wyobrażam sobie w jakim momencie życia są. Świetna sprawa i uświadamia, jak bardzo nie ma się pojęcia. Pamiętam, po lekcjach w podstawówce siadałam w parku i zastanawiałam się, co u tych wszystkich ludzi się dzieje aktualnie. Czad.

  • Karolina Ginowicz

    Gęsia skóra na całym ciele a niby tylko taki tekst o życiu. Dzięki

  • Wera

    Komentuję, żebyś wiedziała, że Cię uwielbiam i podziwiam za to jak w tak bardzo krótkim czasie, wiele osiągnęłaś na blogu. Sama kilka blogów w życiu miałam, żaden jednak nie został do teraz. Planuję jednak za kilka miesięcy stworzyć nowe miejsce dla siebie w tym internetowym świecie i wiedz, że jesteś jedną z osób, które mnie do tego inspirują! :D

    Pozdrawiam, Wera :*

    • Łoł, super, dzięki za komentarz! Jak coś to napisałam tekst „Jak zacząć blogować?”, może Ci się przydać na początek. :*

      • Wera

        Widziałam, widziałam :3 Z pewnością skorzystam ;3

  • Po jednej łezce na każde oko. Smutno mi się zrobiło, mimo że to takie piękne… Wybacz, ale nic więcej nie dodam.

    • Oja, chyba pierwszy taki komentarz na tym blogu. Dzięki!

  • Adam

    Na przystanek zajeżdża stary autobus, który już kilka lat temu powinien wylądować na złomie. Wsiadam, przepychając się łokciami przez kolejkę będącą zwykłym tłumem. Siadam na niewygodnym fotelu nie znajdując nawet miejsca na nogi. Obok siada stara, prychająca baba. Po prostu baba. Do tego obleśnie mlaska sztuczną szczęką. Gimbus z zawodówki zaciąga się e-papierosem, a jego koledzy puszczają disco polo z telefonów. I krzyczą przez całą drogę.
    Witamy na Krańcu Świata.

    *ma nadzieję, że to nie brzmi jak narzekanie*

    • Byłoby tak samo słabo, gdyby mi to Spotify nie padło. Albo gdybym nie miała Kindle. Wtedy jakoś świat znika (książki>rzeczywistość).

  • Mega wpis! :)
    Jeden z tych, po których nachodzi refleksja, że może to wszystko dookoła dzieję się za szybko, za dużo, zbyt nerwowo. I tak człowiek obiecuje sobie, że od jutra będzie żyć inaczej, że doceni drobne rzeczy i nie będzie się już wkurwiać na gderającą sąsiadkę z dołu i tego buca, co to miał dostarczyć paczkę ale sobie zapomniał.
    Ale jutro jakoś nic się nie zmienia.

    • Dzięki!
      Bo to trzeba od dzisiaj, od teraz. :)

  • Słuchasz The Kooks!
    O tak, o tak! :)

    • No wiadomo! Ale najbardziej lubię ich słuchać właśnie w taką pogodę jak teraz. Są zespoły, które po zimie idą u mnie w odstawkę, a zawsze wchodzą na tapetę Kooksi. W ogóle, ja jestem jakoś mocno stymulowana pogodą, i książki, i muzyka, i kolory ubrań, wszystko u mnie zależy od tego, gdzie aktualnie znajduje się słońce. : )

  • AdkaZ

    Dostąpiłam tego zaszczytu i przeczytałam ten post wczoraj na fb :D
    Jesteś niesamowitą osobą, Twój blog śledzę od samego początku. Wydaje mi się, że jesteś można powiedzieć „głosem pokolenia”, bo wraz z moimi znajomymi- którzy także bacznie obserwują poczynania Hani Es- zawsze mamy takie samo zdanie(serio, nie ma tekstu, z którym byśmy się nie zgodzili i to nie jest naciągane – żeby wyszedł ładny komentarz :P).
    *teksty-w-gwiazdkach-najlepsze-u-Hani*

    *mój-pierwszy-komentarz-na-Twoim-blogu*
    *skomentowałam-i-życie-poznałam*

    • O, to Ci się udało jak chyba czterem osobom. Taki teaser dla wybrańców, a co tam!
      Dzięki za miłe słowa, fajnie, że jesteś od samego początku, najs! Co do „głosu pokolenia” to chyba niezła przesada, ale i tak spoko czytać takie rzeczy. :) Dostaję czasem informacje, że na przerwach w liceum całe klasy omawiają moje teksty i to supermiłe, haha. :)
      Pozdrów znajomych!
      *i-spoko-że-się-ujawniłaś-chociaż-po-pół-roku*
      *a-poza-tym-zajebiście-że-w-gwiazdkach*
      *kurde-fajnych-mam-tu-ludzi-i-jeszcze-umiejo-pisać-w-gwiazdkach*
      *najlepsze-Żabki-Hani-Es-turbonajs*

  • Na początku mojej przygody z dużym miastem i z komunikacją miejską zakładałam słuchawki, które odcinały mnie od ludzi. W kapturze, w okularach i z słuchawkami zamykałam się w swoim świecie, nie zwracając uwagi na świat i ludzkie historie, które można spotkać gdzieś po drodze. Pewna starsza pani dyskutantka, której chciałam ustąpić miejsca ściągnęła ze mnie słuchawki na zawsze. Mijamy codziennie setki ludzi, nie chcemy ich widzieć, a każdy z nich ma swoją historię. Chwila obserwacji, chwila rozmowy daje tak dużo życzliwości.

