LUDZIE

Apel do wszystkich kobiet, które mają szpilki

buty


Mogą być tylko jedne, mogą być nieprzesadnie wysokie, mogą być brzydkie. To nieważne. Ale jeśli masz jakiekolwiek szpilki, to mnie, kobieto, posłuchaj.

Jesteście głupie. Nie wszystkie, ale w większości i patrząc na to szpilkowe zjawisko na ulicach czuję coś pomiędzy zażenowaniem a zwyczajną litością. Szkoda mi ludzi, którzy nie umieją sami ze sobą dobrze żyć.

Nikt nie lubi być obiektem drwin. Nie ma na świecie osoby, która cieszy się z bycia pośmiewiskiem. Nawet, cholera, polscy kabareciarze płakaliby wiedząc o tym, że ludzie przed telewizorem śmieją się nie z ich żartów, ale z tego przygniatającego poziomu żenady.

na własne życzenie

A Wy z jakiegoś powodu często prosicie się o prześmiewcze spojrzenia. Na własne życzenie stajecie na środku placu otoczonego szyldami z neonowymi „HAHAHA” i uśmiechacie się niezręcznie, robiąc dobrą minę do złej gry, choć to jest fatalna gra, bo oprócz stóp boli Was też teraz małe, dumne serduszko, które zestrzeliły wyciągnięte palce wskazujące i otwarte, roześmiane gęby.

Tak, dobrze myślicie – mówię o tych kobietach wkładających najwyższe dostępne obcasy po to, by ani razu nie wyprostować w nich kolan i dziesięć razy zaryzykować poważne skręcenie kostki.

Dlaczego?!

Próbuję zrozumieć. To nie są suche włosy, łamliwe paznokcie albo zła cera. To nie jest coś, co przychodzi do Was z genami, chorobą albo stresem i co nie jest Waszą winą. Rodzaj butów wybieracie sobie same, znając swoje możliwości, a częściej ich brak. Dlatego mam taką dobrą radę, którą możecie potraktować jako apel do wszystkich kobiet, które mają szpilki.

Jeśli umiecie chodzić w stucentymetrowych szpilkach, to możecie iść w nich nawet biec maraton, tak jak ja. Jeśli jednak nie jesteście w stanie poruszać się na obcasach nie wyglądając przy tym jak wredny zgredek, to… no nie wiem, chodźcie w nieco niższych? Albo wybierajcie płaskie buty?

Tak, to jest tak proste!

Nie każda musi zasuwać w butach wyższych niż Jezusek ze Świebodzina. Nie każda musi męczyć się w czółenkach tylko dlatego, że lepiej jej pasują do sukienki – bo chuj z outfitem, skoro będzie wyglądała jak niepełnosprawna, próbując przejść pięć kroków.

Serio, bądźcie dla siebie dobre i szanujcie swój dobry humor, który może Wam zepsuć zażenowana mina pana na przystanku albo śmiech dziewczyny w sklepie. Dla Waszego spokoju psychicznego warto wiedzieć, w czym wyglądacie źle i pokracznie. Oczywiście po to, żeby tego unikać albo naprawić.

a noście sobie!

To znaczy wiecie, jeśli dobrze Wam się z tym żyje, nie przeszkadza Wam zabawa w zgredka i spojrzenia ludzi dookoła to spoko, chodźcie sobie w czym chcecie. A proszę bardzo, każdy ma prawo do stawiania się w roli frajera!

Mi to nawet i na plus wyjdzie, bo moje życie będzie bogatsze o te kilka minut śmiechu za każdym razem, gdy minę kobietę, która nie jest w stanie przyznać się przed sobą do tego, że to po prostu nie dla niej albo nauczyć się najpierw chodzenia w niższych butach.

***

Ale jeśli jesteście normalne i nie lubicie być obiektem drwin, po prostu zacznijcie się dobrze traktować i dostrzeżcie, że lepiej, żeby Wasze łydki wyglądały trochę słabiej, ale żebyście bardziej przypominały człowieka niż Quasimodo.

  • Niektóre szpilki są tak niewygodne, że nie da się nauczyć w nich chodzić. Tu coś kłuje, tu coś pije, tu środek stopy unosi się w powietrzu… Kwestia nie tyle co nauki, ile dobrze dobranych butów. Bo w wygodnych można i bez nauki na koniec świata pójść. Ale nie, lepiej kupić szpilki na bazarku za 50zł.

