KULTURA I MEDIA LUDZIE

Ach, ten ruch offline

kobieta sexy ładna


Ostatnio, poza jarmużem i bieganiem maratonów, modny jest offline. Raz na jakiś czas światem wstrząsa historia kogoś, kto zrozumiał, że istnieje życie poza Internetem. Gdzie tak naprawdę jest problem?

Wczoraj świat obiegł filmik dziewiętnastoletniej Esseny, która postanowiła odciąć się od złego Internetu i rzucić w kąt swoje źródła dochodu, czyli Instagrama i YouTube’a. A to wszystko dlatego, że social media to okropne miejsce, które psuje ludzi.

Za moich czasów…

Wszyscy znamy te historie, które zaczynają się od „za moich czasów” i zawsze zawierają w sobie trzepaki, obite kolana i spotykanie się pod blokiem.

Essena, jak pewnie niejedna nastolatka XXI wieku, zamiast bawić się w berka wolała czytać o wymiarach gwiazd Instagrama, uczyć się uśmiechać tak, żeby zgarniać jak najwięcej like’ów i układać nogi do zdjęcia w sposób, który przyciągnie mnóstwo followersów. Udawało jej się to fantastycznie, więc na swoich umiejętnościach zaczęła zarabiać.

relaks kobieta

Wszystko, co publikowała, było idealne, piękne, doskonałe, miłe dla oka, do pozazdroszczenia i… fałszywe.

Tylko czy to źle?

Hej! To chyba nie tajemnica, że każdy z nas jest wzrokowcem, lubimy oglądać ładne rzeczy i nie zadowala nas nudny Instagram pełen brzydkich zdjęć, które nie są w żadnym pikselu interesujące czy inspirujące.

Odkryciem nie jest też to, że życie tak nie wygląda. Przecież zdajemy sobie sprawę z tego, że tym pięknym dziewczynom z tysiącami lajków też czasem nie układają się włosy, brzydko wyglądają jak płaczą i brudzą białe koszule przy jedzeniu. Wszyscy jesteśmy ludźmi, nikim więcej.

taka robota

Ale to była jej praca. Pokazywanie ślicznych obrazków i zdobywanie za to serduszek wyklikanych przez zachwycone paluszki. Uśmiechanie się do zdjęć i prezentowanie ładnych sukienek.
Czymże różni się to od pracy sprzedawcy, który musi uśmiechać się przed klientami, a potem pokazywać szefowi ładnie przygotowane raporty?

Niczym szczególnym. Tu też można się zmęczyć sztucznym podejściem, udawaniem i robieniem dobrej miny do złej gry.

stracone dzieciństwo

A to, że zaczęła internetową karierę w wieku lat dwunastu, to nie jest wina social mediów, bo trzepak czekał w tym samym miejscu. Podjęła wtedy wybór, za który odpowiedzialności naprawdę nie ponosi Kevin Systrom ani Mark Zuckerberg.

I skoro była młoda, nieogarnięta i choro goniła za lajkami, podczas gdy powinna odrabiać zadania domowe – może to nie jest do końca tak, że zły jest Internet, a po prostu Essena potrzebowała pomocy? Prawdopodobnie, ale – nie wchodząc w szczegóły i domysły – fakt był taki, że dziewczyna w ten sposób normalnie pracowała.

Owszem – mogła nie chcieć być sprzedawcą i nie siedzieć dalej w biznesie, który jest dla niej toksyczny. Być może wymarzyła sobie inną pracę niż bycie influencerką od pozornie idealnego życia – okej, spoko.

Tylko że to nie jest powód do ogłaszania, że social media psują nam życie, niszczą świat i w sumie to najgorsze dzieło szatana. Że czas rozpocząć ruch offline, ponieważ tylko on da nam szczęście i wyzwolenie. Razem z jarmużem i maratonem.

Zły nie jest Internet, tylko to, co się z nami dzieje, gdy nie umiemy się nim posługiwać.

problem z onlinem

Tak naprawdę problem z wyidealizowanym światem z Internetu istnieje tylko wtedy, kiedy nie orientujemy się, że ładne obrazki to ładne obrazki, a nie codzienne życie. No ale wydaje mi się, że trzeba być skończonym głupcem, żeby tego nie rozumieć.

Przecież powszechnie wiadome jest, że idealni są tylko ludzie, w których się akurat zakochaliśmy, a nie jakieś niunie z Instagrama.

  • Fajny Wpis Haniu, on line wciąga i uzależnienia i to chyba niezależnie od wieku, ale w takim nastoletnim wieku kiedy niewiele wie się o życiu, Instagram może łatwiej zastąpić życie. Pozdrawiam serdecznie beata

  • Chyba wczoraj widziałem fragmenty tego filmiku. To ta laska, co tak nałogowo strzelała „palcowe cudzyłowy”? No to poszła w turbo z tym offline, bo filmiku już nie ma, konto zamknięte :)

    • O, faktycznie. Jak wczoraj wieczorem ją linkowałam w tekście to jeszcze działało.

