KULTURA I MEDIA LUDZIE

15 pytań do Andrzeja Tucholskiego

tucholski


Spotkałam się z Andrzejem Tucholskim, autorem jednego z najbardziej popularnych blogów – jestKultura.pl, książki Admiralette i super inspirującym, ciekawym, pełnym życia człowiekiem. Nie mogłam nie wykorzystać takiej okazji i dlatego mam dla Was skrawek naszej rozmowy.
Czy jestKultura to blog o kulturze?

Już nie. Blogowałem o kulturze przez pięć lat po czym stwierdziłem, że pora na coś nowego. Zdecydowałem, że najwyższa pora odejść od tematyki, bo nie interesuje mnie już taki podział zupełnie.

Przez dłuższy czas składały się w moim życiu różne puzzle, które jasno wskazywały, że muszę coś zmienić, coś mi nie gra, coś nie do końca satysfakcjonuje. Dopełniającym układanki puzzlem było to, że pewnego dnia wstałem i po prostu stwierdziłem, że już wystarczy. Nie mam ochoty napisać ani jednej notki w dotychczasowym systemie, bo wiem, że mogę to zrobić lepiej i ciekawiej.

Kilka lat temu przeniosłeś się z tucholski.eu. Czy teraz Polska jest już gotowa na blogi zakładane pod nazwiskiem?

Tak, jak najbardziej.

A gdybyś miał teraz założyć bloga, adresem byłoby Twoje nazwisko?

Tak. Nawet mam domenę andrzejtucholski.pl, ale póki co tylko dla adresu kontaktowego.

Wpuściłbyś do siebie innych autorów?

Nie wydaje mi się. Bardzo lubię robić rzeczy po swojemu, poza tym prowadzenie redakcji czy portalu, czy grupowego bloga nie leży wśród moich marzeń. Czasu ma się w życiu ograniczoną ilość i chcę dobrze nim dysponować :)

tucholski2

Jedno pytanie dotyczące książki. Jak odebrałeś krytykę jeśli chodzi o pierwszą Twoją publikację?

Wydaje mi się, że najlepszą odpowiedzią będzie: „normalnie” :) Nie mam siebie za świetnego pisarza, mam się za pisarza który kiedyś chce być świetny i będzie na to pracował. To naturalne, że od debiutu do pozycji czegoś niesamowitego oddziela mnie droga nieznanej mi długości. Myślę o opowiadaniu historii w długiej perspektywie. 

Inna sprawa, że czytałem też parę recenzji, które były na warsztacie merytorycznym bardzo dobre, tylko były też podparte masą negatywnych emocji. Wydaje mi się, że to wąskie spektrum ludzi miało też inne intencje niż tylko rzetelną recenzję książki, ale w rzeczywistości, jak wspomniałem, ich teksty są warsztatowo okej i dużo się z nich uczę. Więc o, paradoksalnie mi pomagają :)

Są jacyś blogerzy, o których możesz powiedzieć, że ich odkryłeś i pomogłeś?

Na pewno są tacy, z którymi znałem się zanim dużo osiągnęli. Totalnie absurdalnym przykładem jest Michał SzafrańskiPoznaliśmy się w przededniu jego wielkiej eksplozji popularności. No i jeśli ktokolwiek kogokolwiek gdzieś promuje, to w tym momencie raczej on mnie :-). Mam tę radość, że poznaliśmy się jako dwójka normalnych ludzi. Wiem, że dzisiaj z bardzo prozaicznych powodów typu czas czy dostępność, byłoby mi o wiele trudniej nawiązać z nim taką wartościową relację.

A są tacy, którym chciałeś pomóc, pokładałeś w nich jakąś nadzieję i się przejechałeś?

Masa, ale to są krótkie historie. Ktoś mi na szybko imponuje, czytam go bardzo sporadycznie przez powiedzmy pół roku, bardzo często potem takiej osobie „mija”. Generalnie nie pokładam w innych nadziei, bo każdy sobie robi w życiu swoje.

Mam jednak potrzebę wspierania autorów, więc taką formą polecania jest u mnie Share Week. Lubię go, bo to autorzy polecają autorów, miła rzecz :)

Czujesz się odpowiedzialny za swoją społeczność? Czujesz, że wywierasz na nich jakiś wpływ?

Ja nie mam społeczności w takim rozumieniu typowym dla Internetu, jakiegoś takiego followingu. To są zadający pytania, mocno świadomi ludzie.

Co do wpływu – chciałbym myśleć, że tak, bo ja na blogu poruszam dużo jakichś tematów związanych z tolerancją, szacunkiem, o akcjach charytatywnych, no i lubię sobie myśleć, że fajnie by było gdyby to na kogoś wpłynęło.

