LUDZIE

Co ateiści mają robić w święta?

obchodzenie swiat


Gdy mówię, że jako ateistka obchodzę święta, jestem nazywana hipokrytką. No dobra, to co robić?

To podejście „niewierzący nie powinni świętować w Boże Narodzenie i Wielkanoc!” jest całkiem powszechne. Moim zdaniem jest też zajebiście idiotyczne, no ale dobra. Ja do każdej sprawy staram się podchodzić ze zrozumieniem i zastanawiam się jakie są kontrargumenty do moich poglądów.

No wiecie, żeby się nie zamykać na jedno myślenie – bo może to ja się mylę i jednak geje powinni być mordowani, a kobietom prawa się nie należą. Wiadomo, że i tak wychodzi na moje, ale przynajmniej nie mogę sobie zarzucić, że nie próbowałam ich zrozumieć, nie?

Tak więc dzisiaj pomyślmy chwilę razem z tymi katolskimi oszołomami i hejterskimi debilami, którzy zawsze walczą i nie pozwalają ateistom dawać sobie prezentów pod choinkę i jeść jajka na Wielkanoc – co mamy robić w święta?

odciąć się od rodziny

Prawie każdy ateista ma w rodzinie katolików. Dlatego nasz dialog powinien wyglądać tak:

– Zapraszam Cię do nas na święta.

– Spierdalajcie!

zapomnieć o tradycjach

Dobra: za dzieciaka jasne, że chodziliśmy ze święconką albo na pasterkę, bo babcia brała za rękę i było fajnie. Ale kiedy dorośliśmy i przeszliśmy na niewierzącą stronę mocy – już nam nie wolno. Bo nie. Nawet jeśli mamy z tym wydarzeniem fajne wspomnienia – sorry. Nawet jeśli to dla nas tradycja taka, jak stawianie świeczek na torcie – nie do końca wiadomo po co, ale to się robi i jest super – nie można. Koniec z tradycjami dla ateistów!

jeść normalnie

Ej, mazurek jest związany ze świętami, tak samo jak jajka. Nie ma obfitego śniadania i pięknie zastawionego stołu. Wybierasz życie bez boga – wybierasz życie bez jedzenia tradycyjnych potraw!

pracować

Katolicy mają wolne, bo ich ziomek Jezus zmartwychwstaje, to logiczne. Ale jeśli go specjalnie nie lubicie i nie chcecie świętować z nim drugiego życia – nie ma opierdalania się, do roboty!

nie oglądać telewizji

Jak pewnie wiecie, na okres świąt stacje telewizyjne wykładają trochę hajsu i puszczają lepsze filmy niż zazwyczaj. Wszystko dlatego, że ludzie mają wolne i siedzą w domach. No okej, zgadza się, ale halo – ateiści korzystają z tych dóbr bezprawnie! Nie powinni mieć wolnego, więc i dobre filmy w telewizji nie są wtedy dla nich. To nie fair!

nie kupować

Kolejna rzecz związana ze świętami – promocje. Wielkanocne to pikuś, ale w grudniu tańsze jest prawie wszystko! No i co, czy to należy się niewierzącym? Czy to dla nich wielkie szyldy i kuszące rabaty? Nie! Żeby być fair nie powinni nic kupować na wyprzedażach.


Pomóżcie! Jeszcze jakieś pomysły co my, źli i niedobrzy ateiści, mamy robić zamiast pełnego hipokryzji obchodzenia świąt?

  • Wesołych Świąt Haniu! :)
    To czy jesteś wierząca czy nie nie zmienia faktu, że można się cieszyć z czasu spędzonego z rodziną. Nie da się w końcu ukryć, że w tym zabieganym dzisiejszych świecie dwa chrześcijańskie święta – Boże Narodzenie i Wielkanoc nierzadko są jedynymi okazjami w roku, żeby zobaczyć się z bliskimi…
    …albo żeby odpocząć od codziennego życia i pracy nie biorąc urlopu ;p

    • Dokładnie, czasem się trzeba zobaczyć z rodziną, a to fajna okazja. :)
      Wesołych wesołych!

  • Ami

    Najlepiej to się zesraj.

  • Ola

    Moja Babcia, kobieta z dobrego domu, wykształcona, wychowana w poszanowaniu tradycji, w katolickiej rodzinie. Straciła wiarę w czasie wojny kiedy widziała jak Niemcy rozstrzeliwują ludzi w tym Jej ukochanego. Do swojej śmierci pilnowała tradycji Świąt w rodzinie. Tak wychowała dzieci i wnuczkę ;-) Hipokrytka jedna!!!
    Nie wiem co jeszcze dodać bo jestem głodna. Zaraz jedziemy do Mamy na nie należne nam śniadanie Wielkanocne, ba… podzielimy się jajkiem i złożymy sobie życzenia!!!!!!!!
    Nie wiem czy będziemy korzystać z dobroci świątecznego programu tv bo z nadmiaru czasu (dzięki Jezu!) wreszcie chcę coś poczytać!!!
    A w ogóle to ja lubie każde święta bo lubię tradycję a problem z ateistami obchodzącymi święta mają tylko i wyłącznie katolicy. No cóż, to życzę Im żeby się nie przejmowali, a my sobie jakoś poradzimy :-))
    Wesołych Świąt:-))

    • Nie fair!!!1
      I tak, najczęściej to właśnie waleczni katolicy mają taki problem z świętującymi ateistami. Trochę dziwne. :)
      Wesołych!