    • Często, ale nie zawsze. Czasem właśnie wylewa się z nich głupota, zło i absolutny debilizm.
      Dlatego lubię też usiąść ze słuchawkami i patrzeć na ludzi, wyobrażać sobie w którym momencie życia są, co i dlaczego robią, jak się czują, skąd się wzięły te emocje na ich twarzach. A to dlatego, bo moje wyobrażenie o innych często przerasta realia o milion poziomów. Fajnie sobie czasem wymyślić swoje wersje. Od dziecka tak robiłam; już w podstawówce, pamiętam, włączałam na słuchawkach Sonatę Księżycową (sic!) i tworzyłam swoje wizje żyć przechodniów. Z tamtego czasu też mam wiele barwnych historii, może kiedyś je opiszę, o!

  • krotkiporadnik

    Haniu, jak przyjadę do Warszawy, to na chwilę wyłączysz niechęć do ludzi i pojedziesz ze mną gdzieś na (uwaga) LANCZ? :)

  • Katarzyna Waraksa

    Też zawsze jakoś zamykam się w sobie i mam gdzieś wszystkich ludzi wokół, zamknięta na ich historie, a przecież chcemy czy nie, żyjemy obok siebie. Jakbym nie miała siły na interakcję z kimś, kogo nie znam, jakbym się bała. Często się nad tym zastanawiam i dochodzę do wniosku, że to przez lenistwo, po prostu tak wygodnie nie ściągać tych słuchawek i słuchać tylko tego, co przyjemne i proste i tego, co samemu się wybierze ;o

    • Jasne, że to prostsze, wygodniejsze, ale też często dobre dla nas – ludzie dookoła to w 90% debili. No ale tak, tracimy szanse na te 10%.
      Jak to widziałam na jakimś plakacie – nie rozmawiaj z nieznajomymi, bo jeszcze kogoś poznasz.

      • Katarzyna Waraksa

        No, ten tekst trafił w punkt, podobnie jak „czytanie może zaszkodzić twojej ignorancji” – mój ulubiony :v A ludzie bywają jak książki no i to jest trudne, bo trafia się na nich tak bardzo losowo.

  • Autobusy to najlepsze miejsce do obserwacji ludzkich zachowań, przypadłości, problemów. W większości są to właśnie rozmowy o ziemniakach, ale można też wychwycić słowa, które chwytają za serce.

  • Wysiadasz z autobusu i (jeśli kogoś kochasz, ktoś czeka na Ciebie w domu) myślisz całą drogę co mu powiesz, jak wyrazisz miłość, która jakby w Tobie narosła po usłyszeniu tego zdania. Ale… wchodzisz po drodze do sklepu, spotykasz sąsiadkę na schodach, odbierasz telefon. I tylko od Ciebie zależy czy zapomnisz o tym dreszczu, który przeszedł Ci przez ciało w autobusie, czy stanie się Twoją inspiracją. Pamiętaj. Tu i teraz!

    • Woah, ale mi dałaś zastrzyk na wieczór! :) Pamiętam!

  • „Są oni wszyscy, więc jest źle. Nie lubię jeździć z ludźmi, w ogóle nie lubię ludzi (…)”

    Kurdeż, wzięłaś i z ust mych korali mi to wycióngłaś. Inna rzecz, że mając wybór, korzystam z tego luksusu – jak zimno i mokro to samochód, jak pięknie (tak, jak dziś rano) to rower. Zbiorkomu nie lubię, używam jedynie w ostateczności i zazwyczaj jestem wściekły.

    Ale historia świetna. Scenka… nie wiem, nie umiem określić, ale cholera no, niezwykła. I jednocześnie zwykła. Ktoś kochał, kocha nadal, ktoś, kogo nie potrafimy pojmować w takich kategoriach, ale on czuje, i to cholernie mocno.

    I dzięki za Kooksów. Nie jestem na czasie, najnowsze, czego słucham, to Muse (a oni pierwszą płytę nagrali w ’99 roku, czyli wtedy, gdy u nas jeszcze rejestrowało się samochody na czarne blachy, kurdeż, chciałbym mieć auto na czarnych, a miałem kiedyś), wolę starsze granie, ale wyszukałem, żeby zobaczyć, czego słuchają Młode Blogerki. Kliknąłem w pierwszy link na YouTube’ie z brzego. Naive.

    O kurdeż. Znam. I lubię. I nigdy nie wiedziałem, co to.

    Ależ to fajne.

    Dzięki, naprawdę dzięki! Więcej muzyki do słuchania. #najlepiej

    • Dzięki za ten komentarz! Tak, to było coś zwykłego, codziennego, a jednak niezwykle chwyciło.

      Szykuje się jeden materiał z muzyką, stay tuned. :) A na dziś – może Arctic Monkeys?Albo Mumford & Sons?

      • Mumfordów słucha moja Wybranka, Arktyczne Małpy nigdy mi nie podeszły. A teraz zapuszczę sobie raczej coś z „moich” rzeczy, coś starego. Albo progresywnego. O, wiem. Porcupine Tree będzie jak znalazł.

  • Pingback: Blue Coaster33()

  • Pingback: watch movies online()

  • Pingback: stream movies()

  • Pingback: Blocked Sited in Dubai 2015()

  • Ania Biernacka

    Akurat dzisiaj czytałam ten tekst po raz kolejny i, kurczę, chyba jeden z lepszych na blogu. <3 Wzruszam się się za każdym razem, no.

  • ANDZIAG

    Świetna lektura na wtorkowy, przygnębiający, listopadowy wieczór

Przeczytaj poprzedni wpis:
macbook iphone dl praca
Nie komentujesz? Nie znasz życia

Od jakiegoś czasu bardzo dokładnie obserwuję zachowania internautów. W końcu się zebrałam i dziś biorę pod lupę sprawę komentarzy.

Zamknij