  • O_l_l_i_e

    I tak, i nie. Z jednej strony, dziewczyna poszła w bardzo patetyczny ton i wyszła z tego męczennica z zadatkami na przywódczynię sekty, ale z drugiej – to jednak trochę inna sytuacja niż ze sprzedawcą. Tzn. na poziomie samozadowolenia i satysfakcji z pracy taka sama, ale już na poziomie oddziaływania na innych odmienna. Nie ma się co oszukiwać, na każdym kroku spotykamy sytuacje, gdy ktoś, często młode osoby, ulega presji społecznej dotyczącej wyglądu, a kreowanej właśnie przez social media i świat mody (gdy się te dwa spotkają, siła rażenia jest ogromna!). Jasne, pewnie te osoby i tak prędzej czy później by zachorowały, ale oglądanie zdjęć wygładzonych, upozowanych, chudziutkich, świetnie ubranych i uczesanych dziewczyn to przyspiesza/”wywołuje”. W momencie, gdy Twoja praca oddziałuje jednak na innych, warto się chyba zastanowić, jaka jest jakość tego, co robisz i czy zgadzasz się z wiadomością, którą wysyłasz w świat.

  • Hania N

    O jej wlasnie dodaje komentarz ON LINE.
    Haniu jakie kary za te grzechy od Zaby Przenajswietszej?

    • Karne godziny oglądania polskich kabaretów i słuchanie polskiego reggae.

      • Hania N

        Lubie polskie reggae :) Taka kara to przyjemność ^^

  • A może zarobiła już tyle siana, że może się wziąć za normalną robotę – wstawać rano do fabryki przerzucać słupki w Excelu :)

    • Z tego co właśnie wyczytałam, rzuciła YouTube i Instagrama… na rzecz Vimeo i nowej strony www. :) Aj, jaka ładna reklama jej wyszła, viral as fuck.

      • Jak ja nie cierpię być stary i cyniczny ;)

      • Anka Lech

        I dzięki temu zdobyła jeszcze 100 tys. nowych followersow.. Spryciula :P

  • Wanda Pawłowska

    Zły nie jest Internet, tylko to, co się z nami dzieje, gdy nie umiemy się nim posługiwać.- i tyle ;)

  • Nemesis Nave

    No i ktoś to w końcu jasno napisał. Irytuje mnie spłaszczanie problemu do „więzi międzyludzkie rozlatują się przez internet, prowadzimy sztuczne życie, bla, bla…”.
    Przecież nikt inny za nas nie wybiera czy spotkamy się ze znajomym, czy pogadamy z nim na fejsie, tego wyboru dokonujemy sami.
    To nie dzieci przestały kopać w piłkę, tylko my zza szklanych ekranów tego nie widzimy. Więc, zamiast marudzić, że za naszych czasów to się pół dnia spędzało na podwórku – wyjdźmy na te boisko, bo te dzieci tam nadal są, tylko my tego nie dostrzegamy.

  • Internet nie jest zły a wręcz przeciwnie, bo można się dowiedzieć wiele o życiu. Ale też można się od niego uzależnić.

    • To są te słynne dwie strony medalu, chociaż jeszcze nikt nie dostał medalu za siedzenie na Fejsie.

  • moim zdaniem cała ta jej akcja to taka trochę próba zwrócenia na siebie uwagi. co w sumie jej się udało – momentalnie wylądowała w internetowej wersji vogue, milionach pism plotkarskich na całym świecie, a także, jak widać, na blogach.

    • Okazało się, że tak, bo wcale biznesu nie rzuciła, tylko przeniosła się na inne portale :)

  • Daria

    Jak ja kocham pieprzenie „internet jest zły/gry komputerowe są złe/alkohol niszczy” i tak dalej. Uwaga, prawda objawiona: to nie rzeczy martwe są złe, to skretyniali ludzie nie potrafią z nich korzystać tak, by nie wyrządzały krzywdy.

    • Dobra dobra, nie zawsze skretyniali, czasem po prostu smutni albo chorzy.
      (Czytam teraz dużo książek o alkoholizmie i włącza mi się empatia)

    • Kaja Lekan

      @Daria Dokładnie, dokładnie tak.
      @Hania, przykro to mówić, ale alkoholicy sobie sami kopią życie. To uzależnienie, ale od czegoś się zaczyna. Moja przyjaciółka rzuca po raz chyba dziesiąty fajki i czuje się z tym źle, a zaczęła palić dla szpanu w gimnazjum. Alkohol działa tak samo.
      Wszystko jest dla ludzi. Sam alkohol sam w sobie też bardzo nie szkodzi, pomijając kwestie organizmu. Dopiero jego nadużywanie już tak, i to bardzo.

      A że chorzy (wykluczając uzależnienia) to inna sprawa. Słyszałam gdzieś coś takiego, że poziom lęku u przeciętnego ucznia jest podobny do poziomu lęku u przeciętnego pacjenta szpitala psychiatrycznego w latach 50.

  • Wszystko jest dobre, ale we właściwej dawce. Nadmiar dowolnego produktu będziesz szkodził. Tak jak nadmiar soli czy cukru, tak nadmiar „internetu” będzie szkodził.

Przeczytaj poprzedni wpis:
deser
Court: problem

Wszyscy czasem mamy te momenty, kiedy łapiemy za paczkę ciasteczek i świat daje o sobie znać jakby trochę mniej.

Zamknij