  • Maciej Cąderek

    „Wybralas życie bez boga” bo wg Biblii „geje powinni być mordowani a kobietom prawa się nie należą”?

    • Nie nie, to ogólnie – „do każdej sprawy staram się podchodzić ze zrozumieniem”. To inne poglądy, z którymi się nie zgadzam.

      • Maciej Cąderek

        Uf, a już się przestraszylem, że „jesteś obrażona na Boga”. Rozgrzeszam;)

  • Świąteczny Karawan

    Po nagłówku miałem nadzieję na sensowny post, bo zapowiadało się pysznie. Też myślę, że święta to raczej tradycja niż kościelny kult i ateiści spokojnie mogą brać w tym udział. Fajnie byłoby poczytać o tym coś więcej. Ale nie, niee, wchodzę, a tu tylko bardzo prosto napisane (nawet nie napisane, bo do tego trzeba przemyśleć co się nastuka – tutaj to wręcz rzucone) przykłady z ironicznym komentarzem. Przeczytałem, bo wypada dać szansę i… zmarnowałem parę minut świąt.
    Dziękuję bardzo za to i życzę radosnych, spokojnych świąt oraz lepszych postów w przyszłości. Nie poddawaj się, kiedyś napiszesz coś mądrego i zasłużysz na popularność :)

    • Maciej Cąderek

      Kolejne dwie minuty zmarnowales pisząc komentarz. Jak masz hejtowac to już lepiej zjeść barszczyk – nie wyjdziesz na buca.

  • Co mają robić? Cieszyć się rodzinną atmosferą i czasem spokoju… jak wszyscy. :) Wesołych i spokojnych. Spokojnych przede wszystkim :)

  • Nie zapominajmy też o dzieciach. Jestem ateistą, ale też ojcem. Dlaczego moje przekonania religijne mają pozbawiać mojego syna radości świąt? To dzieci mają z tego największą radochę. Mam nie kupić dziecku prezentu pod choinkę? Ludzie mogą mnie uważać za hipokrytę, ale nawet jeżeli nie obchodzę świąt bo sam nie czuję takiej potrzeby to robię to dla bliskich, dla dzieci.

    • Racja, dla dzieciaków mega frajda – niezależnie od tego, czy chodzi o Jezusa, czy o tradycję – nie ma powodu, by im to odbierać. :)

  • A ja zamiast komentować napiszę Ci po prostu Wesołych Świąt spędzonych w rodzinnej i miłej atmosferze. Wesołego królika, jajka w sumie też i dużo uśmiechu w te święta :)

  • Ja czuję się trochę nieswojo, gdy ktoś bezpośrednio składa mi życzenia z okazji Wielkanocy. Na szczęście w tym roku nie poczuję dyskomfortu przy rodzinnym stole, bo jestem właśnie w drodze do Niemiec :)

  • Haniu, czy Ty linkujesz ten tekst w tym tekście? Niezła incepcja :)

    Jestem katolem, taka się urodziłam, a w zasadzie ochrzciłam. Szczerze przyznam, że nie przepadam za tego typu tekstami, bo czuję się odpowiedzialna za „oszołomskich katoli”. Nie mam problemu z tym, co ateiści robią w Wielkanoc czy tam w Boże Narodzenie, bo to nie moja sprawa. Najlepiej niech będą szczęśliwi, bo to fajny czas.
    I dlatego nie chcę być pakowana do tej wielkiej paczki z niepostępowymi chrześcijanami, bo przecież ateizm wcale nie wyznacza wyższego poziomu czy tam cywilizacji. Po prostu inny wybór, a w końcu wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.
    Pozdrawiam serdecznie!

    • O, gdzie?

      Czegoś nie rozumiesz – ja mówię o katolach oszołomach, którzy mają problem z świętującymi ateistami. Serio, mam gdzieś to, kto w co wierzy i uważam za mocno absurdalne, by wtrącać się komuś na klęcznik. Nie obrażam wierzących, obrażam debili.
      Jest wiele oszołomów wśród katolików i wśród ateistów. Wśród wege i wśród mięsożerców. Wszędzie. Wkładanie ludzi do jednego worka jest gruubym uproszczeniem i wcale tego nie robię. :)

      • Nie no, chyba całkiem rozumiem :). Ciężko być odpowiedzialnym za całe grupy, ale inaczej jest jednak z wegetarianami, bo nikt Was nie spisuje, nie jesteście z założenia „wspólnotą”. Trochę słabe jest to, nawet nie w kontekście Twojej wypowiedzi, że takimi twarzami grup zostają często osoby, które najgłośniej krzyczą, a wcale nie przedstawiają tego, co reszta ma do powiedzenia.
        W sumie Karolina w swojej odpowiedzi fajnie wyjaśniła, to co również mi leży na sercu. Wiadomo, że w każdej grupie są ludzie porąbani, bo po prostu ludzkość nie jest idealna. A jednak łatwo się wyczulić, bo często spotyka się takie komentarze, że wszystko co złe to Kościół, a najgorszą grupą społeczną są katolicy.