  • Na studniówkę kupiłam sobie buzy z 14-centymetrowym obcasem. Były piękne i zachwycały mnie za każdym razem, gdy na nie patrzyłam. Ale wiedziałam, że średnio wychodziło mi chodzenie w nich, więc przez bity tydzień chodziłam w nich non-stop aż w końcu nauczyłam się w nich poruszać i nie wyglądałam jak upośledzona pokraka. Poloneza zatańczyłam, nie wypieprzyłam się, wyglądałam swobodnie. Ale nie wyobrażam sobie zakładać takie buty w momencie, kiedy ledwo potrafiłabym w nich zrobić krok… Z czym do ludzi?

  • dobrymjud

    I nie garbcie się. Błagam.

  • Nie mam szpilek. Kupiłam jedne i zywilysmy do siebie obopulna nienawiść. Tekst trafiony, podpisuje się wszystkimi kredkami.

  • Freezy

    To jest sprawa indywidualna tej kobiety, co nosi szpilki , nawet na pokaz !
    I nie sądze, żeby doznały objawienia i nawrócenia po tym tekście, bo sposób w jaki piszesz czasami jest.. no, niefajny. Jakbyś uznawała się za lepszą.
    I to nie jest hejt, tylko osobiste zdanie. Póki co, już nie będę stałą czytelniczką, a moja 7 letnia siostra czyta ten blog a tu jeszcze przekleństwa ;/

  • Pełna zgoda, hajfajw i niech się niesie. Kiedyś pisałem o kobietach, które przestały być kobiece – i punkt o szpilkach był chyba pierwszym, który mi przyszedł do głowy. A przecież to takie proste: nie umiesz – nie stosujesz.

    W tajemnicy powiem Ci, że u nas to jeszcze nie jest tak tragicznie. Pamiętam, że w Kioto ŻADNA kobieta nie umiała chodzić w szpilkach. Oczy mnie rozbolały po pięciu minutach. Ale to jedyna wada tego miejsca, więc się przyzwyczaiłem :)

  • Hania Lewandowska

    Ja raz kupiłam za wysokie, ale na szczęście zanim wyszłam na miasto, postanowiłam spróbować pochodzić w domu. Następnego dnia kupiłam niższe. Kiedy je opanowalam, wskoczylam znów w wysokie. Teraz pomykam w obu parach na zmianę i nie ryzykuję obciachu. Niestety nie wszyscy to ogarniają, ale przynajmniej jest śmiesznie ;)

  • sru

    hania, opowiedz nam albo daj jakieś rady co do nauki chodzenia na szpilkach :D

  • wolnyilustrator

    ” będzie wyglądała jak niepełnosprawna, próbując przejść pięć kroków” Miałam babcię, której w wieku 21 lat amputowano nogę na wysokości kolana, ze względu na nowotwór. Byłoby jej bardzo przykro, gdyby takie coś przeczytała. Jasne, jak się nie umie chodzić w szpilkach, to trzeba się albo w domu nauczyć albo nie chodzić. Ale przykre jest takie obrażanie, za pomocą „niepełnosprawnych”. Krytykujesz Korwina, a sama takie teksty strzelasz :(

  • Agnieszka Piątkowska

    Tak zwane dinozaury :D Bo takie laski w szpilkach poruszają się jak T-Rex

    • Jak Ci smutno, wyobraź sobie T-Rexa, który próbuje pościelić łóżko. Zawsze działa.

  • AlaMaKota

    Bo chodzić w szpilkach trzeba umieć… Ja sobie z tym radzę i wyglądam świetnie, a ty nie i narzekasz. Proste!

  • Martyna Lipiec

    Współczuję kręgosłupom takich babeczek. Nie wiem w imię czego się tak męczą, skoro ani nie poruszają się ładnie, ani się wygodnie nie czują. O wiele lepiej wygląda dziewczyna bez superłałałiła wydłużonych optycznie nóg, za to poruszająca się ładnie, niż taka w super szpilach, która porusza się jak na szczudłach.

    • No każda kobieta, która na szpilkach chodzi jak zgredek i wciąż wychodzi tak do ludzi, trochę mnie bawi, a trochę wzbudza współczucie. Serio, ludzie, nie oszukujcie się.

      • Martyna Lipiec

        Hm, może czują się bardziej „kobieco”, nie wiem, mam dwie pary butów na kompletnie nieimponujących obcasach, więc trudno mi stwierdzić. :3

  • Dobry tekst. :) Ze szpilkowych historii bawi mnie sytuacja, która zdarza się na wielu weselach. W kościele dziewczyna ma piękne mega-wysokie szpilki i póki stoi wygląda w nich równie pięknie. Później ledwo idzie złożyć młodym życzenia, a na weseli ściąga buty i tańczy na boso od pierwszych piosenek. Ja rozumiem, że nie ma co się katować, ale w takim razie, może lepiej zainwestować w niższe buty, w których wytrzyma się dłużej. No i w balerinki na zmianę, żeby nie pomykać na boso i drzeć rajstop.

