LUDZIE WYOBRAŹNIA

Mam 18 lat i małe dziecko

mini nogi


W ostatni dzień osiemnastego roku mojego życia postanowiłam Wam opowiedzieć o ważnej sprawie. Bo mam małe dziecko.

Mam jutro urodziny. Wiecie co to oznacza? Że się starzeję. To nieuniknione, nawet kremy z byczej spermy tego nie powstrzymają. Ale mogę powstrzymać coś innego, co jest o wiele gorsze. Dorastanie.

Mam małe dziecko!

Bo widzicie, ludzie dorastając zabijają małe dziecko, które w nich od początku jest. To, które każe im oglądać bajki Disneya po pracy, wskakiwać do kałuży i wykonywać taniec radości wtedy, kiedy dostaną miłego smsa. Ja zdecydowałam się go nie pozbywać.

nuda

Głos Dorosłości to najnudniejsza część Waszego mózgu. Zupełnie. Bo nie wypada, bo ktoś patrzy, bo no jak to. Otóż widzicie, niedopuszczanie do władzy chociaż na chwilę i chociaż czasami tego Waszego obrazu z przedszkola, który wierzył, że podbijecie świat, nie ma rzeczy niemożliwych i jesteście stworzeni po to, żeby być najlepsi, to najgorsza decyzja Waszego życia. Nie podejmujcie jej.

I wiem, że koniec mojego życia nastąpi nie wtedy, kiedy przestanę oddychać, a w chwili, w której poczuję, że umarła ta pięcioletnia Hania w mojej głowie, która podpowiada mi jak żyć. Dlatego trzeba karmić tego malucha, którego mamy w sobie, bo życie w świecie dorosłych jest nudne, trudne i głupie.

fort z poduszek

W dniu, w którym powiecie komuś „ile Ty masz lat, zachowuj się!”, w którym na widok fortu z poduszek, pomyślicie „ojeny, trzeba posprzątać ten bałagan” albo w tym, w którym powiecie „lego? To tylko klocki, czym się tak jaracie” możecie zapalić świeczkę, wyjąć czarne ubrania i urządzić pogrzeb swojemu dzieciństwu, a tym samym szczęściu – a to dlatego, że ono nie istnieje bez beztroski, jarania się małymi rzeczami i fascynacji światem, czyli właśnie tego, co cechuje małolatów.

Wiecie co?

Mam osiemnaście lat od roku. Kiedyś będę miała pięćdziesiąt. Starzeję się, pojawiają mi się zmarszczki zamiast pryszczy, a w sklepie kupuję pomidory zamiast gum-papierosów, ale ani mi się widzi dorastać.

Nie zabiję mojego małego dziecka.

Też tego nie róbcie.

  • Tytuł tego tekstu jest fantastyczny. Sporo osób wejdzie tutaj myśląc, że przeczyta o czymś zupełnie innym… A co do bycia wiecznym dzieckiem to rozumiem Cię w 100%, bo do dziś cieszą mnie bajki Disney’a (scenę wchodzenia Lady z Lady and the Tramp mógłbym oglądać wiecznie)

    • Cóż, jest prawdziwy ; >
      A bajki najleeepiej!

  • Agnieszka Piątkowska

    Dziewczyno, ja skończyłam 19 lat 11 listopada tego roku, a od dwóch lat już siwieję… Autentycznie, coraz więcej siwych włosów. Przed osiemnastką zaczęłam się smarować kremami 2 razy dziennie, kręgosłup się sypie… Ale bajki oglądam dalej :P Zawsze to będę lubić :D

    • Disney power! <3
      To się chyba nigdy nie kończy. Na szczęście.

    • Moja koleżanka w wieku 24 lat już ma siwe włosy też :) Ale to jakieś genetyczne chyba wyczyny, bo Jej mama w wieku 18 lat już takowe posiadała :D </3

  • Blejk

    Jak możesz zabić swoje wewnętrzne dziecko wciąż będąc nastolatką? Jak przejdziesz z -naście na -dzieścia a później -dzieści to wtedy napisz coś takiego.