        PS Zawsze mi się zdawało, że ta telewizja właśnie nie nadaje nic ciekawego, spełniając społeczną funkcję łączenia rodzin w świąteczny czas. :)

        • Jesteśmy spisani w grupie na Fejsie, to już całkiem sporo. :D Mam wrażenie, że analogia wege do religijnych jest dość okej, bo to podobnie waleczne grupy i podobnie łączą spoko nieinwazyjnych ludzi i oszołomskich pojebów.
          A co do tego, że co złe to Kościół – nie przesadzajmy, aż tak nie jest. :) Ale cóż, wyraziste jednostki pompują wizerunek, nie poradzisz – dokładnie tak samo jak u wegeludzi. Tylko po co się tym przejmować, lepiej robić swoje. Nie jesteśmy za nikogo poza nami samymi odpowiedzialni.

          P.S. no co Ty, najlepsze filmy lecą zawsze w święta! Poza tym społeczna funkcja telewizji… meh. Piniendze się liczą. W święta ludzie mają czas, więc wykorzystuje się ich do zdobywania hajsu na oglądaniu, wiadomo.

          • A faktycznie, grupy na fejsie – punkt dla Ciebie :).

            I to chyba najlepszy wniosek z tej dyskusji. Ty możesz być super – pozytywną wege, a ja w porządku katoliczką. A im więcej takich „lepszych twarzy” tym będzie się nam żyło fajniej – w końcu w założeniu wszyscy powinniśmy być w porządku ludźmi.

            Aaa! Biedna telewizja. Nie pomogłam jej w zdobywaniu hajsu, podła ja. Chociaż może zdążę się jeszcze poprawić.

          • Yeah, bądźmy wszyscy fajni, to dobry wniosek. :)

    • I nie czuj się odpowiedzialna za oszołmskich katoli tylko dlatego, że wierzysz w to samo. To słaby powód, żeby się tak obciążać.
      Gdybym ja się czuła odpowiedzialna za te wegepojeby, których jest całkiem sporo, to próbowałabym popełniać samobójstwo codziennie, serio.

  • Karolina

    Pierwsza sprawa:
    1. Oceniając gejów, prawników, lekarzy, księży, blogerów, tancerzy, nauczycieli i wszystkich, absolutnie wszystkich nie powinno się ich wrzucać do jednego worka, nie sądzisz? Z całą pewnością, w każdym z tych środowisk, można znaleźć wielu ludzi fajnych, NORMALNYCH oraz wielu dziwnych, nienormalnych itd itd wiele określeń tu pasuje. Podsumowując, nie sądzisz że określenia ‚katolskie oszołomy’ są odrobinę nie na miejscu i uwłaczają wielu, fajnym ludziom? Tak samo moglibyśmy mówić o każdym innym środowisku religijnym/partyjnym itd itd.

    2. Należy odróżniać katolików, od ludzi którzy się po prostu w nich wmieszali. Tak jak w każdym środowisku jest ktoś, kto po prostu znalazł się tam i psuje robotę reszty. Wiesz jak zachowa się prawdziwy katolik? Prawdziwy katolik pójdzie ze święconką, spojrzy po twarzach które widzi po raz pierwszy w kościele i powie: „Kurcze, jak fajnie, że są, jak ogromnie się cieszę ich obecnością, może wierzą, może nie, ale uśmiechne się do nich, powiem wesołych świąt, niech zobaczą że w kościele jest wielu normalnych, serdecznych ludzi’. Tak, wiem że taka postawa jest rzadka, ale tak jak i normalny człowiek powinien w autobusie wykazać się kulturą i ustąpić ciężarnej w 9 miesiącu ciąży miejsca, a tego często nie robi, tak i tutaj katolik powinien tak postąpić, a nie postępuje. Dlaczego? Dlatego że każdy z nas odbiega ….dalece odbiega od ideału.

    Zarzuty jakie przedstawiłaś dotyczą właśnie tej grupy…tej grupy która nie pamięta słów ‚głoście ewangelię’, ponieważ oni jej nie głoszą i nie służą chrześcijańskim przykładem, lecz myślą że przez swoje piętnowanie ‚nawrócą’, a to bardzo błędne myślenie.

    Pozdrawiam Cię serdecznie, życzę wesołych, pogodnych Świąt Wielkanocnych, dużo zdrówka, dużo uśmiechu i serdeczności przy świątecznym stole.