    • Ja raczej na weselach widzę, że kobiety biorą sobie baleriny na zmianę. Chyba nigdy nie spotkałam się ze zjawiskiem tańczenia w rajtkach. Na innych imprezach bywamy :)

      • Ja widziałam to ze dwa razy i tak mi się wyryło w pamięci, że pamiętam do dzisiaj. :)

        • Mosquinn

          Tańczenie na boso dla mnie to już stan umysłu bo uważam, że każda trzeźwo myśląca kobieta spodziewa się co się stanie i zabiera buty na zmianę ;)

  • Ja sama jestem niska i chciałabym nauczyć się zgrabnie chodzić w szpilkach, no ale nie ma szans. Bambie uczy się chodzić, everytime. ;)

  • Dobrze być facetem. Z butami mam trochę łatwiej :)

    • Jak to kiedyś słyszałam „faceci mają z wieloma rzeczami łatwiej, ale za to są brzydsi”.

      • Grafitowy, spróbuj kiedyś kupić szpilki na męski rozmiar, to pogadamy, kto ma łatwiej :P

  • Karola Pałgan

    Quasimodo też człowiek, wiesz?

    A w temacie szpilek – sama nie noszę, bo nie umiem. Te, co noszą, bo umieją – podziwiam. Te, co noszą, chociaż nie umieją – cichcem obśmiewam. Życie.

  • Zawsze się śmieję, że niektóre panie drobią w za wysokich/źle wyprofilowanych szpilach jak Gejsze.

  • Jak ja mogłam o tym zapomnieć, pisząc o głównych grzechach Polek? Najbardziej mnie dobijają takie gówniary, które wyglądają jakby połknęły kij od szczotki krocząc dumnie na obcasach. Albo te, które co trzeci krok się przewracają. Naprawdę tego można się nauczyć, nawet w domu chodząc po przedpokoju. Tyle, że trzeba mieć na uwadze również to, że ulica rządzi się innymi prawami i jest całkiem nierówna, dziurawa, a chodniki często z kostki brukowej. Ja noszę obcasy w pracy, ale do pracy pomykam w tenisówkach. Autem jeżdżę również w płaskich butach bo szkoda mi robić dziury w dywaniku. Jestem zaginionym gatunkiem mądrej blondynki.

    • Naprawdę niektórzy (niektóre) nie są w stanie się tego nauczyć, mimo terametrów przespacerowanych przed lustrem w domu.

  • Anna Smol

    Dlatego ja, wiedząc, że nie potrafię chodzić na obcasach wybieram trampki, adidasy, baleriny czy jakiekolwiek inne płaskie obuwie, w którym również można wyglądać ładnie i elegancko, ale na pewno nie śmiesznie. No i do tego kwestia mojego bezpieczeństwa, biorąc pod uwagę kontuzję kolana, stopy i to, że jestem łamagą.

    Zapomniałaś dodać, że niemal wszystkie panienki, które zgredkują upierają się dziko, że to kilkunastocentymetrowe coś na ich stopach jest tak kurewsko WYGODNE. Nikt mi nie wmówi, że obcas może być wygodny. Znośny, stabilny i mało dokuczliwy – ok. Ale, kurwa, na bank nie jest wygodny. Kropka.

    • Mosquinn

      Zgadzam się z Tobą ale jest jeden rodzaj obcasów, który jest wygodny i całkiem stabilny i nie wymaga dużego skilla i to są buty na słupkach. Sama noszę tylko takie, jeżeli mam ochotę ubrać coś „podwyższającego” i to jedyne modele na jakie jestem w stanie się zgodzić. Po całonocnej imprezie czy ciężkim dniu noga czuje się praktycznie tak samo jak w płaskim obuwiu, to kwestia odpowiedniej wysokości obcasa w stosunku do platformy. No chyba, że mówiąc „obcas” macie na myśli tylko i wyłącznie szpilę cieńszą niż mój mały palec, to wtedy nie było tematu :D

  • Ponieważ mam wysoki poziom samoświadomości, pół roku zasuwam w trampkach :P

  • Ja nie mam szpilek, nie lubię, po co się męczyć, i bez szpilek jestem ładna.

  • Pingback: Granice narkomanii - hania.es()

  • on

    Do tego hiper haluksy…

Przeczytaj poprzedni wpis:
DTS_Photography_Movie1
My, balkonowi znajomi

Nic o sobie nie wiemy, choć każdy wieczór spędzamy razem.

Zamknij