    • Widzę, że nie zrozumiałeś/aś ;)
      Można zabić wewnętrzne dziecko w każdym wieku.

      • Albin Pawłowski

        o.k. to kontynuując – mimo, że niewątpliwie masz w sobie to „małe dziecko” (tak, jak ja), to muszę powiedzieć, że czytając to, co i JAK piszesz, widzę w tym dużo więcej dojrzałości niż u niejednej/go 30, 40, 50-latki/a :) Oczywiście, ja bym pewnie o niektórych sprawach napisał inaczej albo w ogóle, ale… to przecież nie o to chodzi, co ja bym napisał :) Krótko: podoba mi się i na pewno będę zaglądał i czasem wrzucę komentarz :)

        • Miło mi!:)
          Właśnie mimo tej „dojrzałości” wolałabym nie dorastać za bardzo, bo nuuuuda.

  • Albin Pawłowski

    :) A mnie od pięćdziesiątki dzieli właśnie to pięcioletnie dziecko, które ciągle w sobie mam. Nieprzerwanie, od czterdziestu lat (wcześniej było odpowiednio młodsze) :) Tak, że spoko :) Wszystkiego najlepszego! :)

  • Mam prawie 32, nadal bez zmarszczek, choć już bez pryszczy, a moje wewnętrzne dziecko hasa sobie jak szalone, raz bywając słodkim aniołkiem z reklamy płatków śniadaniowych, a raz rozwydrzonym bachorem. Ale i tak je lubię.

    • Koleżanka z roku powiedziała mi niedawno „jeny, czemu ci Twoi znajomi mają po 30 lat?”. Właśnie dlatego, że jak mają takiego wewnętrznego dzieciaka jak Ty to w ogóle nie czaję, że są starsi. Good! :)

      • lol, takie staruchy czytajo jeszcze blogi nastolatek?;)

        • Spoko, ja czytam blogi staruchów, więc uznajmy, że wszystko jest w równowadze.

  • Końcem grudnia trzaśnie mi 32, a mam wrażenie, że jestem bardziej walnięta niż kiedyś. Tak pozytywnie walnięta i… dobrze mi z tym. W nosie mam, że się na mnie czasem ludzie dziwnie patrzą, baza z koców towarzyszy mi do tej pory – to najbardziej idealna miejscówa, żeby czytać wieczorami. ;)

    • Ja za kilka dni wychodzę z „chrystusowego” i – (przepraszam wszystkie jednorożce) w dupie mam „dorosłych” z ich uśmieszkiem politowania, ale rodzę se dziecko w postaci bloga :-)

      • Żabki forever young! Miłość i jednorożce!

    • Ja w tym roku 23, a koleżanka z pracy która nie wiedziała, ile mam, powiedziała że na 19 wyglądam. To ja mówię – serio? Żartujesz sobie..A Ona- serio serio, przez to jakim tryskasz poczuciem humoru :) (czasem totalnie głupim i beznadziejnym :D )

      • Yayy! Odpowiedzialność, dojrzałość to jedno, ale poczucie humoru i nastrój to drugie. Po co mieć tyle lat ile mamy, to za proste. :)

  • Powiem tak: choć mój syn ma dopiero 4 miesiące, już nakupowałem mu chyba ze 20 samochodzików (oczywiście same klasyki, zero „nowoczesno-mutiinterfejsowo-lajfstajlowo-prestiżowych” gówien) i mam z tego dziką frajdę. A jak jeszcze przegrzebałem pudło szwagra, w którym schował swoje resoraki z lat dziecięcych, to wręcz kwiczałem z radości, szczególnie widząc takie same, jak te, które sam miałem lata temu. Poobijane, zakurzone, piękne.

    Mam 35 lat.

    • Zabawa dopiero się zaczyna! 4 miesiące? Zobaczysz za 3 lata! A teraz wracam do Lego i mojego trzylatka…

      • Za 3 lata to on właśnie będzie je po kolei dostawał! A tatuś będzie opowiadał co to, kiedy było produkowane itd. :D

    • Oj, dałeś się opętać! Zawsze uważałam, że niemowlakami rządzą siły nieczyste i te potrafią rzucać uroki. Szczególnie na tatusiów. Jesteś zaczarowany.