    • No ale chwila, Ty tu czegoś nie rozumiesz. Jestem daleka od wrzucania wszystkich do jednego worka, nie zauważyłaś? Nikomu nie uwłaczam, bo już na początku tekstu mówię, że piszę o katolach oszołomach, o hejterskich debilach. I nie, to nie znaczy, że piszę o wszystkich wierzących, kaman. :)

      • Karolina

        Być może tak, ale może wtedy po prostu bardziej pasuje ‚dlaczego tak wielu pseudo katolików robi to i tamto…’. W naszym społeczeństwie (lub można by śmiało powiedzieć że w mediach) określenie katolickie oszołomy itp itd utarło się jako ogólne określenie dla wyznawców tej wiary, stąd też moje wrażenie :) No, ale najważniejsze że się dogadałyśmy ;)

        • Ale wiesz, jeśli „katolickie oszołomy” to standardowe określenie na wierzących to chyba coś jest nie tak, nie? ;)
          Dla mnie oszołomy to oszołomy, nie przesadzajmy i nie zmieniajmy słowników dlatego, że media krzyczą dziwnymi nagłówkami.

          • Wolę określenie katotalib. Doskonale oddaje grozę sytuacji :-)

  • Weronika

    Ufff! Dobrze, że Twoje komentarze mnie w 100% upewniły, że nie uważasz wszystkich katolików za pojebów. Dzięki, bo już mi się robiło przykro. Ale widzę, że rozumiesz to w sumie, bo sama wiesz, jak bardzo katolików krzywdzą katole, wegetarian wegepojeby, gejów pedały i tak dalej – w każdej grupie znajdzie się ktoś kto krzyczy i robi wstyd wszystkim innym.

    A tekst bardzo dobry, faktycznie tradycje wielkanocne i bożonarodzeniowe są w ludziach głęboko zakorzenione i fajnie, bo przecież są spoko. Dlaczego to problem dla katoli – nie mogę pojąć.

    • No jasne, katole a normalni ludzie, którzy wierzą – to zupełnie inne charaktery. :)
      Przeraża mnie tylko grupa tych oszołomów, bo to nie są pojedyncze przypadki.

  • Według mnie w sprawie ateistów w święta nie chodzi do końca o to. Jestem zdania, że ateista, który nie zamierza się nawrócić, raczej nie ma czego w Kościele szukać. Nie tradycja jest najważniejsza, a duchowość i pogłębianie wiary. Niemniej jednak nikt na czole nie ma napisane, że jest ateistą. Jeśli chce przyjść z powodu kontynuowania tradycji (słaby, bo słaby, ale zawsze to jest jakiś powód) i szanuje osoby wierzące to nie ma problemu, nikt go nie zabije przecież :)
    No i wystawne śniadanie, świąteczne promocje i TV są dla każdego. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że nawet minimalnie bardziej adresowane są do ateistów. Bo dla Katolika nie ważna jest kiełbasa przeceniona o 5 zł czy super film w TV, a radość ze zmartwychwstałego Chrystusa.
    Spokojnych świąt Ci życzę! :)

    • Maciej Cąderek

      Co do chodzenia przez ateistów do Kościoła w święta – też tego nie rozumiem, choć z bardziej prozaicznego powodu. Jeśli jest się ateistą to tradycja tradycją, ale stanie w kościele jest po prostu koszmarnie nudne i irytujące (pewnie dla wielu katolików także, ale oni chociaż widzą w tym jakiś cel). No ale co kto lubi. Dla mnie masochizm. Jak pielęgnować tradycje to raczej te przyjemne.

      • Mnie tam do kościoła nie ciągnie i chodzę tylko na śluby, pogrzeby i inne takie komunie, ale wiesz – jeśli ktoś lubi to z jakiegoś powodu to nie czaję, czemu miałabym temu komuś zabraniać.
        Np. Segritta (ateistka) pisała wczoraj, że idzie ze święconką. Bo lubi, bo tradycja, bo cokolwiek – who cares. W komentarzach oczywiście burza, a ja totalnie nie ogarniam – ludzie, co Wam tu kurwa nie pasuje i przeszkadza, lol.
        To tak jakby ktoś mówił, że nie wierzy we wróżki, a chętnie oglądał sobie wróżbitę Macieja z jakiegoś powodu. No faktycznie zbrodnia i dobry powód do linczu!

        • Ejej, Haniu, nie przeginaj. Porównywanie Boga i wiary katolickiej do wróżbity Macieja jest mocno niesmaczne i może zbulwersować osoby wierzące. Mnie to trochę dotknęło.

          • Maciej Cąderek

            Proponuję oskarżyć Hanię o obrazę uczuć religijnych i zrobić bojkot bloga.

          • Myślę, że nie ma takiej potrzeby. Wierzę, że zgodnie z zasadą Hani „trzymamy poziom”, będziemy trzymać poziom dyskusji i bez względu na wyznanie lub jego brak, powstrzymamy się od porównań, które mogą kogoś zaboleć.
            Dobrej nocy.

