LUDZIE

A gdyby tak… posłuchać swoich rad?

Death_to_stock_photography_Wake_Up_5


Pocieszamy innych, pomagamy i jesteśmy świetni w teorii. Ale ile razy dawaliście komuś rady, do których sami chcielibyście umieć się zastosować?

Niedawno usłyszałam od przyjaciółki, że bardzo ceni sobie to, że może się do mnie zwrócić z każdą trudną sytuacją i wie, że będę umiała znaleźć z niej wyjście (z sytuacji, nie z przyjaciółki!), podpowiem, wesprę.

Jakiś czas temu, gdy czułam się bardzo źle i świat sprawiał wrażenie, jakby chciał mi dowalić, a ja nie bardzo umiałam sobie z tym poradzić, zrozumiałam (nie po raz pierwszy zresztą), że mam niesamowitych bliskich, którzy zrobią wszystko, co w ich mocy, by pomóc mi wyjść z każdego beznadziejnego dołu.

Myślę, że wielu z Was mogłoby to samo powiedzieć o sobie i swoim otoczeniu, bo nie ma nic dziwnego w tym, że my radzimy innym, a inni radzą nam.

Zobacz też: Rady, których i tak nie posłuchacie

klawiatura blog pisanie

Ależ jak my to doskonale robimy! Z jaką lekkością i przekonaniem wypowiadamy zdania w stylu „bez sensu o tym myślisz”, „przestań od siebie tyle wymagać” albo „na nic się nie nastawiaj, żeby się nie rozczarować.”

Nie przeczę, absolutnie. Jasne, że super byłoby nie martwić się tym, na co nie mamy wpływu. Racja – życie z wygórowanymi wymaganiami wobec siebie to nie bułka z masłem, a jeśli oczekujemy zbyt wiele od otoczenia, nieciężko o zawód i złe samopoczucie.

Ba! Sama o tym piszę i mówię, bo naprawdę uważam, że takie myślenie jest drogą do szczęścia. Wiem, że najlepiej olać to, co „należy” i „wypada”, że nie ma co żyć tak, by zaspokoić ambicje naszych rodziców czy otoczenia, że idealnie by było, gdybyśmy nie potrzebowali poszukiwać poczucia własnej wartości na zewnątrz.

bohater123

Bohater

Tylko że cholera, każdy sam sobie umie powiedzieć „nie przejmuj się, bo to nic nie da”, kiedy się przejmuje, ale czy te słowa kiedyś coś zmieniły? Wątpię.

To w sumie dosyć zabawne, że mówimy innym „wyluzuj”, gdy się martwią jakąś błahostką, a sami godzinę myjemy umywalkę, bo stresujemy się tym, że trzeba zadzwonić do urzędu. A wystarczyłoby wyluzować, nie? Hmm… ale przynajmniej mam czysto w łazience!

teoria a praktyka

Bo owszem, w teorii to wszystko jest całkiem proste. Logicznie składa się w całość, ma sens, a na każdy problem istnieje proste rozwiązanie.

Niestety jednak życie jest trochę bardziej skomplikowane, bo oprócz tego, co wiemy i myślimy, pojawia się też to, co czujemy – a emocji i uczuć nie można przekonać ot tak kilkoma dobrymi radami.

Jestem świetna w dawaniu rad i na pewno Wy też. Ale czasem tak sobie myślę, jak wyglądałoby moje życie, gdybym umiała się do nich wszystkich zastosować.

  • A21

    jak zawsze świetny tekst haniu! Wracaj szybko cała i zdrowa!

  • callay

    O, czyli nie tylko ja stresuję się dzwonieniem do urzędu :>

  • No, bo mówiąc coś do kogoś mówimy to też trochę do siebie :) I nic nie stoi na przeszkodzie, żeby chociaż troszkę czasem się zastosować do tych własnych rad. Przynajmniej będzie wiadomo, czy działają ;) Na przykład „wyluzuj” raczej nigdy nie działa :D

  • Ja wtedy staram się spojrzeć na własne zachowania i emocje właśnie z perspektywy osoby trzeciej. Tak jakbym miał na chłodno zdiagnozować swój stan, zrozumieć siebie i udzielić sobie rady.
    Pomaga w tym akceptacja swoich emocji, niezależnie od ich „obiektywnej” przydatności. Przykładowo – stresuję się, OK, niech będzie. Staram się później zastanowić dlaczego tak jest, wejście w przyczynę, która zwykle jest prosta tak jak przy udzielaniu rad innym i właśnie zdiagnozowanie, zrozumienie, uspokojenie samego siebie.
    Nie jest to łatwe, ale skraca dystans między łatwością wydawania sądów na temat innych i trudnością w ich aplikowaniu u samego siebie.

  • Bardzo madre, gdybysmy tylko jeszcze byli w stanie wcielic w zycie swoje madre rady u siebie samych.

  • Ludzie nienawidzą rad – w większości. Więc jeśli nie przychodzą ze sztandarem ,,doradź mi”, to chyba lepiej powiedzieć ,,no, przejebane”, niż wymyślać wyjście z sytuacji. Często potrzebujemy się tylko wygadać, a banalne rady, (które właśnie sami możemy sobie dać), tylko wprawiają nas w furię (szczególnie kobiety, bo to one chętniej mówią dla samego mówienia).

Przeczytaj poprzedni wpis:
dziewczyna widok
Gdzieś w chmurach

Rzeczywistość nigdzie sobie nie pójdzie.

Zamknij