  • Magda Motrenko

    Nie mogę się zgodzić, że szczęście nie istnieje bez beztroski. Prosty przykład -> dzieci. Nie sposób się o nie nie troszczyć, nie martwić, nie dbać – to cała masa trosk! Ale jednak ciężko o większe szczęście :) Szczęściem jest też wolność, która jednak wiąże się z koniecznością podejmowania różnych decyzji, wyborów, a to jest odpowiedzialność i mnóstwo trosk.

    Nie mogłabym być szczęśliwa niczym się nie przejmując. To by znaczyło, że świat jest mi obojętny, a moje życie mdłe.

    • Ale ej, przecież dzieci właśnie uczą beztroski! Jasne, są troski, bo się martwisz i dbasz, ale obserwując ich beztroskę sama trochę jej zabierasz, przejmujesz. To normalne, tylko że czasem trzeba właśnie podjąć decyzję beztroskiego cieszenia się z małych rzeczy.

  • Od 5 dni mam 19 lat i w ogóle tego nie czuję. Ludzie po 20 zwykle kojarzyli mi się z niezwykłą dorosłością, a teraz myślę sobie „Cholera. To ja za rok.” Cały czas słyszę od ludzi, że czas dorosnąć, że za miesiąc matura (O właśnie, chyba powinienem się teraz uczyć…), i za rok studia!
    Od byłej dziewczyny dowiedziałem się, że jestem mało męski, bo zachowuję niedojrzale, jak dziecko. Powinienem był zbudować olbrzymi zamek z lego i udowodnić jej, że nie jestem dzieckiem. Dzieci nie potrafią budować takich dupnych zamków.
    O, i jeszcze to: „Pójdziesz na studia, to zrozumiesz i dorośniesz!”

    • Nie zrozum mnie źle – fajnie umieć podejmować decyzje, brać za nie odpowiedzialność i wyciągać wnioski. To taka część dorosłości. No ale tracenie przy tym małego dziecka to, jakby nie było, zabijanie się.

  • Mmm, jak słodko i miło! Różowe niebo i zielona, pachnąca tęczą łąka i to nawet bez żadnej – rzuconej mimochodem (choć nie ukrywam, że często trafnie, ale nie tutaj) – kurwy… *ups*chyba*pękłem*bańkę*z*jednorożcami* ;)

    • Jednorożce, róż, tęcza i dobro. Wiadomo, definicja tego blogaska.
      *kurwy-są-okej-po-prostu-tu-nie-pasowały*
      *mam-18-lat-i-małe-dziecko-prawdziwe-matki-nie-przeklinają-wiadomo*

  • Ola

    Mam 37 lat. Przyjaźnię się z ludźmi dużo młodszymi ode mnie, nie mam siwych włosów, parę zmarszczek, głównie śmiechowych. Lubię czytać blogi małolatów takich jak hania.es. Od zakupów w amerykańskich outletach wolę całodzienny pobyt w parku rozrywki. Ostatnio na Disneylandy i takie tam poświęciłam 4 dni z wycieczki :-) Zbieram pluszaki i śpię z misiem…pluszowym :-) Chociaż oczywiście mam czasem odjebki wiekowe to raczej długo nie uśmiercę tego małego dziecka w sobie.
    *sekrety-trzydziestki-z-vatem*

    • Ja śpię z półtora metrową Żabą. Dorosłość jest spoko, no ale kurwa, pluszaki bardziej! :D
      A mój blog stoi dla Ciebie otworem. Blog 19 latki, średnia wieku >20, a co tam! I wszyscy (mentalne) dzieciaki, hahah.

  • Pingback: Blue Coaster33()

  • Pingback: free weight loss ebook()

  • Pingback: tv online, online tv()

  • Pingback: free movie downloads()

Przeczytaj poprzedni wpis:
slimak
Court: ślimak

Każdy rozmawiał ze ślimakami, ale nie każdego bym cytowała.

Zamknij