          • Żabki Żabki, stop.
            Po pierwsze – analogia to fajne słowo, polecam. :)
            Po drugie – żadnych bojkotów. Lubię Was, nie spierdolcie tego czy coś.
            Po trzecie – punkt za moją zasadę. Trzymamy poziom. Nie musimy się zgadzać, nie musimy w to samo wierzyć i nie musimy lubić tego samego, zupełnie. No ale musimy mieć dystans i będzie super. Buzi.

          • Maciej Cąderek

            Spoko ten bojkot to dla beki. Chciałemdacć w delikatny sposób do zrozumienia, że Monika tyćkę przesadza.

          • Martyna Lipiec

            Albo nawet dwie tyćki. :)

      • Równie dobrze można mówić, że jeśli żyć to tylko beztrosko i (nawiązując do ostatniego postu Hani) jeśli ratować życie, to tylko w lekkich przypadkach. Życie wymaga poświęceń, wiara także :)

        • Maciej Cąderek

          Nie mówię o wierze tylko o niewierze. Też się poświęcam dla rzeczy które są wg mnie tego warte. I zauważ, że filozofia, że życie wymaga poświęceń to tylko jedna z możliwości. Hedoniści powiedzą Ci, ze nie. iIoboje będziecie mieć rację.

          • W takim razie źle zrozumiałam ostatnie zdanie wypowiedzi, mój komentarz odnosił się do wiary. Mój błąd :)
            True, zależy jak pokierujesz swoim życie i którą drogę wybierzesz.

    • No i super. Serio, absurdalne jest wtrącanie się komuś w to, w co wierzy i tak samo absurdalne jest zabranianie i zarzucanie mu czegoś, bo szanuje jakieś tradycje albo lubi sobie, kurde, pójść do kościoła. Lol, niech sobie chodzi jak chce, mi nic do tego. I fajnie, że masz takie podejście. :)

      • Jeśli ktoś ma szacunek do religii mimo że nie jest wyznawcą, potrafi się zachować w Kościele i nie ucieka na widok wody święconej, to nawet nie rozpoznasz ateisty ;)
        Gorzej, kiedy ludzie nie potrafią się zachować – rozmawiają, nie mają wyciszonych telefonów i zachowują się, jakby to był piknik. Wtedy dopiero pojawia się pytanie -„To po co przyszedłeś?!” :)

    • Zamiar nawrócenia jest dość dyskusyjny jak dla mnie bo to nie jest coś co można zamierzać, planować etc. Do kościoła nie chodzę i niestety znam sporo katolików, dla których bardziej od modlitwy i jakiegoś rodzaju przeżycia duchowego jakim teoretycznie powinny być święta ważniejsze jest to ile włożą do koszyczka bo sąsiedzi mają mieć o czym rozmawiać. Ale dla mnie w co kto wierzy to jego prywatna sprawa i nie widzę powodu, żeby wszczynać o to wojny choćby te wirtualne.

  • Maciej Cąderek

    Tak mnie jeszcze refleksja świąteczna naszła – myślę, że Gwiazdka i Wielkanoc przetrwają dłużej niż samo chrześcijaństwo;)

    • To trochę smutne, że potrzebujemy wielkiej okazji, zaznaczonej w kalendarzu, dla pewnych rzeczy, ale zgadzam się z powyższym stwierdzeniem. Święta wyszły trochę poza religijne ramki i nie ma w tym nic złego. :)

      • Zgadzam się.
        A to, że potrzebujemy kalendarzy jest całkowicie normalne – bo jak inaczej zgrać wszystkim urlopy etc? Logiczna sprawa.

  • Na czas świąt najlepiej izolować ateistów od reszty społeczeństwa i zamknąć ich w piwnicy.
    A tak serio, ja tam nie widzę żadnego problemu, aby każdy sobie obchodził święta, jak chce. W dużej mierze jest to spowodowane właśnie tradycją, o której wspomniałaś. Ja wierzę w Boga, ale nie identyfikuje się z żadną religią, nie chodzę do kościoła, a zjadłam z rodziną wspólne śniadanie. Czemu? Bo tak.
    Mnie wkurzają osoby, które mówią „O ateista, a choinkę w domu ma!”, bo ta choinka to rzeczywiście jest symbol wiary, religii, Boga etc.

    • Ciekawostka: choinka jest pogańska.

      • Wiem, właśnie dlatego tego nie rozumiem.

        • A, ok, to inaczej zrozumiałam ostatnie zdanie (że: lol, można mieć choinkę i być chujem, można jej nie mieć i być superkatolikiem, wtf). :)

          I takie spostrzeżenie, bo *tęcza-dobro-jednorożce* – damn, ale się cieszę, że ci moi czytelnicy tacy fajni są. Patrzę w komentarze i sami nieoszołomscy, normalni i czy wierzący, czy nie – zdystansowani, ogarnięci. Piona!