Mam też pytanie o Twój wizerunek i jego kreację.

Wiesz, są ludzie, którzy tworzą jakieś tam persony w internecie, ale ja się nigdy nad tym nie zastanawiałem jakoś mocniej. Po prostu wrzucam różne rzeczy do netu.

Jak to, nigdy nie myślałeś nad kreacją własnego wizerunku?

Wiem, że to jest dla innych ludzi i cieszy mnie, że to robią. Najważniejsze jest bycie spójnym z własnymi potrzebami i aspiracjami. Wiem, że większość twórców których ja cenię – pisarzy, muzyków, aktorów, reżyserów – tak naprawdę cenię ich kreację. Wiele razy już się przekonałem, że jak o kimś sądziłem, że jest totalnie A, prywatnie okazał się być takim skrajnym, skrajnym, skrajnym B. Pamiętam, że mnie to kiedyś dziwiło, a potem zauważyłem, że większość ludzi na świecie tak robi. Być może nieświadomie też tak robię, ale to na jakimś wewnętrznym poziomie. 

Nie korci Cię czasem żeby odkleić od siebie łatkę takiego wiecznie uśmiechniętego kolesia i napisać coś mocniejszego, kontrowersyjnego?

Może to oldschoolowe, ale mam mega silny podział na sferę prywatną i tę półprywatną, netową. Bardzo rzadko wypowiadam się na tematy takie naprawdę dla mnie najważniejsze, bo rezerwuję to tylko dla najbliższych. Bardzo rzadko też narzekam na poważnie jako człowiek, a nawet jeśli mi się zdarza to na pewno nie na blogu. Wierzę w to, że mamy w życiu naprawdę mało czasu i jeśli ktoś poświęca mi te trzy minuty to byłoby dla mnie absurdem zabieranie mu ich na to, żeby ponarzekać. Jeśli ktoś ma ten przecinek w ciągu dnia żeby do mnie zajrzeć, to chcę, żeby znalazł coś fajnego.

Co Cię wyróżnia od innych blogerów?

Wydaje mi się, że każdy bloger jest inny od innych blogerów, na tym polega ta magia. Jeśli nawet są ludzie, którzy bez powodu dochodzą do wniosku, że chcą tworzyć bloga, który jest podobny do innych to niestety nie dojdą na nim za daleko.

Bo będą zawsze tymi drugimi, no nie?

Tak. A jeśli ktoś ma ochotę po prostu tworzyć siebie i swoje własne miejsce to zawsze będzie jak w optymistycznej wersji jednego z komiksów Cyanide and Happiness – będzie miał złoty medal w byciu sobą.

A więc w czym jesteś pierwszy?

To jest trudne pytanie, bo wiesz, ja mogę sobie na swój temat mieć jakieś wyobrażenie, ale dobrze wiem, że to jest, no właśnie, moje wyobrażenie :) I to się zmienia w czasie. Teraz wydaje mi się, że jestem jednym z pierwszych w tym, że odszedłem od tematyki tak na mocno i piszę dla konkretnego rodzaju odbiorców. Przy czym, realnie, bardzo wielu blogerów już podobnie robi od dawna, tylko inaczej to nazywają. U mnie się też niewiele zmieniło, ale wreszcie nazwałem to, co już od pół roku mniej lub bardziej sobie uświadamiałem.

Ale! Na pewno jestem jedynym blogerem, który tworzy dla Odważnych Marzycieli, bo po prostu w rozmowie z bliskimi wymyśliliśmy ten tekst :)

Jesteś wyjątkowym blogerem?

Ja wiem, że po takich odpowiedziach potem ludzie mnie odbierają jak takiego lukrecjowego cuksa, od którego dostaje się próchnicy, ale – każdy jest wyjątkowy :) Naprawdę w to wierzę. Każdy ma swoje potencjały, każdy ma coś co lubi, coś w czym się rozwija. To przy okazji jest też jedna z niewielu rzeczy, które mnie naprawdę drażnią – ludzie, którzy mają potencjał i go nie wykorzystują bo… cokolwiek – bo co to będzie, bo jak to będzie wyglądało. Nie ma co. Warto pchać do przodu, bo nigdy się nie wie, gdzie się dojdzie :)

No to ja Ci życzę, żebyś ciągle wykorzystywał swój potencjał, dzięki Ci bardzo!
Przeczytaj poprzedni wpis:
IMG22215
Klnę jak dama

W naszym społeczeństwie przyjął się dziwny pogląd jakoby facet mógł rzucać kurwami, a kobieta powinna być damą i nie przeklinać,...

Zamknij