  • dobrymjud

    Dawać i przyjmować prezentów też nie wolno.

  • Ogólnie to nie wolno wtedy żyć. Uwielbiam ten okres przedświąteczny i ból wszystkich katolików, że osoba niewierząca też JE JAJKA I ZASIADA DO WIELKANOCNEGO ŚNIADANIA. Ja nawet poszedłem z koszyczkiem z przyjacielem, bo to już taka mała tradycja.

    • I spoko, o tym też gdzieś tu w komentarzach pisaliśmy. Nie widzę w tym problemu, a niestety wielu ludzi z jakiegoś powodu tak.

      • wszędzie można znaleźć sobie problem, wiec dla niektórych to nie jest najmniejszy problem – a nawet przeradzają to w hobby!

  • No i no. No nie wiem co dodać. Poczytałam sobie jeszcze komentarze i zgadzam się. Ja sama, owszem ,do kościoła nie poszłam, za bogiem jakoś też szczególnie nie jestem, ale co sie zjadło to sie zjadło, co sie pojechało na świateczny zjazd rodzinny (bo kazdy mieszka w innej wiosce) to sie pojechało.

    • Dokładnie. Fajny czas, chociaż dla mnie trochę męczący. :) no ale spoko, jedzenie i rodzinny spęd raz na jakiś czas ok.

  • Billie Sparrow

    Troszkę mnie ukłuło, że napisałaś tak, jakby chrześcijanie uważali, że geje powinni być mordowani, a kobiety nie powinny mieć praw. Czytam ten fragment już któryś raz i nadal tak to odbieram. Jeżeli źle, to popraw mnie, proszę. Chciałam więc tylko napisać, że praktykowanie chrześcijaństwa oznacza naśladowanie postaw Jezusa Chrystusa, a Jezus kocha ateistów, gejów i kobiety, niemniej niż resztę świata oraz uważa, że zasługują na wszystko, co najlepsze. Nie każdy chrześcijanin jest oszołomem, oni po prostu najbardziej się wychylają, jak to w każdej grupie społecznej bywa. Dialog i reprymendy niewiele tu pomogą. Zobacz co to za koleś, ten Jezus, że nadal takich oszołomów potrafi kochać.

    My, chrześcijanie, jesteśmy naprawdę fajni, ej :) I bardzo nam miło, że zasiadasz z nami przy stole w święta, bo to oznacza, że nawet jeżeli Bóg nie istnieje, to Bogiem można nazwać więź między tobą, a twoją rodziną, bo Bóg jest miłością – niczym innym, obojętnie z jakiego punktu widzenia. Pokój i dobro! :D

    • Nie, tłumaczyłam już gdzieś w komentarzu pod spodem – homofobia i brak równouprawnienia to kolejne poglądy, z którymi się nie zgadzam, po prostu.

      Wiesz, mnie nikt nie musi przekonywać co do tego, że katolicy mogą być fajni czy coś, bo daleka jestem od takiej generalizacji. Ale wiadomo, oszołomy są wszędzie i jak wkurwiam się na katoli, tak samo na wegepojeby.
      I spoko, ja tam tego bogiem nie nazywam, ale święta są dla mnie spoko tradycją i już. :)

    • Lepiej bym tego nie określiła. :)

  • Beata

    Trafne uwagi, ale nie zgadzam się z jednym punktem. Tradycje to np. coś starego, niebieskiego, etc. na ślubie, wolne miejsce przy stole w Wigilię albo nieparzysta liczba kwiatów w bukietach. Natomiast pójście do kościoła ze święconką albo udział w pasterce to już sprawy związane z wiarą. Idziesz tam dlatego, że wierzysz, że to, co Ci mama włożyła do koszyka zostanie pobłogosławione za pomocą wody święconej. Nie chciałabym Ci zarzucać braku dojrzałości, bo nie uważam, że tak jest, kiedy czytam inne Twoje wpisy, ale w tym wypadku jest to podejście niezbyt racjonalne. W Boga nie wierzysz, ale do kościoła z koszyczkiem idziesz bo to fajna rozrywka?

    • Ja ze święconką nie chodzę, bo mi się nie chce i wcale mnie to nie jara. Ale nie mam problemu z tym, że moi znajomi – też ateiści – chodzą tylko dlatego, że lubią, że tak było od dziecka i choć teraz nie ma to dla nich żadnej wartości religijnej – jest elementem świąt, którego nie chcą wykluczać. Nie wierzą w to, że jajka pobłogosławione wodą święconą są w czymś lepsze niż inne, ale po prostu stało się to dla nich tradycją. I wiesz – mi to tam rybka, jak ktoś chce to niech chodzi. Ja takiej potrzeby nie mam, ale jeśli dla kogoś to z jakiegokolwiek powodu fajne, tradycyjne czy coś – spoko.

  • Martyna Lipiec

    A ja to sądze, że powinni nas chować w schowkach pod schodami jak w Harrym Potterze. Wiecie, przeczekamy a potem jak się naświętują, to nas wypuszczą. Dżizas approved.

  • No właśnie i tu pojawia się u mnie reakcja. Okej ja hipokrytka bo tak, ale katolik wierzący nie praktykujący nim nie jest bo tak bo wierzy wybiórczo albo nie chce mu się ruszyć dupy do kościoła. Pomijam, że ten sam wierzący nie zna 10 przykazań, nie wie jak się spowiadać albo dlaczego robi się to czy tamto… Takie rzeczy.

    • Co Ty, oni nie są hipokrytami. Przecież wierzą! ; >

      • Konrad Norowski

        Ciekaw jestem jak wyglądałoby badanie sprawdzające czystość czy świadomość wiary. Ja wiem że to często jest argument świadomych, powtarzam ŚWIADOMYCH (gimbo)ateistów, ale ile jest ludzi wierzących w zabobony (chociażby czerwona wstążeczka nad łóżkiem małego dziecka – od złego oka), w reinkarnacje ( 25% amerykańskich chrześcijan wierzy w to) i różne rzeczy, od których Kościół się odcina.

    • Klusek

      BTW, zawsze w podstawówce i gimbazie uwielbiałam „imponować” katolikom, że ja, ateistka, znam 10 przykazań, 7 grzechów głównych i inne pierdółki – formułki. :D

      • Ja też! Wroga trzeba poznać!

        *jeśli-ktoś-chce-mi-tu-napisać-że-co-to-za-wróg-to-niech-tego-nie-robi*

      • Znajomość tych formułek to żaden szpan co nie zmienia faktu, że katolikom teoretyczne wypadałoby je znać. A z gimbazy dawno wyrosłam i nie podejrzewam by gimbusy jakieś tu zaglądały :P

  • Wiesz jak ateiści mogą obchodzić święta?
    Szerokim łukiem.

    Ba-Dum-Tssss

  • Jakub Zięba

    Chcę wiedzieć gdzie w grudniu jest taniej :D

  • Zaglądanie obcym ludziom do sumienia jest takie chrześcijańskie. Oszołomy, Jezus byłby z was dumny.

    • Konrad Norowski

      Drzazga i belka w oku, i takie tam.

      • Martyna Lipiec

        Kto widzi źdźbło w oku brata swego powinien najpierw wyjąć belkę z własnych gaci. Czy jakoś tak. :)

        • Matti

          „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata.”

  • wielkie.nieba

    Sorry Hanno, ale pieprzysz tym razem. „Ziomek Jezus” brzmi głupawo nawet dla ziomków z dzielni, niezależnie od ich religijnych przekonań. I nie do końca rozumiem, jaki masz problem ze świętami. Są tradycje i tradycje – czym innym jest dzielenie się opłatkiem czy stawianie baranka, czym innym jest choinka i pisanki. Chyba żartujesz, że nie odróżniasz jednego do drugiego.

  • Paweł Obrok

    Tak bardzo prawdziwe, że aż mam ochotę wydrukować ten tekst (nie łamiąc oczywiście praw autorskich, podzielę się dochodem duchowym 50/50, pasuje?) i rozrzucić po całym domu. A co! Niech wiedzą jak to jest!

    #logika_katolickich_paskow

    • Drukujesz internety? Ja tam wysyłam rodzinie linki, ale może jestem jakaś dziwna. :D

      • Guest

        Trzymam rodzicow

      • Paweł Obrok

        Staram się trzymać rodziców z dala od Facebooka. Kto wie co może zrobić z ich głowami, bo w sumie jak patrzę jakie rzeczy publikują starsi ludzie to stwierdzam, że może to i lepiej, że nie posiadają swoich kont ;_;

        • A niee, to moi są ogarnięci, wiedzą o co chodzi w sieci i nie robią głupot, więc *duma-dobro-jednorożce*. :)

  • sofkiee

    Czytam ten wpis i tak sobie mruczę pod nosem „ee, kto tak uważa, głupie zarzuty”. Ale potem myślę, że czasami chcielibyśmy może poczuć się lepsi. My, katolicy. Albo przynajmniej ja, katoliczka. No bo to „nasze” święta, co ci ateiści tutej i wgl. Nigdy nie zastanawiałam się jak to wygląda z drugiej strony. W sumie głupio, prawda? :) Konkluzja taka: katolicy, pora otworzyć oczy. Wcale nie jesteśmy fajniejsi, bo chodzimy do kościoła nie tylko w święta.

    • W sumie głupio. :) Już Cię lubię.

    • Konrad Norowski

      Ludzie generalnie strasznie dużo rzeczy robią po to żeby móc kimś gardzić, przy czym może „robią” to słowo średnio tu pasujące.

      Śmianie się z książki podyktowanej pastuchom 2000 lat temu przez halucynogenne grzyby, czy wyśmiewanie ateizmu jako mody praktykowanej przez zbuntowane trzynastoletnie gimbusy które odkryły wczoraj znaczenie słów sarkazm i (nie daj Boże) nihilzm i myślą że są fajne – to tak na prawdę wszystko jedno. Pewne rzeczy stają się dla niektórych po prostu pretekstem do tego żeby czuć się lepszymi od innych ( nie jest to bynajmniej domena katolików) -służą wyrażeniu własnej agresji i podbudowaniu własnej samooceny. Warto sobie z tego zdać sprawę.

  • j

    Cytuję „z tymi katolskimi oszołomami i hejterskimi debilami”, bardzo błyskotliwie nie ma co. Chodzisz może czasem z czerwoną kropką na czole i odziana w Sari gdy Ci się podoba? Może w niektóre piątki obchodzisz sobie szabat? Dla mnie to śmieszne, że wyzywasz mnie od oszołomów i debili, a wybiórczo obchodzisz nasze święta i kultywujesz jakieś tam tradycje. Oczywiście możesz robić co tylko Ci się podoba, ale moim zdaniem kompletnie nie rozumiesz o co właściwie chodzi w religii, pozdrawiam.

    • Jakby mi się podobało, to bym chodziła w sari, bo co? Przecież się nie modlę do boga, w którego nie wierzę, tylko jem wielkanocne śniadanie i wigilijną kolację.
      Nazywajmy rzeczy po imieniu – oszołomy i debile to oszołomy i debile, no nie. Jeśli masz problem z tym, że siedzę z rodziną przy stole w święta, chociaż nie wierzę w boga – jesteś jednym z nich, po prostu. :)
      I jasne, że rozumiem o co chodzi w religii, ale mi chodzi o tradycję, nie religię.

      • j

        Widzę, że nie bardzo kumasz, co? Do tego mnie obrażasz :) fajnie, fajnie Haniu :)

      • j

        Czy usuwasz moje komentarze, po to by wyglądało na to, że mnie swoim zgasiłaś? Fajnie Haniu, widzę, że wysoka samooocena :)

        • Niczego Ci nie usunęłam. Ale już to robię, bo takie płakanie o nic tutaj nie przystoi, nie wśród takich fajnych czytelników. Trzymaj bana i uciekaj :)

  • Magdaa

    Również jestem ateistką i wiele razy spotykałam się z taka opinią, że nie powinnam obchodzić świąt. Ludzie nie rozumieją, że jest to tradycja rodzinna, a siedzenia z rodziną przy stole nie jest niczym złym.

    • Dokładnie, traktowanie tego jako tradycję rodzinną jest mniej szkodliwe dla wszystkich tak naprawdę.

  • mnie jakoś nie przekonuje pomysł co by „święta” należały tylko do katolików :) może i główny powód (narodziny, zmartwychwstanie itp.) jest chrześcijański, ale cała otoczka to już zlepek różnych różności, w większości świeckie i pogańskie tradycje i dodatki które już były lub dorobiono przy okazji żeby było fajniej mimo że nie mają większego związku z religią czy czymkolwiek po za dodatkową rozrywką. Można by się czepiać katolików że świętują niewłaściwie bo to nie ich tradycje :) niech każdy świętuje co, kiedy i jak chce i czy w ogóle.. dla mnie ważna jest tradycja, ten fajny klimat podczas „świąt”, ustawowo wolne dni umożliwiające zebranie większej części rodziny na jakiś czas w jednym miejscu :) a w co wierzę to moja własna sprawa, do duszy na szczęście nikt zajrzeć nie może

  • Pingback: Blue Coaster33()

  • Pingback: weight loss techniques()

  • Pingback: watch movies online free()

  • Pingback: stream movies()

  • Ja uważam, że nawet dla ludzi uważających się za „katolików” święta już dawno straciły ten sakralny charakter i stały się jedną wielką komercją. Zawsze mnie śmieszy to, że w hipermarketach jeszcze nie sprzedadzą wszystkich zniczy po wszystkich świętych i już obok wystawiane na półkach są mikołajki i choinki :D
    Kiedyś usłyszałam coś takiego: „Prezenty są super, choinka i światełka tworzą niesamowity klimat, żarcie jest pycha,,,po co jeszcze mieszać w to boga?”

  • Pingback: Czy Polska to na pewno kraj bezwyznaniowy? - hania.es()

  • Daria

    To ja chyba jestem dziwna, bo serio – co jest złego w tym wszystkim, co napisałaś w tekście? W niejedzeniu tradycyjnych potraw, trzymaniu się z daleka od tv itd? Powiedziałam ja, może nie ateistka, ale na pewno osoba nienawidząca tych szczególnych okresów w ciągu roku.
    Kilka razy zdarzyło mi się spędzić święta przed komputerem i książką, z zupką chińską w roli obiadu i… Super sprawa.

Przeczytaj poprzedni wpis:
wielkanoc
Jak nie przytyć w święta?

Ogólnie jesz całkiem zdrowo, starasz się nie żywić tylko słodyczami, wylewasz siódme poty na siłowni i wszystko szłoby w stronę tęczy,...

Zamknij